Reklama

Reklama

Wybory parlamentarne 2015

Ekspert: Podpisanie projektu ustawy świadczy o kampanijnych intencjach prezydenta

Podpisanie przez Andrzeja Dudę projektu ustawy o obniżeniu wieku emerytalnego w chwili, gdy rywalizacja wyborcza wchodzi w decydującą fazę, świadczy o tym, że kierują nim kampanijne intencje. Nie ma ani czasu, ani szans na realizację tej ustawy w dobiegającej końca kadencji Sejmu. PO znalazła się w pułapce - tak posunięcie prezydenta komentuje w rozmowie z Interią dr hab. Norbert Maliszewski, ekspert ds. marketingu politycznego z Uniwersytetu Warszawskiego.

Andrzej Duda przedstawił dzisiaj założenia zapowiadanej od kilku miesięcy ustawy obniżającej wiek emerytalny. Prezydencki projekt zakłada, że mężczyźni będą pracować do 65 roku życia, a kobiety do 60. Chętni będą mogli pracować dłużej.

Reklama

 - Jeżeli ktoś osiągnie wiek emerytalny i chce zacząć pobierać emeryturę, to może to zrobić. Ale może też - jeżeli ma taką wolę (...) pracować dalej, po to, żeby mieć wyższą emeryturę, żeby się nadal realizować zawodowo. (...) To będzie jego swobodna decyzja - przekonywał Andrzej Duda. 

Pomysł prezydenta nie podoba się ekonomistom. Z kolei rywale polityczni zwracają uwagę na moment, w którym projekt został podpisany. Do wyborów parlamentarnych zostało niewiele ponad miesiąc, kampania wyborcza wchodzi w decydującą fazę. Prezydent otwarcie wspiera Prawo i Sprawiedliwość - słychać z różnych stron sceny politycznej. 

- To wpisywanie się przez głowę państwa bardzo wyraźnie po stronie swojej byłej partii politycznej - skomentował minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna. 

- Siła mandatu rządzących jest znacznie słabsza niż jeszcze kilka miesięcy temu. Prezydent ma silny mandat, bo został przed chwilą wybrany, stąd też uważam, że tego typu propozycje są niestety wpisaniem się prezydenta w kampanię PiS.  - uważa Ryszard Petru, lider Nowoczesnej.  

Również zdaniem dr. hab. Norberta Maliszewskiego podpisanie projektu ustawy właśnie teraz świadczy o kampanijnych intencjach Andrzeja Dudy. - Nie ma ani czasu, ani szans na realizację ustawy. PO jest w pułapce. Prawdopodobnie będzie zmuszona powiedzieć "nie" temu projektowi; zrobi to wprost lub bardziej pośrednio. Z moich badań wynika, że obietnica reformy emerytalnej jest najbardziej atrakcyjna i przebija wszelkie inne obietnice wyborcze. Teraz na sztandary wyniesie ją PiS - mówi ekspert

O działaniu prezydenta na korzyść PiS świadczy nie tylko wybrany przez Andrzeja Dudę termin zaprezentowania swojej propozycji, ale także sam jej kształt. - Andrzej Duda wybrał formę ustawy, którą zgłaszało wcześniej PiS a nie tą, o której dyskutowano w wakacje, czyli z uwzględnieniem postulatów szefa "Solidarności". Zgodność z postulatami PiS można odebrać też jako zagrywkę wyborczą - podkreśla Maliszewski. 

W takim położeniu Platforma Obywatelska może tylko starać się ograniczyć skutki obietnicy Andrzeja Dudy. - Będą mówić o wiarygodności samego prezydenta i PiS, i przekonywać o makiawelicznych intencjach partii Jarosława Kaczyńskiego - przewiduje nasz rozmówca. 
 
Dla PO to trudny temat, bo partia rządząca jest odpowiedzialna za podwyższenie wieku emerytalnego w 2012 r., a ta zmiana jest społecznie nieakceptowalna. Zdaniem dr. hab. Norberta Maliszewskiego, PO, sama ograniczyła sobie możliwości kontrataku, przedstawiając "swoistego konia trojańskiego" czyli obietnice obniżenia stawki PIT do 10 proc, oraz likwidacji składek na ZUS i NFZ. - PO zachowywała się chaotycznie. Gdyby powściągała się w swoich obietnicach, to mogłaby teraz wiarygodnie punktować PiS. Gdyby nie szastała obietnicami to ich kontra polityczna mogłaby być bardziej skuteczna - uważa ekspert z UW.

Sam prezydent na ogłoszeniu teraz projektu ustawy może więcej zyskać, niż stracić. Przede wszystkim pokazuje, że chce realizować swoje postulaty. - Andrzej Duda będzie tracił trochę na zaufaniu, dlatego, że będzie postrzegany jako prezydent zbyt partyjny, zbyt blisko związany z PiS, aczkolwiek te straty nie będą duże, bo ta ustawa jest społecznie oczekiwana - tłumaczy specjalista.

Zdaniem eksperta, ogłoszenie projektu ustawy nie spowoduje spektakularnego skoku notowań PiS, ale może być kolejnym krokiem ku osiągnięciu samodzielnej większości w Sejmie. - Może spowodować pozyskanie kilku dodatkowych punkcików od wyborów niezdecydowanych - przewiduje nasz rozmówca.  Według najnowszego sondażu, opublikowanego w poniedziałkowej "Rzeczpospolitej", PiS może liczyć już na 39 proc. poparcia. Gdyby wybory odbyły się dzisiaj, na PO zagłosowałoby 22 proc. ankietowanych. - Jeżeli PiS dotrwa z taką przewagą jak obecnie do samych wyborów, to swoje cele polityczne osiąga i partia i sam prezydent, który może zrealizować swoje obietnice. Gra jest czysto wyborcza - ocenia w rozmowie z Interią dr hab. Norbert Maliszewski. 

Małgorzata Kidawa-Błońska: Obecny Sejm nie zajmie się projektem prezydenckim



Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje