Reklama

Reklama

Skandal w Ameryce. Rosjanie ujawniali korespondencję?

W atmosferze skandalu w Filadelfii rozpoczyna się konwencja wyborcza amerykańskich demokratów. Powodem jest wyciek e-maili pokazujących, że pracownicy komitetu krajowego tej partii dyskutowali o sabotowaniu kampanii senatora Berniego Sandersa.

W piątek organizacja WikiLeaks ujawniła 20 tysięcy e-maili Komitetu Krajowego Partii Demokratycznej, z których wynika, że wysocy rangą partyjni urzędnicy stali w prawyborach po stronie Hillary Clinton. Dyskutowali między innymi o tym by przekonać media, iż kampania Sandersa jest prowadzona nieudolnie oraz wyeksponować fakt, że jest ateistą.

Reklama

Skandal z e-mailami sprawił, że tuż przed konwencją w Filadelfii istniała groźba, że zburzona zostanie jedność partii demokratycznej i zakłócony przekaz sztabu Hillary Clinton. Doradcy byłej sekretarz spotkali się wczoraj z szefową Komitetu Krajowego Partii Demokratycznej Debbie Wasserman-Schultz, której Bernie Sanders od dawna zarzucał stronniczość. Po spotkaniu Wasserman-Schultz zapowiedziała podanie się do dymisji.

Współpracownicy Hillary Clinton oskarżyli Rosję o kradzież i ujawnienie e-mali.

Konwencja wyborcza partii demokratycznej potrwa 4 dni. 4700 delegatów z całego kraju formalnie wybierze kandydata w listopadowych wyborach prezydenckich. Finał konwencji nastąpi w czwartek, kiedy to Hillary Clinton oficjalnie zaakceptuje nominację i wygłosi przemówienie.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację
Dowiedz się więcej na temat: wybory USA | Demokraci (USA) | WikiLeaks

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne