"FT": Bruksela manewruje w mroku

UE jest zaskoczona sposobem powołania Martina Selmayra na sekretarza generalnego Komisji Europejskiej. Należałoby tę procedurę poddać kontroli, ponieważ główne instytucje UE muszą być przejrzyste i wiarygodne - pisze w środę "Financial Times".

W tekście pt. "Biurokratyczna Bruksela manewruje w mroku" brytyjski dziennik krytykuje sposób powołania Selmayra na stanowisko. Zwraca też uwagę, że jako były szef kancelarii przewodniczącego KE Jean-Claude'a Junckera Selmayr "i tak ma już wpływy w brukselskiej machinie" politycznej i wraz z nowym stanowiskiem zyskuje bardzo dużą władzę.   

Reklama

"Komisja i szersze kręgi UE powinny zbadać, czy skoncentrowanie takiej władzy w rękach jednej osoby poprzez biurokratyczne, zakulisowe przetargi jest zdrowym rozwiązaniem" - rekomenduje "FT".    

Tempo i bardzo dyskretny sposób, w jaki doprowadzono do nominacji Selmayra, podczas gdy unijni komisarze do ostatniej chwili nie byli poinformowani o jego awansie, wskazują na to, że "nie był to proces otwarty" - ocenia gazeta.   

Metoda "płaszcza i szpady"

"Stanowisko tak ważne, jak sekretarz generalny Komisji nie powinno być obsadzane w sposób, który jeden z eurodeputowanych trafnie nazwał (metodą) 'płaszcza i szpady'" - konstatuje "FT".    

Zwraca uwagę, że Selmayr, w odróżnieniu od jego poprzedników, nie ma dużego doświadczenia jako urzędnik unijnej administracji, czego należałoby oczekiwać od osoby mianowanej na to stanowisko.   

Selmayr będzie miał wyjątkowo dużą władzę w Brukseli, bo prócz tej, jaka wynika z jego nowej funkcji, "bez wątpienia zachowa znaczne wpływy w swym poprzednim królestwie", czyli kancelarii szefa KE; nie wiadomo, jak wiele tych wpływów nowy sekretarz Komisji zachowa po odejściu Junckera - kontynuuje "FT".    

"Udział w katapultowaniu Junckera"

Dziennik przypomina, że Selmayr miał duży udział w "katapultowaniu Junckera na stanowisko przewodniczącego KE", co również przyczyniło się do wzmocnienia jego pozycji.   Niektórzy eurodeputowani nie kryją - słusznie, jak ocenia "FT" - zamiaru przeprowadzenia dochodzenia w sprawie sposobu powołania nowego sekretarza generalnego.    

Jego stanowisko, jak i cały sekretariat Komisji powinny "uosabiać odpowiedzialność związaną ze służbą publiczną" - podkreśla dziennik.    

Tuż po powołaniu Selmayra na nowe stanowisko niemiecki dziennik "Sueddeutsche Zeitung" napisał, że mogło dojść do złamania procedur UE; frakcja Zielonych złożyła w Komisji wniosek o kontrolę tej procedury. Wątpliwości w tej kwestii wyraziła też Komisja Kontroli Budżetowej Parlamentu Europejskiego.    

Juncker, który powołał Selmayra pod koniec lutego, najpierw na kilka minut mianował go na zastępcę sekretarza generalnego, a dopiero po chwili na sekretarza właściwego.   

Jeśli zbada się tę sprawę, to może się okazać, że nie ma potrzeby zmieniania procedur, ale te przepisy, które istnieją muszą być rygorystycznie przestrzegane i pozostać transparentne; Komisja nie może bowiem być zarządzana przez "osobiste zachcianki", nie wolno też "rozmywać odpowiedzialności" jej urzędników - ocenia "FT".   

"Potrzebne śledztwo"

"UE musi stawić czoło wielu wyzwaniom, od uodpornienia euro na kryzysy przez obronę praworządności w środkowej i wschodniej Europie po zagrożenie nawrotem kryzysu migracyjnego. Jej instytucje centralne muszą być wiarygodne i przejrzyste. Sposób mianowania Selmayra nie przysłużył się takim celom" - pisze "Financial Times" i konkluduje: "potrzebne jest szybkie i staranne śledztwo". 

Reklama

Reklama

Reklama