Reklama

Reklama

Donald Trump coraz bliżej Hillary Clinton

W ostatnim czasie spadły notowania kandydatki Partii Demokratycznej na prezydenta Hillary Clinton. Z sondaży wynika, że przyczyną może być skandal z używaniem przez nią prywatnego serwera mailowego, kiedy pełniła stanowisko sekretarza stanu.

Była senator i Pierwsza Dama wystąpiła w czwartek na wiecu przedwyborczym w Anandale w stanie Wirginia (przedmieście Waszyngtonu) wraz z senatorem z tego stanu, Timem Kaine. Jest on wymieniany jako jej główny faworyt do stanowiska wiceprezydenta. Clinton ma ogłosić, kogo wybierze na to stanowisko w przyszłym tygodniu - informuje jej sztab wyborczy.

Reklama

Według najnowszych sondaży przewaga Clinton nad jej republikańskim rywalem Donaldem Trumpem, jeszcze przed dwoma tygodniami dwucyfrowa, stopniała do zera. Gdyby wybory odbyły się dziś, na obojga kandydatów głosowałoby po 40 procent wyborców - wynika z sondażu "New York Timesa" i telewizji CBS. Reszta wybiera kandydata Partii Libertarian Gary'ego Johnsona, albo jest niezdecydowana.

Z kolei sondaż "Wall Street Journal" i telewizji NBC wskazuje, że Donald Trump zyskał nawet niewielką przewagę nad Clinton w dwóch spośród stanów "swingujących" - czyli takich, które zwykle decydują o wyniku wyborów prezydenckich - Pensylwanii i na Florydzie.

Skutek skandalu z mailami

"Spadek notowań Hillary jest prawdopodobnie skutkiem skandalu z mailami, chociaż nie wiemy, w jakim stopniu on jej szkodzi. Hillary ma swoje słabości, nie uchodzi za osobę godną zaufania i nie jest lubiana" - powiedział PAP politolog z Uniwersytetu Wirginii Geoffrey Skelley.

Sondaż "NYT" i CBS potwierdza, że kontrowersja z mailami wiele kosztuje Hillary. Obecnie już 67 procent Amerykanów - według tego źródła - uważa, że kandydatka Demokratów nie jest uczciwa. Odsetek mających taką opinię wzrósł o 5 procent w porównaniu z sondażem sprzed miesiąca.

Ponad tydzień temu dyrektor FBI James Comey oświadczył, że nie zaleca postawienia Clinton kryminalnych zarzutów. Jednocześnie jednak wyliczył całą litanię jej wykroczeń w związku z używaniem prywatnego serwera mailowego - było to niezgodne z wewnętrznymi przepisami Departamentu Stanu. Część maili miała klauzulę tajności - wbrew temu co Hillary wcześniej mówiła.

Skelley przestrzega jednak przed wyciąganiem z badań opinii publicznej zbyt pochopnych wniosków.

"Niektóre sondaże nadal wykazują przewagę Hillary. Przed konwencjami zwykle mamy takie fluktuacje nastrojów. Sondaże odzwierciedlają je tylko w danym momencie i na ich postawie nie należy snuć przewidywań" - powiedział ekspert.

Na wiecu w Anandale w czwartek Clinton nie wspominała o skandalu, natomiast ostro atakowała. Podobnie jak na spotkaniu z wyborcami w Springfield w Illinois poprzedniego dnia mówiła, że nowojorski miliarder nie nadaje się na prezydenta.

Według kandydatki Demokratów Trump jest niezrównoważony i nieopanowany do tego stopnia, że gdyby został prezydentem, stwarzałby zagrożenie dla kraju i całego świata.

Z Waszyngtonu Tomasz Zalewski

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje