Reklama

Reklama

Wybory parlamentarne 2015

Szydło kontra Kopacz: Triki i fajerwerki zasłonią argumenty

W budzącym najwięcej emocji przedwyborczym starciu Ewa Kopacz i Beata Szydło mają podobne cele. Obie panie będą chciały przekonać do siebie niezdecydowanych i przechwycić część elektoratów małych partii. Nie zabraknie też "trików i fajerwerków" - przewiduje w rozmowie z Interią dr Olgierd Annusewicz, politolog i ekspert ds. marketingu politycznego z Uniwersytetu Warszawskiego.

Już dzisiaj wieczorem odbędzie się długo oczekiwana debata między premier Ewą Kopacz i kandydatką PiS na premiera Beatą Szydło.  Czego możemy spodziewać się po starciu obu pań?

Zdaniem dr. Olgierda Annusewicza głównym celem Szydło i Kopacz jest osłabienie małych partii, które do dzisiejszej debaty nie zostały dopuszczone. To w ich elektoraty będą celować kandydatki. - Ewa Kopacz będzie chciała przekonać jak najwięcej wyborców, którzy dzisiaj chcą głosować na Zjednoczoną Lewicę albo na Nowoczesną. Premier będzie chciała pokazać, że tylko Platforma może być skuteczną zaporą dla PiS - uważa ekspert z UW.

Podobną taktykę może przyjąć Beata Szydło. - Będzie chciała pokazać, że to ona jest w stanie zmienić Polskę. Będzie apelować do wszystkich tych, którzy są niezadowoleni z obecnego stanu rzeczy. Będzie przekonywać, że nie ma po co głosować na ugrupowania, które dzisiaj balansują na granicy poparcia,  takie jak Kukiz'15 czy KORWiN, bo głos ludzi, którzy są skłonni je poprzeć, dużo bardziej przysłuży się zmianie rzeczywistości - prognozuje politolog.

Oprócz tego obie panie nie zapomną o wyborcach niezdecydowanych, którzy jeszcze nie wiedzą, na kogo mają zagłosować, lub nie są pewni, czy w ogóle pójdą na wybory. 

Prawdopodobnie w obu strategiach wykorzystane zostaną elementy pozycjonowania wizerunkowego. Obie kandydatki będą chciały podkreślić i udowodnić swoje kompetencje. - Ewa Kopacz będzie chciała przedstawić się jako odpowiedzialny lider i polityk, który ma wiedzę o państwie, dzięki której może o nim mówić i go zmieniać. Beata Szydło będzie chciała udowodnić, że jest prawdziwym liderem, a nie tylko namaszczonym zastępcą Jarosława Kaczyńskiego, który tak naprawdę będzie rządził z tylnego siedzenia. Będzie też chciała pokazać, że ma coś do powiedzenia na temat gospodarki, mimo, że jest etnografem - przewiduje dr Annusewicz. 

Ale obu paniom tak samo jak na pokazaniu kompetencji, zależy na wzbudzeniu sympatii wśród wyborów. - Będą chciały, żeby ludzie je polubili. W związku z tym prawdopodobnie będą pojawiały się elementy przybliżające polityka do ludzi. One będą mówiły dużo od siebie, o sobie, o swoich osobistych doświadczeniach, być może pojawią się jakieś wątki prywatne - tłumaczy nasz rozmówca. 

Przyjęcie takiej strategii może zapewnić przychylność osób niezdecydowanych, na których Szydło i Kopacz najbardziej w tej chwili zależy.

To, że panie chcą być postrzegane jako sympatyczne, nie oznacza, że zrezygnują ze złośliwości i uszczypliwości, które są nieodłącznym elementem przedwyborczych starć. - Być może będą one delikatniejsze. Pojawią się pewne sugestie, nawiązania do tego, co dana osoba zrobiła źle, albo co dana osoba zrobiła dobrze - uważa dr Annusewicz. 

Z całą pewnością duże znaczenie będą miały niuanse i rekwizyty.  - Z całej debaty lepiej będą zapamiętane triki i fajerwerki, np. złośliwe pytania, niż argumenty - mówi w rozmowie z Interią ekspert. 


Dowiedz się więcej na temat: wybory parlamentarne 2015 | debata | Beata Szydło | Ewa Kopacz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy