Czaputowicz o przesłuchaniu w sprawie praworządności

Podchodzimy z nadzieją do wtorkowego przesłuchania w sprawie praworządności w Polsce - powiedział szef MSZ Jacek Czaputowicz. Wyraził przypuszczenie, że więcej niż sześć państw ma zastrzeżenia do stanowiska Komisji Europejskiej.

Czaputowicz, wraz z ministrem obrony Mariuszem Błaszczakiem, uczestniczył w Luksemburgu w spotkaniu unijnych ministrów odpowiedzialnych za obronę i sprawę zagraniczne.

Reklama

Na pytanie o szanse na przekonanie KE do stanowiska polskich władz Czaputowicz powiedział: "Jutro przedstawimy szczegółowo przyczyny reformy sądownictwa, będziemy polemizowali z tymi tezami, które przedstawia Komisja, są tam kwestie nieprawdziwe, fakty nieprawdziwe, zbyt daleko idące interpretacje".

"Dzisiaj przedstawiliśmy formalny dokument non-paper, w którym krytykujemy podejście Komisji Europejskiej, czyli jej interpretację tego, co się dzieje w Polsce. To już zostało przedstawione państwom członkowskim. (...) Dlatego podchodzimy z nadzieją do tego przesłuchania" - powiedział.

"Twierdzę, że nie ma tutaj żadnych rozwiązań, które mogłyby budzić niepokój, jeśli chodzi o stan przestrzegania prawa w Polsce" - dodał.

Polska potrzebuje sześciu sojuszników

Pytany w przeddzień wysłuchania stron w ramach prowadzonego wobec Polski postępowania z art. 7 unijnego traktatu, czy udało się zebrać grupę sześciu państw, która mogłaby zablokować stwierdzenie przez Radę UE wyraźnego ryzyka naruszenia przez Polskę wartości unijnych, szef dyplomacji odparł: "Nie zbieraliśmy grupy państw; przedstawiamy nasze postulaty".

"Myślę, że więcej niż sześć państw ma wątpliwości co do tego, czy Komisja ma rację, ale zobaczymy" - zaznaczył szef MSZ.

"Są też oczywiście państwa, które mają swoje zdanie a priori. Obawiam się, że tu nie tyle chodzi o poznanie prawdy o tym systemie i zrozumienie tego systemu, ale jest to ten instrument piętnowania Polski, używany w dyskusjach nad innymi kwestiami (...) albo też jest to instrument wspierania politycznego opozycji w Polsce" - mówił.

Wtorkowe wysłuchanie podczas Rady ds. Ogólnych, o które wnioskowała Komisja Europejska, to kolejny krok w prowadzonej wobec polskich władz procedurze mającej na celu zagwarantowanie praworządności. Jest ono etapem przed ewentualnym głosowaniem w Radzie UE w sprawie stwierdzenia wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia przez Polskę wartości unijnych. Stwierdzenie takiego ryzyka przez Radę oznaczałoby przejście do kolejnego etapu postępowania z art. 7., czyli tzw. mechanizmu sankcyjnego. Do tego potrzebne byłoby jednak uzyskanie większości kwalifikowanej, czyli głosów 4/5 krajów członkowskich.

Odnosząc się do popartego przez komisję prawną Rady Europy projektu rezolucji w sprawie zwrotu przez Rosję wraku polskiego Tu-154, Czaputowicz ocenił, że "jest to ważny głos ciała międzynarodowego". "Rosja jest członkiem Rady Europy, dobrze, że instytucje międzynarodowe dostrzegają problem - powiedział. - Dobrze, że inni dostrzegają, że jest to problem; ważne, że nie tylko Polska się domaga (zwrotu wraku), tylko szersza społeczność międzynarodowa".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje