Reklama

Kryzys po brexicie. Więcej straci Unia Europejska?

- Kryzys jest nieunikniony przy tak wielkich przekształceniach. Jednak po jakimś czasie brexit przyniesie pozytywne skutki - uważa Roman Mazur ze Stowarzyszenia Młodej Polskiej Emigracji, ekspert ds. brexitu, mieszkający w Londynie od 2004 roku.

Agnieszka Maj, Interia: Czy po brexicie gospodarka Wielkiej Brytanii pogrąży się w kryzysie?

Reklama

Roman Mazur, Stowarzyszenie Młodej Polskiej Emigracji: - Brexit na pewno spowoduje zmiany. Myślę, że po jakimś czasie będzie to pozytywna zmiana dla wszystkich. Europa od 23 czerwca 2016 zmienia się i to bardzo. Jeszcze tego możemy nie odczuwać, bo brexit stanie się faktem 29 marca 2019 roku. Kryzys jest jednak nieunikniony przy tak wielkich przekształceniach.

Jakich przedsiębiorców kryzys może dotknąć najbardziej?

- Największym partnerem gospodarczym Wielkiej Brytanii jest Unia Europejska, którą Wielka Brytania opuszcza dość nieskładnie. Mamy około sześć miesięcy do "wyjścia", a Brytyjczycy zmienili głównego negocjatora i skupiają się teraz bardziej na polityce niż gospodarce. Ma to swoje pozytywne strony, bo kolejne przyśpieszone wybory mogą pozwolić rządzącym konserwatystom ustabilizować gospodarkę w okresie przejściowym po brexicie: od 2019 do 2024 roku. Kryzys dotknie więc przede wszystkim eksporterów na rynki unijne. Ale to są głównie duzi pracodawcy. Znają się na swoim biznesie lepiej niż politycy na ekonomii. Oni ponad wszelką wątpliwość zbilansują sobie wszystko w ciągu tych pięciu lat okresu przejściowego. Mali przedsiębiorcy, przede wszystkim rolnicy brytyjscy, nie powinni narzekać. Ich produkty będą po brexicie z pewnością bardziej konkurencyjne na wewnętrznym rynku Wielkiej Brytanii, który jest bardzo duży.

Kto na brexicie bardziej straci, Wielka Brytania czy Unia Europejska?

- Myślę, że na początku więcej straci Unia Europejska. Sam fakt, że brexit ma miejsce, świadczy o tym, że Unia Europejska potrzebuje dużej zmiany pokoleniowej do dalszego rozwoju. Przed referendum brexitowym nie widzieliśmy w Londynie zbyt wielu wnoszących coś wizyt polityków z Brukseli. Apele w stylu: "Zostańcie z nami!", w dzisiejszych czasach, to psychologiczne nieporozumienie. Politycy nie są już i jeszcze autorytetami. Polityków traktuje się jako "zło konieczne". Kampanią unijną przed referendum powinna była zająć się wyspecjalizowana agencja unijna ds. integracji społecznej. Wszyscy mieszkamy w Europie, ale czy czujemy się tak naprawdę Europejczykami? Jeszcze nie dzisiaj.

Brexit pomoże zreformować Unię?

- Wierzę, że po brexicie zacznie się odświeżanie Unii Europejskiej. Osobiście jednak zacząłbym reformowanie Unii Europejskiej od utworzenia prawdziwej giełdy unijnej, na której notowane byłyby zwłaszcza małe i średnie firmy z całej Europy. To one zatrudniają największą liczbę Europejczyków. To jest droga w przyszłość zjednoczonej Europy, skupionej na pracy.

Co brexit oznacza dla londyńskiego City?

- Z jednej strony wzrost ryzyka inwestycyjnego. Na giełdzie w Londynie notowane są akcje nie tylko wielkich eksporterów brytyjskich, ale też np. sieci handlowych sprowadzających dobra z kontynentu. Z drugiej strony to - ponad wszelką wątpliwość - dalszy wzrost przychodów, jakie państwo brytyjskie czerpie z podatków płaconych w City. Szacuje się, że europejskie instytucje finansowe zostawiają tu rok w rok do 20 miliardów GBP. Po brexicie marka Londynu nie osłabnie.

- Każda opłata wyjściowa, jaką Wielka Brytania zapłaci Unii Europejskiej za brexit wróci i tak do Londynu w relatywnie szybkim czasie. Jak mówiłem wcześniej, nawet brak unijnej giełdy z prawdziwego zdarzenia, która mogłaby być konkurencją dla  londyńskiej, powoduje, że Wielkiej Brytanii po prostu nie opłaca się kontynuować członkostwa.

Niektórzy biznesmeni ostrzegają jednak przed brexitem i jego konsekwencjami. Np. prezes Jaguara powiedział, że grozi to likwidacją jego czterech fabryk w Wielkiej Brytanii.

- Myślę, że brytyjskie firmy sobie spokojnie poradzą ze zmianami po brexicie, dostosują się do nich.

Jakie będą skutki brexitu dla polskich firm w Wielkiej Brytanii?

- Eksporterzy z Polski, sprzedający na Wyspach, muszą być gotowi na tzw. "hard brexit". To scenariusz najbardziej prawdopodobny, na którym Wielka Brytania zyskuje więcej, niż na innych scenariuszach. Wielka Brytania ma dość duży deficyt handlowy z Unią. Importuje się tu więcej towarów i usług z kontynentu, niż na kontynent się eksportuje. Każda "wojna celna", o ile do takiej by doszło, nie skończy się dobrze dla naszych firm - o ile nie mają strategicznej wizji rozwoju.

Z Londynu Agnieszka Maj

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje