Reklama

Reklama

Końskie fermy krwi. Aktywiści alarmują

Tysiące koni hoduje się tylko po to, żeby z ich krwi pozyskać hormony stosowane w przemysłowej hodowli świń - alarmuje Compassion Polska, organizacja działająca na rzecz poprawienia losu zwierząt. 11 listopada sprawą ma zająć się komisja Parlamentu Europejskiego.

Jak informuje  Compassion Polska, ponad 10 tys. klaczy hodowanych jest na fermach krwi w Argentynie i Urugwaju po to, aby pozyskać z ich krwi hormon PMSG (eCG). Stosuje się go w przemysłowej hodowli zwierząt w Europie. Jego działanie polega na tym, że stymuluje rui u świń, żeby przyspieszyć hodowlę zwierząt na mięso.

Reklama

Zwierzętom pobiera się duże ilości krwi - nawet 10 litrów dwa razy w tygodniu, bez względu na ich wagę i stan zdrowia, podczas gdy dopuszczalna maksymalna ilość w Europie wynosi 3375-4500 ml na miesiąc. 30 proc klaczy pada z wycieńczenia lub jest wysyłanych do rzeźni, bo nie mogą już zachodzić w ciążę.

Krew jest pobierana między 40 a 120 dniem ciąży. Aby można było to zrobić dwa razy w roku, ciąża klaczy zostaje przerwana po upływie 100 dni. W Argentynie aborcji dokonuje się za pomocą zastrzyku, a w Urugwaju ręcznie - przez przebicie błon płodowych. Każdego roku usuwa się ponad 20 tys. źrebiąt.

Prawie dwa miliony podpisów pod petycją

Po publikacji szokującego raportu organizacje zajmujące się poprawą losu zwierząt zebrały prawie dwa miliony podpisów pod petycją zamieszczoną na platformie Avaaz - za zakazem importu hormonów z ferm z Ameryki Południowej.

Parlament Europejski, który początkowo nie chciał zająć się tą sprawą, będzie nad nią obradował już 11 listopada. Petycja zamieszczona została także na oficjalnej stronie z petycjami do Parlamentu Europejskiego.

Jeśli chcesz przeczytać treść petycji, kliknij Tutaj.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy