Reklama

Reklama

​Gorąco w Brukseli. Macron postawił się Merkel

Od wtorku (28 maja) europejscy przywódcy rozmawiają w Brukseli o obsadzie najważniejszych unijnych stanowisk. Emmanuel Macron buduje międzynarodowy sojusz przeciwko niemieckiemu kandydatowi na szefa Komisji Europejskiej. Tym samym idzie na zwarcie z Europejską Partią Ludową i Angelą Merkel.

Chadecka Europejska Partia Ludowa ponownie będzie największą frakcją w europarlamencie. Kandydatem tego ugrupowania na szefa KE jest Manfred Weber z niemieckiej CSU. 

Reklama

Jednak przywódcy chcą wykorzystać fakt, że EPL wyraźnie osłabła i straciła 40 mandatów w europarlamencie. Co więcej, chadecy wraz z socjalistami nie mają już większości w PE. A kandydatura na szefa KE, którą wysuną przywódcy na forum Rady Europejskiej, musi jeszcze zostać zatwierdzona w europarlamencie - potrzeba więc większości na obu tych forach: wśród przywódców i wśród europosłów.

Tymczasem liberałowie, wzmocnieni partią Emmanuela Macrona, choć wciąż są trzecią siłą w PE, zyskali 42 "szable".

To wszystko zmienia układ sił w Europie.

Emmanuel Macron buduje sojusz, który zamierza storpedować kandydaturę Manfreda Webera, popieranego przez Angelę Merkel.

Macron rozmawiał już w tej sprawie z premierem Hiszpanii (socjaldemokratą), premierem Bułgarii (chadekiem), a szef portugalskiego rządu Antonio Costa wprost oświadczył, że pod żadnym pozorem nie poprze Webera i opowiedział się za Fransem Timmermansem - kandydatem S&D, frakcji socjalistów w PE. Sprzymierzeńcem Macrona od początku jest premier Holandii Mark Rutte, który również lobbuje przeciwko Weberowi.

Guy Verhofstadt, lider ALDE, frakcji liberałów w europarlamencie, oświadczył, że system Spitzenkandidaten, który wyłonił kandydaturę Webera, jest "niepoważny".

"Dla nas istotne jest, by nowy szef Komisji reprezentował szeroką, proeuropejską większość z jasnym programem odnowienia Wspólnoty" - napisał były belgijski premier na Twitterze.

W tym samym duchu wypowiada się Emmanuel Macron. Z kolei rzecznik francuskiego rządu zapowiedział budowę "progresywnego sojuszu" i sugerował doproszenie do stolika Zielonych, którzy również dużo zyskali, zwłaszcza w Niemczech.

Przywódcy dwóch największych frakcji w europarlamencie - chadeków i socjalistów - upierają się jednak, że nowy szef KE powinien zostać wyłoniony spośród Spitzenkandidaten. Podobne stanowisko zajmuje sama Komisja Europejska. 

Żeby było zabawniej, Spitzenkandidat frakcji liberałów - znana z wlepiania gigantycznych kar koncernom Dunka Margrethe Vestager - podtrzymała swoją kandydaturę na szefa Komisji, mimo lekceważących wypowiedzi szefa jej frakcji na temat tego systemu.

Dodajmy, że oprócz stanowiska szefa KE do obsadzenia są także m.in. posady przewodniczącego Rady Europejskiej czy szefa unijnej dyplomacji. Negocjacje przywódców dotyczą całej tej układanki.

Michał Michalak


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne