Reklama

Reklama

"Wybaczam im, mimo że zabijają mych przyjaciół". Poruszająca rozmowa Brygidy Grysiak z Ritą z Aleppo

"Jestem z Aleppo" - tym zdaniem młoda pątniczka zaskoczyła reportera TVN Pawła Łukasika, który rozmawiał z pielgrzymami podczas ŚDM w Krakowie. Rita Basmajian wróciła z Polski do Syrii. Brygidzie Grysiak opowiedziała o Aleppo, o tym co robiła przed wojną i jak żyje teraz.

Rita ma dwadzieścia lat, jest studentką ostatniego roku artystycznego projektowania ubrań na uniwersytecie w Aleppo. W czasie wakacji w domu salezjańskim opiekuje się dziećmi z ubogich rodzin i sierotami, których rodzice zginęli w wojnie. Wraz z innymi wolontariuszami organizuje dla nich zabawy, tańce, przedstawienia. Sama jest tancerką.

Reklama

"Moje życie przed wojną było takie, jak życie każdego nastolatka, ale teraz wszystko się zmieniło. Nasze życie jest trudne. Nie mamy prądu, ani wody" - mówiła w nagraniu przesłanym Brygidzie Grysiak.

20-latka mieszka w części Aleppo obecnie kontrolowanej przez rząd. Ta część miasta nie jest teraz bombardowana, ale to nie znaczy, że jest tam bezpiecznie.

"W Aleppo nikt nie jest bezpieczny w żadnym momencie. Ludzie w moim mieście chodzą normalnie do pracy, na zakupy, do szkoły, ale za każdym razem boimy się, że nie wrócimy już do domu. Wielu moich przyjaciół już nie żyje" - opowiadała.

Rita wspominała też Światowe Dni Młodzieży w Krakowie. Mówiła, że w Polsce doświadczyła życia w pokoju, którego nie ma w swoim kraju. "Ale nie znalazłam tam tego pokoju, który czuję w sercu, kiedy jestem w domu. Urodziłam się, żeby żyć w Syrii" - zaznaczyła.

"Tym, którzy toczą tę wojnę, chciałabym powiedzieć "obudźcie się", ale wiem, że oni mnie nie usłyszą, dlatego jedynie co mogę zrobić, to modlić się za nich. Wybaczam im, mimo że zabijają moich przyjaciół" - powiedziała.

Materiał Brygidy Grysiak znajdziesz na stronie TVN24

Walki o kontrolę nad Aleppo, drugim co do wielkości miastem w Syrii i niegdyś głównym centrum przemysłu i handlu w tym kraju, nasiliły się w ostatnim czasie. Zachodnie rejony miasta opanowane są przez wojska rządowe, a wschodnie przez rebeliantów, którzy od połowy lipca są oblężeni przez siły lojalne wobec prezydenta Baszara el-Asada.

Liczba ofiar cywilnych wzrasta z dnia na dzień i liczona jest w setkach. Mieszkańcy pozbawieni są prądu, wody, żywności i leków.



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne