Reklama

Reklama

Donald Tusk skomentował wyniki wyborów do PE

Donald Tusk skomentował wyniki wyborów do Parlamentu Europejskiego. "Przewaga PiS-u jest zrozumiała. Nie budzi mojego zdziwienia, choć mówię to bez satysfakcji. Moje serce biło dla kolegów i koleżanek z opozycji, ale te wyniki trzeba szanować" - powiedział w rozmowie z dziennikarzami.

Przewodniczący Rady Europejskiej zabrał głos na temat wyników wyborów dopiero we wtorek, choć na jego zdanie czekano od momentu ogłoszenia wyników exit poll w niedzielny wieczór. Brak natychmiastowego komentarza ze strony Donalda Tuska zastanawiał m. in. dlatego, że wcześniej były premier chętnie komentował wydarzenia w Polsce.

Reklama

Ostatecznie na temat wyników wyborów do PE Tusk wypowiedział się we wtorek po południu.

"Wynik Koalicji Europejskiej jest wysoki, jest wyższy, niż wskazywały na to badania, natomiast wynik PiS jest wyraźnie lepszy niż można się było spodziewać" - skomentował Donald Tusk.

"Bardzo skutecznie użyli narzędzi by przekonać Polaków" - stwierdził b. premier nawiązując do wszystkich obietnic socjalnych złożonych przez PiS przed wyborami. "To musi robić wrażenie. Dzisiaj sytuacja gospodarcza pozwala na prospołeczną politykę i PiS korzysta z tego garściami. Opozycja nie ma na to szans, nie ma tych narzędzi ani mediów publicznych. Media publiczne to ukierunkowana i agresywna propaganda rządowa" - dodał podkreślając, że wynik Koalicji Europejskiej ocenia wysoko.

"Przewaga PiS-u jest zrozumiała. Nie budzi mojego zdziwienia, choć mówię to bez satysfakcji. Moje serce biło dla kolegów i koleżanek z opozycji, ale te wyniki trzeba szanować" - powiedział.

W rozmowie z dziennikarzami Tusk docenił frekwencję wyborczą w Polsce. "W wyborach wzięło udział dwa razy więcej osób niż 5 lat temu. To coś bardzo optymistycznego. Bardzo wielu naszych rodaków zrozumiało, że wybory europejskie, to wybory dotyczące losu i przyszłości Polaków. To znak pozytywny" - powiedział.

Ocena działań KE

Tusk był pytany w Brukseli m.in. o to, czy jego zdaniem Koalicja Europejska popełniła błędy w kampanii i czy widzi jakąś receptę na naprawę sytuacji Koalicji, czy to jest jej koniec. "Dokonano pewnego wyboru do szerokiej koalicji i to ma swoje przewagi, ale też koszty. Wydaje mi się, że tylko tak szeroka koalicja była w stanie zdobyć te blisko 39 proc. głosów" - powiedział szef Rady Europejskiej. Równocześnie - jak wskazał - "wyborcom trudniej jest identyfikować się z koalicją polityczną z tak różnymi skrzydłami".

"Bardzo doceniam wysiłek i wybór jakiego dokonali liderzy tej koalicji, ale na pewno mają materiał do przemyślenia" - stwierdził Tusk.

"Uważam, że budowanie, a nie rozbijanie jest wartością samą w sobie" - podkreślił.

Tusk zapowiedział też, że będzie chciał pomóc tym wszystkim, którzy myślą podobnie do niego "o Polsce i o miejscu Polski w Europie". Zastrzegł, że nie chciałby zastępować tych, którzy "wykonali wielki wysiłek, a dzisiaj są w emocjach", w roli "organizatorów życia w opozycji". "Oni znają moją opinię - mówiąc tak z grubsza: gdybyście mieli się podzielić, to zastanówcie się trzy razy, czy na pewno macie, podzieleni, pomysł na zwycięstwo; moim zdaniem nie warto marnować tego wielkiego wysiłku, też wysiłku wyborców" - mówił b. lider Platformy.

Po niedzielnych wyborach wątpliwości co do przyszłości projektu Koalicji Europejskiej podnosili m.in. politycy PSL, którzy wskazywali, iż koalicja została zawiązana na eurowybory, a przed wyborami jesiennymi parlamentarnymi wszystkie drogi są dla tej partii otwarte.

Rady dla opozycji przed kolejnymi wyborami

"Moją pierwszą radą dla polityków w ogóle w Polsce, ale szczególnie do tych zaangażowanych w opozycji, byłoby to, aby starali się o sobie mówić raczej pozytywnie. Wykonali wielki wysiłek, to był moim zdaniem dobry krok i niezły wynik. Nie ma powodu do euforii czy satysfakcji, bo liczy się zawsze zwycięstwo, ale wykonali kawał naprawdę poważnej roboty" - powiedział Tuska dziennikarzom TVN24 i Polsat News w Brukseli.

"To, co jest absolutnie niezbędne, żeby serio myśleć o zwycięstwie - ono jest zawsze możliwe; życie mnie nauczyło, że przegrywają tylko ci, którzy uwierzyli, że przegrają. Trzeba szukać ludzi, nie tylko w dużych miastach i nie tylko w partiach politycznych, ale wyjść daleko szerzej" - podkreślił były lider PO.

Według niego "trzeba wyjść z takiej trochę diabelskiej alternatywy: albo to, co mamy, albo to zgruzować i spróbować coś zupełnie na nowo". "Istnieją dużo mądrzejsze, takie powiedziałbym, trzecie drogi. Zachować i dbać o to, co się udało zbudować, ale nie uznawać, że to wystarczy, bo to nie wystarczy. Trzeba także szukać - raczej wśród ludzi niż organizacji - autentycznego poparcia, autentycznych emocji" - podkreślił Tusk.

"Tylko w dialogu, czasami w sporze, w konfrontacji, ale tylko w emocjach i prawdziwej dyskusji, można uzyskać taką więź, która pozwoli później na zdobywanie nowych głosów. I do tego namawiałbym tych wszystkich, którzy wolą być w studiach telewizyjnych niż wśród ludzi" - zaznaczył.

Jak dodał, w krytycznym momencie jego kariery, to właśnie okazało się jedyną droga. "To znaczy dzień po dniu, godzina po godzinie, miesiąc po miesiącu, być wśród ludzi; wspierać, słuchać, uwierzyć, że jest się dla nich, a nie że oni są dla nas. Innej drogi nie ma" - podkreślił Tusk.

Powrót do polskiej polityki?

Tusk pytany o powrót do polskiej polityki stwierdził, że zdaje sobie sprawę z oczekiwań wielu Polaków.

"Kalendarz jest dość precyzyjny. Moja kadencja dobiega końca po wyborach parlamentarnych - to określa moją rolę w tych wydarzeniach. Nie będę się narzucał z rolą czy radą, jeśli ktoś uzna, że nie jestem pomocny" - stwierdził. 

"Jestem przyzwyczajony do 'win Tuska' i nie mówię tu o napoju, a o pojawiającym się często sloganie. Tutaj ludzie ciężko pracowali, wyborcy odrzucili złe emocje. Za to, że ten wynik jest tak dobry - odpowiedzialność wzięli wszyscy. Za to, że był niewystarczający, mogę wziąć odpowiedzialność, ale chyba byłoby to pewną przesadą" - powiedział pytany o pojawiające się sugestie, że jego aktywność w kampanii KE negatywnie wpłynęła na jej wynik.

Polskie kandydatury na stanowiska w UE

Tusk wypowiedział się też na temat planowanego we wtorek szczytu, który ma zapoczątkować "nowe rozdanie" w Unii Europejskiej. Liderzy państw i rządów krajów członkowskich mają zainicjować rozmowy nt. obsady najważniejszych stanowisk we Wspólnocie. Jak zaznaczył, na razie nie dotarła do niego żadna informacja dotycząca możliwych polskich kandydatur. "Ale być może to się zmieni" - dodał.

Szef Rady Europejskiej przekazał, że "za chwilę" będzie o tym rozmawiał m.in. z szefem polskiego rządu. Zapowiedział, że o "preferencje personalne" będzie pytał również na spotkaniu z przedstawicielami państw Grupy Wyszehradzkiej.

Przesłuchanie przed komisją ds. VAT

Szef Rady Europejskiej, pytany w Brukseli przez dziennikarzy, czy pojawi się na zaplanowanym na środę przesłuchaniu przed sejmową komisją śledczą, powiedział, że nie będzie to możliwe w tym tygodniu. "W zeszłym tygodniu mój pełnomocnik poinformował, że jestem dokładnie od jutra na czele delegacji europejskiej w kilku państwach azjatyckich, ale jestem przekonany, że pełnomocnik znajdzie z komisją datę, która będzie możliwa" - zaznaczył.

Tusk zwrócił też uwagę, że zawsze stawia się na wezwania organów państwa polskiego.

"W tym tygodniu nie będzie to możliwe, ale na pewno znajdziemy czas, taki, który będzie można uzgodnić" - dodał.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy