Wybory do Parlamentu Europejskiego 2014

PKW: 3 incydenty podczas głosowania do PE

Państwowa Komisja Wyborcza poinformowała, że do tej pory doszło do trzech incydentów podczas głosowania w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Najpoważniejszy miał miejsce w komisji obwodowej w Koninie, gdzie jej przewodniczący był pijany.

Sędzia PKW Stanisław Zabłocki poinformował, że przewodniczący jednej z obwodowych komisji wyborczych w Koninie, który znajdował się w stanie wskazującym na nadużycie alkoholu, po zbadaniu przez patrol policji miał ponad 3 promile alkoholu.

Reklama

- Natychmiast został odsunięty od czynności, zostały podjęte procedury mające na celu w ogóle odwołanie go ze składu obwodowej komisji wyborczej w Koninie - powiedział Zabłocki. Dodał, że takie postanowienie może wydać tylko prezydent miasta Konina i natychmiast po wydaniu tego postanowienia zostanie w tej komisji wybrany nowy przewodniczący.

Incydent w Bogatyni

Inny incydent, który miał miejsce w Bogatyni, dotyczył wydania nieprawidłowych pieczęci obwodowym komisjom wyborczym. - Bardzo szybko się zorientowano i w związku z tym tylko część kart z obwodowych komisji wyborczych została opieczętowana tą pieczęcią komisji sprzed lat, pieczęcią referendalną i szybko rejonowa komisja w Jeleniej Górze podjęła bardzo słuszną decyzję, żeby po pierwsze - wszystkie dalsze karty oczywiście stemplować już właściwą pieczęcią, czyli tą pieczęcią, która jest przygotowana na wybory do europarlamentu i żeby w pierwszej kolejności wydawać karty prawidłowo opieczętowane, czyli pieczęcią sporządzoną dla obwodowych komisji wyborczych do wyborów do europarlamentu - poinformował Zabłocki.

"Nietypowe" zdarzenie

Ostatnie - jak podkreślił członek PKW - "nietypowe" zdarzenie miało miejsce w Olsztynie, gdzie starsza kobieta poprosiła członków komisji, aby pomogli jej w akcie głosowania. Jak zaznaczył sędzia Zabłocki, w tym momencie członkowie obwodowej komisji wyborczej zachowali się prawidłowo i odmówili jej tego typu pomocy, na co kobieta zareagowała emocjonalnie i opuściła lokal wyborczy.

- Nieszczęście polegało na tym, że przed opuszczeniem lokalu i przed tym incydentem złożyła podpis już na spisie wyborców, że otrzymała kartę, w momencie kiedy opuściła lokal wyborczy doszło do niewątpliwie, trzeba to przyznać nieprofesjonalnego i niewłaściwego zachowania, niewłaściwej decyzji obwodowej komisji wyborczej, która postanowiła tę kartę wrzucić do urny. No i tak uczyniono, co okazało się tym bardziej niefortunne w skutkach, kiedy ta pani wróciła po dwudziestu minutach i zażądała wydania ponownie karty do głosowania - powiedział Zabłocki.

Dodał, że w tym momencie oczywiście już tej karty nie można było wydać co spowodowało - jak mówił - eskalację nieprzyjemnej sytuacji. - Została nawet niestety wezwana policja, która tą panią z lokalu wyprowadziła - poinformował sędzia PKW.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy