Reklama

Reklama

Wybory do PE. Rozpoczęło się przedterminowe głosowanie w ​Szwecji

W 6 tys. lokali wyborczych rozpoczęło się w środę w Szwecji przedterminowe głosowanie w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Mimo tego udogodnienia, spodziewana jest słaba jak na skandynawskie warunki frekwencja, zwłaszcza w dzielnicach imigranckich.

Według badania instytutu badawczego Ipsos, którego wyniki opublikowano w zeszłym tygodniu, jedynie 40 proc. mieszkańców Szwecji w ogóle wie, że w maju odbywają się wybory do PE. Pięć lat temu wzięło w nich udział 51 proc. uprawnionych do głosowania, podczas gdy frekwencja w wyborach na szczeblu krajowym sięga 80-90 proc.

Obraz kontrastów

Reklama

Jak pisze w środę dziennik "Svenska Dagbladet", sytuacja wygląda dramatycznie w dzielnicach zamieszkałych przez imigrantów. W okręgu wyborczym Ronna w podsztokholmskim mieście Soedertaelje, gdzie w poprzednich wyborach europejskich do urn wyborczych poszło jedynie 20 proc. mieszkańców, na ulicach nie widać żadnych afiszów.

"Wydaje się, że ludzie uważają, że te wybory ich nie dotyczą. Tu jest dużo przyjezdnych, którzy są zainteresowani polityką w swoich własnych krajach" - tłumaczy gazecie mieszkająca w Ronna Norma Michael.

Na przeciwnym biegunie frekwencji są miejskie dzielnice willowe, zamieszkane głównie przez rodowitych Szwedów. W okręgu Soedra Aengby w Bromma nad jeziorem Melar w zachodnim Sztokholmie w poprzednich wyborach do PE głosowało 80 proc. mieszkańców. "U nas mieszka wielu Europejczyków, którzy częściej bywają w Paryżu niż w Karlstad (miasto na zachodzie Szwecji)" - wyjaśnia rozklejający plakaty wyborcze Martin Angeby z proeuropejskiej partii Liberałowie.

Potwierdzenie statystyk

Obraz znacznych kontrastów przedstawiony przez "Svenska Dagbladet" potwierdzają statystki. W poprzednich wyborach do PE wśród osób urodzonych w Szwecji głosowało 54 proc., zaś wśród obcokrajowców - jedynie 38 proc.

Według telewizji TV4, która zsumowała kilka ostatnich sondaży, w szwedzkich wyborach do PE największe szanse na zwycięstwo ma rządząca Partia Robotnicza-Socjaldemokraci (25,2 proc.). Na drugim miejscu z największym dwukrotnym wzrostem poparcia jest przeciwna imigrantom i eurosceptyczna partia Szwedzcy Demokraci (16,5 proc.), na trzecim liberalno-konserwatywna Umiarkowana Partia Koalicyjna (15,1 proc.). W porównaniu z poprzednimi wyborami znacznie tracą Liberałowie, którzy mogą nie zdobyć żadnego mandatu oraz Partia Ochrony Środowiska-Zielonych, która traci połowę poparcia. Jedyny mandat utraci prawdopodobnie lewicowa Inicjatywa Feministyczna.

W Szwecji najważniejszymi tematami poruszanymi w kampanii są kwestie migracyjne, bezpieczeństwo, ochrona przed zmianami klimatycznymi oraz budżet UE.

Właściwym dniem głosowania w wyborach do PE w Szwecji jest 26 maja. Oddany przedterminowo głos można tego dnia wycofać i zagłosować ponownie.

Pięć lat temu przedterminowo zagłosowało 1,3 mln osób, co stanowiło jedną trzecią wszystkich oddanych głosów.

Ze Sztokholmu Daniel Zyśk 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje