Reklama

Reklama

RMF24: Bunt wśród europejskich socjalistów

Socjaliści z nowych krajów Unii Europejskiej mają dosyć jednostronnych pozycji, zajmowanych przez zachodnich kolegów - czy to w sprawie przyszłości Unii, czy praworządności w Polsce. Zażądali spotkania w tej sprawie z kierownictwem frakcji S&D, Giannim Pittellą - dowiedziała się dziennikarka RMF FM Katarzyna Szymańska-Borginon.

Socjaldemokraci z nowych krajów nie chcą "Europy dwóch prędkości" i odrzucają lewicowy projekt Unii jako "superpaństwa", zaprezentowany przez szefów dyplomacji Francji i Niemiec. Nie zgadzają się na takie koncepcje, które uwzględniają tylko interesy sześciu krajów założycielskich.

Reklama

Niektórzy mówią nawet z irytacją w głosie o "arogancji" i dominacji "tych lepszych". Eurodeputowani z nowych krajów są także przeciwni debacie ws. praworządności w Polsce i wpisywaniu do niej tematu aborcji.

Uważają, że to tylko woda na młyn eurosceptyków. Przykładowo wczoraj polski eurodeputowany SLD Bogusław Liberadzki głosował wbrew stanowisku swojej grupy przeciwko debacie ws. Polski. Liberadzki był przeciwny debatowaniu na ten temat, bo - jak uzasadniał - prace legislacyjne wciąż trwają. A o aborcji, jego zdaniem, w ogóle nie ma sensu debatować, bo nawet nie ma projektu rządowej ustawy w tej sprawie.

Europosłowie z naszego regionu stanowią 1/3 grupy (z czego najliczniejsi są Rumuni). Po ewentualnym odejściu z powodu Brexitu 20 laburzystów ich znaczenie wzrośnie.

"My też czegoś chcemy i mamy coś do powiedzenia" - podkreśla Liberadzki. Eurodeputowani z nowych krajów chcą być także lepiej reprezentowani w przyszłym, nowym rozdaniu stanowisk w europarlamencie.

Katarzyna Szymańska-Borginon

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację
Dowiedz się więcej na temat: Parlament Europejski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy