Reklama

Reklama

Polityk PSL przyznaje: PiS miało spójny program

Koalicja Europejska to był projekt na wybory do Parlamentu Europejskiego, w sobotę Rada Naczelna podsumuje te wybory i trzeba będzie zdecydować co dalej - mówią politycy PSL, z którymi rozmawiała PAP. Wynik swego ugrupowania w eurowyborach oceniają jako generalnie satysfakcjonujący.

W poniedziałek Państwowa Komisja Wyborcza poinformowała, że w wyborach do PE PiS zdobył 27 mandatów; Koalicja Europejska - 22 mandaty, a Wiosna Roberta Biedronia - 3 mandaty.

Reklama

PSL w tych wyborach startowało w ramach Koalicji Europejskiej wraz z PO, SLD, Nowoczesną i Zielonymi. Według oficjalnych wyników podanych przez PKW mandaty uzyskało trzech działaczy Stronnictwa: dotychczasowi europosłowie Jarosław Kalinowski i Krzysztof Hetman oraz Adam Jarubas. W kończącej się kadencji PE Stronnictwo miało 4 europosłów.

W poniedziałek szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz mówił, że Koalicja Europejska była na wybory europejskie, umowa koalicyjna obowiązywała do dnia wyborów, i ten etap już się skończył.

Poseł PSL Krzysztof Paszyk zapytany, jego zdaniem PSL powinno opuścić Koalicję Europejską, odparł, że w sobotę odbędzie się posiedzenie Rady Naczelnej Stronnictwa, która "jako gremium statutowe w tej sprawie się wypowie". "Tam będziemy podsumowywać wybory i wydamy też pewnie stosowny komunikat jak decyzja Rady się prezentuje" - dodał.

Na pytanie, czy jest zadowolony z wyniku eurowyborów, poseł PSL powiedział, że przyjmuje go "jako satysfakcjonujący". "Wiadomo, że chciałoby się więcej. Natomiast te trzy mandaty, które PSL uzyskało jest to poziom oscylujący wokół tego, co mieliśmy dotychczas" - podkreślił poseł PSL. Jego zdaniem w co najmniej dwóch lub trzech okręgach PSL "otarło się" o kolejne mandaty.

"Satysfakcjonujący plan minimum"

Również prezes Forum Młodych Ludowców Miłosz Motyka ocenił, że wynik PSL w eurowyborach jest "umiarkowanie satysfakcjonujący". "Trzy mandaty to był satysfakcjonujący plan minimum, który zakładaliśmy" - zaznaczył. "Szkoda, że nie udało się zdobyć więcej mandatów, natomiast nie zmienia to faktu, że nasi kandydaci uzyskali około 620 tysięcy głosów" - podkreślił w rozmowie z PAP.

Motyka stwierdził, że Koalicja Europejska została utworzona na wybory do PE i wraz z ich zakończeniem ten projekt się zakończył. "To był projekt - jak sama nazwa wskazuje - na wybory europejskie. Teraz będziemy decydować o tym, co dalej" - dodał.

Dopytywany, czy w wyborach do polskiego parlamentu PSL pójdzie w koalicji, prezes Forum Młodych Ludowców odparł, że w wyborach do Sejmu Stronnictwo pójdzie w koalicji pod warunkiem pozyskania dobrych miejsc na listach, wspólnego jednolitego programu oraz zagwarantowania, że w koalicji nie będzie Wiosny Roberta Biedronia.

Na uwagę, że gdyby PSL poszło do eurowyborów samodzielnie, to może uzyskałoby lepszy wynik, Motyka odparł, że nie widzi sygnałów, które miałyby potwierdzić taką tezę. "Przy takim nawale PiS-owskiej propagandy płynącej z mediów rządowych niestety ryzyko okazało się zbyt duże i myślę, że decyzja którą podjęliśmy zniwelowała te wszystkie zagrożenia, które dotknęły Kukiz'15, Konfederację i o mało co, nie zabiły Wiosny" - stwierdził Motyka.

Pytany, co według niego przeważyło, że PiS uzyskał dużo wyższy wynik, niż KE Motyka odpowiedział, że w tej kampanii za dużo było spraw ideologicznych. "Polacy nie chcą wojny ideologicznej. Chcą spokoju. Chcą zrównoważonej kampanii. Chcą pozytywnego programu na przyszłość, a PiS udało się tutaj te wszystkie ideologiczne kontrasty i różnice wywoływać. I to niestety zadziałało na niekorzyść koalicji" - ocenił Motyka.

Według niego, za późno też został ogłoszony program koalicji. "PiS miał jeden spójny program od początku. Natomiast my z tym programem za późno wyszliśmy" - stwierdził prezes Forum Młodych Ludowców. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje