Reklama

Reklama

Donald Tusk: Brexit zmieniłby Europę na zawsze i na gorsze

- Jeśli Brytyjczycy w czerwcowym referendum zdecydują się opuścić UE, to ich decyzja na zawsze zmieni Europę i będzie to zmiana na gorsze - powiedział w środę przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk.

W Parlamencie Europejskim w Brukseli Tusk zdał relację ze szczytu UE, który odbył się w ub. tygodniu i na którym uzgodniono porozumienie w sprawie zmiany warunków członkostwa Wielkiej Brytanii w Unii.

Reklama

Podkreślił, że porozumienie jest "wiążące prawnie i nieodwracalne" oraz zgodne z traktatem UE i nie może być anulowane przez Trybunał Sprawiedliwości UE.

Dodał jednak, że wejdzie ono w życie tylko wówczas, jeśli Brytyjczycy zagłosują w referendum za pozostaniem w UE. Jeśli opowiedzą się za wyjściem z Unii, to porozumienie przestanie istnieć - zastrzegł Tusk.

"Uzgodniliśmy wszystko tak, by nie narazić na szwank podstawowych zasad UE, takich jak swoboda przepływu osób i zasada niedyskryminacji, a także bez narażania przyszłego rozwoju unii gospodarczej i walutowej" - powiedział.

"Gdybym miał co do tego jakieś wątpliwości, to nigdy nie zaproponowałbym tego porozumienia. Pomimo trudności liderzy nie odeszli od stołu negocjacji, bo byliśmy świadomi, co jest ich stawką: zatrzymanie Wielkiej Brytanii w UE i przyszła pozycja geopolityczna Europy" - dodał szef Rady Europejskiej.

"Cameron dostał to, co mógł dostać, a UE dała tyle, ile mogła dać"

Podkreślił, że UE uszanuje decyzję brytyjskich obywateli. "Jeżeli większość opowie się za opuszczeniem UE, to tak się stanie. To zmieni Europę na zawsze i będzie to zmiana na gorsze" - powiedział Tusk, zaznaczając, że to jego osobista opinia. Dodał, że zgadza się z brytyjskim premierem Davidem Cameronem, który ocenił, że to zły czas na podział Zachodu.

Tusk wyraził też nadzieję, że jeśli Brytyjczycy zagłosują za pozostaniem w Unii, to Parlament Europejski pomoże wdrożyć wynegocjowane na szczycie porozumienie, które musi zostać przekute na unijne przepisy.

Także szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker przekonywał, że uzgodnione porozumienie jest sprawiedliwe dla wszystkich. Brytyjski premier dostał to, co  mógł dostać, a kraje UE dały tyle, ile mogły dać - ocenił.

"Wydaje mi się, że Brytyjczycy, którzy w historii tak często wykazywali się odwagą i mądrością, powiedzą "tak" dla tego porozumienia" - powiedział Juncker.

Nowych negocjacji nie będzie

Przedstawiciele głównych frakcji politycznych w europarlamencie wyrażali poparcie dla uzgodnionego kompromisu. Przestrzegali jednocześnie, że porozumienie jest ostateczne i nie może być renegocjowane w przypadku negatywnego wyniku referendum w Wielkiej Brytanii. "Trzeba się zdecydować. Nowych negocjacji nie będzie" - powiedział przewodniczący frakcji Europejskiej Partii Ludowej Manfred Weber.

Z kolei szef socjalistów w PE Gianni Pittella ostrzegł, że ewentualny "Brexit" byłby "skokiem w próżnię, którego konsekwencje będą dużo gorsze dla samych Brytyjczyków niż dla UE". Zapowiedział, że jego frakcja będzie konstruktywna w pracach nad przepisami prawnymi wdrażającymi uzgodnione na szczycie porozumienie do unijnego prawa. Przyznał jednak, że wątpliwości budzą ustalenia, które umożliwiają ograniczenie dostępu do zasiłków dla nowych imigrantów z innych państw UE. Zdaniem Pittelli może to prowadzić do dyskryminacji niektórych obywateli unijnych.

Verhofstadt: Czeka nas "walka kogutów"

Z kolei lider liberałów Guy Verhofstadt ocenił, że celem porozumienia w sprawie Wielkiej Brytanii wcale nie jest jedność UE, ale zjednoczenie rządzącej na Wyspach Partii Konserwatywnej, podzielonej w kwestii dalszego członkostwa w UE. "Obawiam się, że przed referendum będziemy świadkami "walki kogutów" pomiędzy dwoma politykami: Davidem Cameronem i (burmistrzem Londynu) Borisem Johnsonem" - powiedział Verhofstadt. W niedzielę Boris Johnson zapowiedział, że zaangażuje się w kampanię na rzecz wyjścia Wielkiej Brytanii z UE.

Uzgodnione w ubiegłym tygodniu porozumienie z Wielką Brytanią przewiduje szereg ustępstw i gwarancji dla Brytyjczyków, które mają pomóc zatrzymać ten kraj w UE. Przewiduje ono m.in. możliwość ograniczenia przez Londyn dostępu do nieskładkowych świadczeń pracowniczych dla nowo przybyłych imigrantów z innych państw UE, ograniczenie eksportu zasiłków na dzieci i wzmocnienie wpływu parlamentów narodowych na tworzenie unijnego prawa. Zawiera też zasady relacji między strefą euro a krajami bez wspólnej waluty oraz potwierdza, że Wielka Brytania nie będzie zobowiązana do udziału w pogłębianiu integracji europejskiej.

Premier Cameron zapowiedział, że będzie zachęcał Brytyjczyków do głosowania za pozostaniem w UE.

Z Brukseli Anna Widzyk

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy