Reklama

Dimitrios Papadimoulis: Wszystko w naszych rękach

- Nasz przypadek był znacznie gorszy niż jakikolwiek inny. Nie chodzi o to, czego inni mogą się od nas uczyć, ale o to, co mogą robić te i następne rządy, aby zapobiec powtórzeniu błędów z przeszłości - mówi Interii Dimitrios Papadimoulis, wiceprzewodniczący PE.

Łukasz Szpyrka, Interia: Jak kryzys gospodarczy zmienił Grecję?

Reklama

Dimitrios Papadimoulis: - Spowodował głębokie, bezprecedensowe szkody w greckim społeczeństwie. Obecny rząd buduje gospodarkę od zera, poprawiając wskaźniki społeczne i ustanawiając Grecję jako filar stabilności zarówno w regionie Bałkanów, jak i we wschodniej części Morza Śródziemnego.

Rząd premiera Ciprasa stanął przed bardzo trudnym zadaniem i po wielu latach ciężkiej pracy jesteśmy na dobrej drodze. Gospodarka się poprawiła, możliwości inwestycyjne rosną, a sprawiedliwość społeczna zostaje wzmocniona.

W jaki sposób inne kraje mogą się uczyć na greckim przykładzie zapobiegania tego typu sytuacjom? Czy możliwa jest prewencja przed kryzysem?

- Grecja nie była jedynym państwem członkowskim strefy euro, które przeżyło głęboki kryzys, chociaż nasz przypadek był znacznie gorszy niż jakikolwiek inny. Nie chodzi o to, czego inni mogą się od nas uczyć, ale o to, co mogą robić te i następne rządy, aby zapobiec powtórzeniu błędów z przeszłości.

Jakie to błędy?

- Korupcja i złe zarządzanie to dwa główne problemy poprzednich rządów. Zajmujemy się nimi i budujemy na zdrowych zasadach finanse publiczne, aby wdrażać i ulepszać naszą progresywną politykę w każdym sektorze. Przed nami wiele zadań, aby jeszcze bardziej wzmocnić naszą gospodarkę. Dużo jest także do zrobienia w zaniedbanych, najsłabszych częściach naszego społeczeństwa. Chcemy to stopniowo zmieniać.

Który kraj, po Grecji, może być następny?

- Nie mogę odpowiedzieć na takie pytanie. Sądzę jednak, że strefa euro i przywódcy Unii Europejskiej muszą bardziej skoncentrować się na spójności społecznej, nierównościach regionalnych i dochodowych, demokratycznej odpowiedzialności i przejrzystości. W tym kierunku pracujemy w Parlamencie Europejskim, zarówno w kontekście naszej politycznej rodziny GUE/NGL (Zjednoczona Lewica Europejska/Nordycka Zielona Lewica - przyp. red.), jak i w "Progressive Caucus" (organizacja zrzeszająca "postępowych" członków UE - przyp. red.). Jest to zresztą sfera, w której grecki rząd naciska na konkretne reformy.

Czy w trakcie kryzysu pomoc z instytucji UE była wystarczająca?

- Grecki rząd ściśle współpracował z naszymi europejskimi partnerami, aby zakończyć program ratunkowy. Grecy powinni być chwaleni za to, że powoli się udaje, a rząd premiera Ciprasa wziął ogromny kredyt zaufania w tym trudnym zadaniu. W przeszłości popełnialiśmy błędy, ale zawsze pracowaliśmy mając na uwadze interesy większości Greków. Cały czas pracujemy nad poprawą naszej gospodarki i zapewniamy lepszą przyszłość dla naszego społeczeństwa.

Jaka będzie ta przyszłość? Czy wierzy pan, że za kilkanaście, kilkadziesiąt lat Grecja będzie taka, jak przed kryzysem?

- Wszystko jest w naszych rękach, by zapobiec kolejnemu kryzysowi. Oznacza to, że musimy unikać błędów z przeszłości i trzymać się konkretnego modelu, zorientowanego na wzrost gospodarczy i rozwój.

Grecy nadal wierzą w Unię Europejską?

- Grecy w przeważającej większości wierzą w Unię Europejską i tak było nawet w czasie kryzysu. Jesteśmy społeczeństwem proeuropejskim i walczymy z falą skrajnie prawicowych i populistycznych polityków, którzy chcą rozwiązać Unię Europejską na rzecz upadłych nacjonalizmów.

Łukasz Szpyrka z Aten

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje