Reklama

Reklama

Studio Europa, odc. 7: Witold Waszczykowski i Michael Gahler

- Donald Tusk jest politykiem skompromitowanym, nie informował nas, co się dzieje w Brukseli, nie współpracował z polskim rządem - powiedział w programie "Studio Europa" europoseł PiS Witold Waszczykowski. - Te słowa to wyraz kampanii dla elektoratu PiS - skwitował niemiecki polityk Michael Gahler.

Europosłowie Witold Waszczykowski (PiS) i Michael Gahler (CDU) byli gośćmi siódmego odcinka programu "Studio Europa", realizowanego wspólnie przez Interię i Deutsche Welle w Brukseli.

Reklama

Program prowadziły Agnieszka Waś-Turecka (Interia) i Jowita Kiwnik Pargana (Deutsche Welle).

Dyskusję rozpoczął temat politycznej przyszłości Donalda Tuska. Witold Waszczykowski przyznał, że nie był zaskoczony decyzją byłego premiera o niekandydowaniu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich w Polsce.

Waszczykowski: Tusk się skompromitował

- Donald Tusk jest politykiem skompromitowanym w polityce krajowej. Dlatego, że zrezygnował z posady premiera i wyjechał na posadę zagraniczną, jak również w ostatnich latach pokazał, że nie współpracował z rządem polskim. Nie informował nas o tym, co się dzieje w Brukseli ani nie promował naszych interesów, a wręcz odwrotnie - powiedział europoseł PiS.

Dodał, że na przykład politycy niemieccy działający w Brukseli promują swoich rodaków na unijne stanowiska i współpracują z rządem krajowym.

Komentując te słowa Michael Gahler powiedział, że zapewne we wszystkich krajach unijnych przeważa pogląd, że przedstawicieli danego kraju jest w Brukseli za mało.

Gahler: Zagłosuję na Tuska

Niemiecki polityk odniósł się także do pracy Donalda Tuska jako szefa Rady Europejskiej. - W tym charakterze wykonał bardzo dobrą pracę. Na tym stanowisku nie jest wykonawcą woli własnego rządu, ani tym bardziej rozkazów Angeli Merkel - powiedział.

Gahler dodał, że poprze Donalda Tuska jako kandydata na przewodniczącego Europejskiej Partii Ludowej. Przyznał też, że Tusk nie ma kontrkandydata na to stanowisko.

Odnosząc się do ewentualnej kariery Tuska w EPL Waszczykowski zauważył: - To stanowisko też mu się nie przysłuży, bo będzie odbierany jako polityk proniemiecki, ponieważ w EPL praktycznie dominują, decydują Niemcy.

Zapytany o rzekomą "proniemieckość" Tuska, Gahler odparł, że Polak jest "politykiem europejskim". - Ta kampania (przeciw Tuskowi - przyp. red.) jest skierowana do elektoratu PiS, natomiast druga połowa Polaków widzi sprawę inaczej - dodał.

"Gra" Macrona

W programie "Studio Europa" europosłowie skomentowali także niedawne słowa prezydenta Francji Emmanuela Macrona, który oświadczył, że "mamy do czynienia z brakiem przywództwa USA i śmiercią mózgu NATO".

- NATO zdecydowanie nie jest w stanie śmierci mózgowej - mówił niemiecki europoseł. - W przyszłości będzie kręgosłupem naszej wspólnej obronności. Jednak w jednej rzeczy Macron miał rację - musimy współpracować na polu bezpieczeństwa - podkreślił.

- Wszelkie dywagacje, które podważają więzi transatlantyckie i znaczenie NATO spotykają się z polską krytyką - powiedział z kolei Waszczykowski.

- Dostrzegam tutaj pewną grę prezydenta Macrona, który próbuje w tej chwili stawiać różne przeszkody w rozwoju NATO, rozszerzeniu na Bałkanach czy w relacjach z Rosją, ponieważ chce uzyskać cenę za ich zniesienie. To trochę taki geszefciarz. Te działania to trochę szantaż wobec UE, wobec NATO. Chce tym ugrać lepszą sytuację dla francuskiej gospodarki, zapewnić sobie to, by strefa euro ją wspomagała - tłumaczył europoseł PiS.

Michael Gahler mówił natomiast o "proeuropejskim zapale francuskiego polityka": - Mamy do czynienia z tematami, które są ważne dla całej Europy i będziemy mieć lepszą pozycję w świecie, jeśli będziemy działać razem.

Niemiecki europoseł przypomniał też, że "eurostrefa nie jest projektem zamkniętym, bo wszystkie kraje członkowskie, oprócz Danii, są zobowiązane, by kiedyś do niej dołączyć".

"Nie pozwolimy się szantażować Turcji"

Europosłowie byli także pytani o stanowisko Turcji, która grozi UE odesłaniem terrorystów z tzw. Państwa Islamskiego i otwarciem granic dla migrantów, jeśli nie otrzyma odpowiedniej pomocy finansowej.

- Turcja jest członkiem NATO, który znalazł się na rozdrożu, jeśli chodzi o ambicje, by stać się mocarstwem regionalnym - mówił Gahler.

- Kraj nie jest na dobrej drodze i codziennie oddala się od UE. Cały czas jesteśmy zainteresowani dialogiem z Ankarą, nie pozwolimy się jednak szantażować. Powinniśmy jako UE potępić działania Turcji w północnej Syrii, moglibyśmy też zawiesić unię celną z Turcją i to byłby poważny cios w odpowiedzi na te groźby. W NATO decydujemy jednak jednogłośnie, dlatego powinniśmy więcej robić na rzecz obronności w UE - zauważył niemiecki europoseł.

Działania Turcji starał się natomiast zrozumieć Waszczykowski, który ocenił, że "Turcja znalazła się w trudnym położeniu ze względu na konflikt w Syrii". - Turcja nie uzyskała pomocy. Nie łączyłbym tego z NATO, ponieważ Turcja nie wypowiada żadnych gwarancji czy zobowiązań NATO-wskich - podkreślił europoseł PiS.

- Turcja nie widząc zainteresowania Europy w rozwiązaniu konfliktu syryjskiego, próbuje to robić na własną rękę. Nie akceptujemy tego, ale jeśli UE nie przedstawia alternatywy, to Turcja bierze sprawę w swoje ręce - tłumaczył Waszczykowski.

Europoseł PiS przyznał, że jego zdaniem UE niewystarczająco angażuje się w pomoc Syrii.

- Trzeba mediować, rozmawiać na terenie Syrii.  W tej chwili nie widzę żadnych działań ze strony UE - powiedział.

"To groźne spekulacje"

Na pytanie, czy mają pewność, że artykuł 5., gwarantujący obronę wszystkim członkom NATO, nadal działa i czy nie boją się, że Donald Trump mógłby się odwrócić plecami do sojuszników, obaj europosłowie zgodnie stwierdzili, że to "groźne spekulacje".

Posłowie dyskutowali także o tym, czy warto w UE powołać Europejską Radę Bezpieczeństwa (chcą tego Francja i Niemcy), a może nawet wspólną armię.

- Każdy instrument, który zwiększa bezpieczeństwo Europy jest godny rozważenia. Nigdy nie protestowaliśmy, jeśli chodzi o stworzenie środków obronnych UE - powiedział Witold Waszczykowski. - Tylko, że nie chcielibyśmy, aby to było podwajanie funduszy, bo przecież 22 państwa należą również do NATO. Tu nie może być schizofrenii, że inaczej działamy w NATO a inaczej w UE.

Polak dodał jednak, że w tej chwili nie widzi możliwości stworzenia wspólnej armii: - Do tego trzeba mieć wspólną definicję zagrożeń i wspólną politykę zagraniczną - my jej w Europie nie mamy. Zresztą ja uważam, że nasza wspólną obroną jest NATO.

Zdaniem posła Gahlera, zamiast o wspólnej armii, UE powinna pomyśleć o "lepszym ustrukturyzowaniu wydatków na obronność".

Numer do Warszawy

Politycy odnieśli się także do sugestii, że Niemcy zaczynają tracić dominującą rolę w UE na rzecz Francji.

- Nie chciałbym kalkulować, że jak jeden kraj jest słabszy, to drugi jest silniejszy. Byłoby lepiej gdybyśmy przede wszystkim myśleli o tym, co nas łączy, jak polityka obronna, Frontex czy wspólne stanowisko wobec Rosji - powiedział Michael Gahler.  

- Przypomnę, że 30-kilka lat temu Henry Kissinger powiedział: "Dajcie mi telefon do Europy. Z kim mam rozmawiać, aby otrzymać wspólne stanowisko europejskie?". Przez ostatnie 20 lat to był sekretariat Helmuta Kohla, potem Angeli Merkel. Dzisiaj być może w słuchawce usłyszałby: "Nie ma takiego numeru" - mówił poseł Waszczykowski.

Ale dodał, że jeśli chodzi o sytuację we wschodniej Europie, to taki telefon jak najbardziej mógłby być skierowany do Warszawy.

Twardo wobec Rosji

Obaj politycy stwierdzili, że UE nie powinna łagodzić swojej polityki wobec Rosji, ani znosić unijnych sankcji nałożonych na ten kraj.

- Rosja uprawia politykę niezgodną z prawem międzynarodowym, agresywną. I tak długo, jak długo to będzie trwało nie możemy rezygnować z sankcji - powiedział poseł Gahler.

Na zarzut, że przecież Niemcy realizują wspólnie z Rosją projekt gazociągu Nord Stream 2, polityk odpowiedział: - Jestem zdecydowanym przeciwnikiem tego projektu. Nie popieram i nie zgadzam się z linią niemieckiego rządu (w tej sprawie - red.). Zawsze mówiłem o tym otwarcie, że będziemy musieli za to zapłacić wysoką polityczną cenę.

Zdaniem Witolda Waszczykowskiego "to nie jest czas, żeby zmieniać politykę wobec Rosji".

- Przeciwnie - powinniśmy myśleć o rozszerzeniu sankcji np. o to, żeby społeczeństwo rosyjskie zaczęło odczuwać fakt, że popiera taką politykę. Na przykład można wykluczyć Rosjan z imprez kulturalnych, sportowych. Ja nie rozumiem, dlaczego mamy oglądać rosyjską piłkę nożną w tym samym czasie, gdy strzelają do ludzi w Donbasie czy oglądać balet Balszoj - powiedział polski polityk.

Agnieszka Waś-Turecka (Interia)

Jowita Kiwnik Pargana (DW)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne