Reklama

Reklama

Morawiecki w Brukseli: "Zawsze się zachowywał fair wobec Polski"

Kto zastąpi na stanowisku Donalda Tuska - szefa Rady Europejskiej, a kto przejmie po Jean-Claude Junckerze rolę przewodniczącego Komisji Europejskiej? O tym zdecydują europejscy liderzy, którzy właśnie rozpoczęli w Brukseli rozmowy o obsadzie najważniejszych stanowisk w UE. Polskę reprezentuje premier Mateusz Morawiecki.

Premier Morawiecki przybył do Brukseli na nieformalną kolację szefów rządów i państw Unii Europejskiej. Spotkanie to jest pierwszym po wyborach do Parlamentu Europejskiego, które ma wyłonić kandydatów na najważniejsze stanowiska UE: szefa Komisji Europejskiej, przewodniczącego Rady Europejskiej, prezesa Europejskiego Banku Centralnego i szefa dyplomacji UE i przewodniczącego Europarlamentu.

Reklama

Machina nazwisk ruszyła. Jeszcze przed rozpoczęciem rozmów typowano długą listę kandydatów do objęcia kluczowych funkcji w UE, m.in. kanclerz Niemiec Angelę Merkel, prezydent Litwy Dalię Grybauskaite, Michela Barniera, głównego negocjatora UE ws. brexitu czy Manfreda Webera z EPP i Fransa Timmermansa, obecnego szefa KE. Ostatnio do tej grupy dołączył także Maroš Šefčovič - obecnie wiceszef KE, którego kandydaturę ma zaproponować Grupa Wyszehradzka.

Do rozmów o personaliach "w sposób pakietowy"

- Będziemy rozmawiać o personaliach. Po pierwsze uzyskaliśmy bardzo mocny mandat w tych wyborach i bardzo duże zaufanie Polaków, których nie tylko nie możemy zawieść, ale chcemy zrobić wszystko, aby te wybory od strony personalnej w instytucjach w Brukseli służyły budowie Unii silnej, wolnej od protekcjonizmu, która wspiera wspólny rynek, Unii, która zapewni dobry budżet na kolejną perspektywę. Dla nas jest to tematyka kluczowa - mówi w Brukseli premier Matusz Morawiecki.

- Dla nas to kto będzie reprezentować jakie interesy jest najważniejsze. Dlatego podchodzimy do rozmów o personaliach w sposób pakietowy. Oczywiście zalecany jest jak najbardziej podział regionalny, geograficzny, czyli na Europę Centralną, Europę Północną i Południową. Jeszcze ważniejsze jest to, jakie konkretne odpowiedzi na problemy będzie miał potencjalny kandydat. Dla nas również bardzo ważne jest to, żeby było to oparte o zasady konsensusu, żeby kandydaci byli wypracowani w ramach dyskusji pomiędzy poszczególnymi państwami członkowskimi. Rzecz jasna, kluczowe dla nas są interesy polskie w obszarze klimatu, energii, gospodarki - tłumaczy Morawiecki.

Kto na najważniejsze stanowiska?

Zapytany o kandydatury na najważniejsze stanowiska stwierdził, że "w procesie wypracowywania kandydatur, mogą padać różne nazwiska, także takie, które dzisiaj w mniejszym stopniu lub na marginesie naszych spotkań się pojawiają". - Grupa V4 jest bardzo ważna, ale też patrzymy szerzej na Europę Środkową - jako region, który ma wspólne problemy. Dlatego będziemy dzisiaj o tym rozmawiać na forum V4 - dodaje Morawiecki.

Przypomina także, że jest pięć najważniejszych stanowisk, które trzeba będzie obsadzić: przewodniczący KE, przewodniczący Rady Europejskiej i Parlamentu Europejskiego, ale także wysoki komisarz ds. zagranicznych i prezes EBC. - Chcemy popatrzeć na wszystkie stanowiska łącznie i komisarz Maroš Šefčovič jest jednym z rozpatrywanych kandydatów na różne stanowiska. Zawsze się zachowywał fair wobec Polski. Zawsze starał się w trudnym portfolio energetycznym zarządzać w porządku. To jednak nie znaczy, że jest to jedyny kandydat. Rozpatrujemy wiele (nazwisk - red.). To jest dopiero początek tych rozmów - ocenia szef polskiego rządu.

PiS w PE

Podkreśla także, że PiS w PE może być siłą, która pozytywnie i stabilizująco wpłynie na przyszły rozkład sił, instytucji i stanowisk. - Mamy znakomitą grupę europarlamentarzystów, którzy świetnie się znają na UE i mają niezwykle mocny mandat społeczny. Różne układy sił są tutaj możliwe. Po raz pierwszy od 40 lat mamy do czynienia z Europarlamentem, gdzie dwie główne partie: ludowo-chadecka i socjalistyczna nie mają większości. Można sobie wyobrazić, że możemy odgrywać rolę również "konstruktywnych większości". Oczywiście to zależy również od tego, jaka będzie wola po stronie naszych partnerów. Jesteśmy członkiem frakcji EKR (Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy) i cała nasza grupa będzie bardzo bacznym obserwatorem i uczestnikiem tych rozmów - zauważa Morawiecki, który przypomina, że z frakcji najprawdopodobniej wyjdzie Wielka Brytania (ze względu na brexit), a to może oznaczać, że - dodaje - stanowisko PiS będzie "absolutnie kluczowe".

Z Brukseli Bartosz Bednarz 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy