Reklama

Reklama

​Wiceszef sił zbrojnych NATO w Europie ostrzega przed Rosją

"Aneksja Krymu przez Rosję i jej agresja na Ukrainie fundamentalnie zmieniły euroatlantyckie środowisko bezpieczeństwa. NATO ma obecnie jednego państwowego konkurenta - Rosję" - mówił w PE zastępca naczelnego dowódcy połączonych sił zbrojnych NATO w Europie gen. James R. Everard.

Zagrożenia dla europejskiego bezpieczeństwa oraz współpraca UE i NATO były w piątek tematami obrad podkomisji bezpieczeństwa i obrony (SEDE) Parlamentu Europejskiego. 

Reklama

"Przez większość drugiej połowy XX wieku państwa NATO pod silnym przywództwem Stanów Zjednoczonych przygotowywały się bardzo intensywnie i kosztownie na niewidzialną wojnę, w centrum stawiając budowę potencjału obronnego i zdolności odstraszania" - mówił generał, cytowany w komunikacie Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR).

Dodał, że "po zakończeniu zimnej wojny, po rozpadzie Związku Sowieckiego w 1991 r., celebrując zwycięstwo, wyobrażaliśmy sobie nowy porządek świata, w którym - jak mówił prezydent George H.W. Bush - narody świata, Wschodu i Zachodu, Północy i Południa będą mogły żyć w dobrobycie i harmonijnie współpracować".

"Ale priorytety się zmieniły, wiele państw przyjęło pokój za coś danego raz na zawsze, pospiesznie korzystając z dywidendy bezpieczeństwa" - mówił dowódca, przywołując dane o spadku europejskich wydatków na obronę. Zwrócił uwagę, że zamiast kolektywnej obrony skoncentrowano się na misjach pokojowych, operacjach ekspedycyjnych czy walce z terroryzmem i ekstremizmem.

"W 2014 r. doznaliśmy szoku"

"W 2014 r. doznaliśmy szoku, gdy Rosja dokonała aneksji Krymu i agresji na Ukrainie. To fundamentalnie zmieniło euroatlantyckie środowisko bezpieczeństwa" - podkreślił Everard. 

"Sojusz Północnoatlantycki ma obecnie jednego państwowego konkurenta - Rosję oraz jednego niepaństwowego gracza, jakim są terroryści. Nie jesteśmy jednak w erze strategicznej konfrontacji, lecz raczej w erze strategicznego współzawodnictwa" - ocenił dowódca.

Potencjał Rosji

Zdaniem generała, Rosja zawsze chciała budować strategiczne bariery, tak jak było z żelazną kurtyną, jednak dzisiaj musimy zmierzyć się z bardziej niebezpieczną Rosją, chcącą odbudować swoją pozycję, m.in. poprzez zniszczenie międzynarodowego porządku.

"Potencjał Rosji powinniśmy oceniać nie poprzez proste przeliczenie budżetu na 67 mld USD, ale poprzez jego siłę nabywczą, wynoszącą 200 mld USD" - mówił dowódca. "Z tymi zasobami Rosja podejmuje się działań destabilizujących obszar transatlantycki" - tłumaczył.

Co zamierza Kreml?

Według niego, obecnym zamierzeniem Kremla nie jest wygranie długookresowej wojny, ale realizacja krótkich kampanii o konkretnych celach, poprzez wojnę hybrydową, na którą składają się: strategiczne zastraszanie, dezinformacja i destabilizacja. 

Rosja w tym celu jest w stanie prowadzić szybkie wojny, trwające od 30 do 60 dni, nastawione na osiągnięcie konkretnych celów na danym obszarze geograficznym.

Rosnące ambicje UE

Zastępca naczelnego dowódcy połączonych sił zbrojnych NATO w Europie odniósł się także do rosnących ambicji UE w dziedzinie bezpieczeństwa i obrony. 

"Europejski model bezpieczeństwa i obrony jest znacznie lepiej rozumiany w NATO i innych państwach świata, gdy UE wytłumaczyła, czym on jest, a czym nie jest" - mówił.

Generał Everard wskazywał, iż obecne zagrożenia mają charakter zarówno militarny, jak i cywilny. "Tu widzę rolę UE jako silnego partnera w tym wymiarze" - wskazał. 

Brytyjski wojskowy chwalił mechanizm Berlin Plus, który pozwala na wykorzystanie zdolności NATO do prowadzenia misji pokojowych UE, gwarantując niedublowanie potencjału, komplementarną współpracę zamiast niepotrzebnej konkurencji oraz poszanowanie autonomii obydwu organizacji. Jako udaną inicjatywę europejską dowódca wymienił projekt zwiększenia mobilności wojskowej, która także poprawia sojuszniczą wydajność sił szybkiego reagowania.

Z Brukseli Łukasz Osiński 

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy