Reklama

Reklama

Szczyt UE. Doszło do spięcia między Emmanuelem Macronem a Sebastianem Kurzem

Na szczycie UE w Brukseli w trakcie negocjacji doszło do spięcia między prezydentem Francji Emmanuelem Macronem i kanclerzem Austrii Sebastianem Kurzem. Francuz zarzucił Austriakowi brak zaangażowania w poszukiwania kompromisu.

Reagując na krytykę ze strony Macrona - który zdenerwował się w niedzielę (19 lipca) wieczorem, gdy kanclerz Austrii opuścił pokój negocjacji, aby odebrać telefon - Kurz oświadczył w poniedziałek, że to normalne, iż podczas długich negocjacji "dość często wychodzi się z sali".

Reklama

Jak donosi Politico, Macron po wyjściu Kurza z pokoju obrad miał powiedzieć w obecności innych uczestników spotkania: "Nie obchodzi go to. Nie słucha innych, ma złe nastawienie. Obsługuje swoją prasę i basta".

Kanclerz Austrii pytany o tę kwestię, jak pisze Politico, nie powstrzymał się od kąśliwej uwagi. "Zrozumiałe jest, że niektórzy ludzie, gdy nie śpią, są bardzo nerwowi, i szanujemy to, ale wszystko dobrze się kończy" - powiedział.

Propozycja Michela

W poniedziałek wznowienie obrad szczytu UE w Brukseli planowane jest na godz. 18. Nad ranem szef Rady Europejskiej Charles Michel przedstawił unijnym przywódcom nową propozycję dotyczącą funduszu odbudowy i zawiesił posiedzenie. Podstawą do kompromisu ma być 390 mld euro w grantach w funduszu odbudowy i zmniejszone rabaty dla głównych płatników.

W niedzielę "oszczędni" - Austria, Holandia, Szwecja i Dania, do których dołączyła Finlandia - odrzucili kompromis, który zakładał, że w funduszu na odbudowę gospodarki będzie o 100 mld euro w grantach mniej, niż chciała KE. Kraje te domagały się obcięcia grantów do 350 mld euro, ale Niemcy, Francja, Włochy, Hiszpania i inni optowali przy liczbie wskazanej przez Michela, czyli 400 mld euro

Z Brukseli Łukasz Osiński 

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy