Reklama

Reklama

Wybory parlamentarne 2015

Nieobecność na listach wyborczych Pawła Kowala doprowadzi do rozłamu w Zjednoczonej Prawicy?

Jeśli z powodu nieumieszczenia na listach wyborczych Zjednoczonej Prawicy Pawła Kowala, Polska Razem zdecyduje się na opuszczenie koalicji, to samodzielnie nie przekroczy progu wyborczego, ale poważnie osłabi szanse PiS na zdobycie większości w Sejmie - uważa dr hab. Maciej Drzonek, politolog z Uniwersytetu Szczecińskiego.

Komitet polityczny Prawa i Sprawiedliwości zatwierdził listy wyborcze przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi w czwartek późnym wieczorem. Choć oficjalnie nie ujawniono jeszcze wszystkich nazwisk, pojawiają się informacje, że na listach zabrakło miejsca dla Pawła Kowala. 

Reklama

Lidera Polski Razem miał wykreślić Jarosław Kaczyński, niezadowolony z książki "Jaruzelski: życie paradoksalne", której Kowal jest współautorem. Ponoć zdaniem prezesa PiS, zbyt łagodnie oceniono w niej działalność gen. Jaruzelskiego.

Sam zainteresowany nie zaprzeczył, ani nie potwierdził na razie informacji o jego nieobecności na listach. Wyjaśnił jedynie na Facebooku, że do porozumienia podpisanego w 2014 r. między PiS, Polską Razem i Solidarną Polską dołączono załącznik, który zawierał kandydatury do Senatu i przypisane im okręgi wyborcze, oraz określał tryb zmian.  

"Dotychczas porozumienie było realizowane. Obecnie rzecz dotyczy tego, czy wszystkie strony dotrzymają umowy i ducha współpracy Zjednoczonej Prawicy" - napisał na Facebooku Paweł Kowal.

- Nie do końca wiem, jaka jest prawdziwa przyczyna tego, że Paweł Kowal nie znalazł się na listach wyborczych PiS, ale patrząc perspektywicznie to nie jest dobra decyzja - ocenia w rozmowie z Interią dr hab. Maciej Drzonek. 

Gdyby zamieszanie wokół kształtu list wyborczych zjednoczonej prawicy, doprowadziło do opuszczenia koalicji przez Polskę Razem, to w ocenie eksperta, partia ta sama, lub razem z Prawicą Rzeczpospolitej Marka Jurka, nie ma szans na dostanie się do Sejmu. Jednak na ewentualnym rozłamie może stracić PiS.

- Prawo i Sprawiedliwość może stracić niewiele, ale PiS będzie uboższy o liczbę głosów, która może być decydująca w walce o zdobycie większości w Sejmie. Moim zdaniem to ryzykowna gra - ocenia politolog.

Głosy zwolenników Polski Razem są cenne dla PiS, bo zapewniają partii Jarosława Kaczyńskiego wsparcie ze strony centrowego elektoratu. - PiS powinien działać w kierunku pozyskiwania wyborców centrowych, a udział w koalicji Polski Razem właśnie to niejako gwarantuje - mówi dr hab. Maciej Drzonek.

- Gdyby PiS pytało mnie o zdanie, doradzałbym zawarcie kompromisu.- mówi w rozmowie z Interią politolog. 

- Im więcej będzie ugrupowań w nowym parlamencie, tym słabsze są szanse PiS na zdobycie większości. Ordynacja wyborcza jest proporcjonalna tylko z nazwy. Ona premiuje największe ugrupowania, zatem im więcej PiS będzie miał głosów, tym więcej dostanie "mandatów nadwyżkowych" - tłumaczy nasz rozmówca. 

Na tarciach wewnątrz koalicji partie mogą stracić także wizerunkowo. - Liderzy tych ugrupowań, zwłaszcza  Polski Razem i Prawa i Sprawiedliwości, ale i także Solidarnej Polski, jednak występowali razem. Teraz, kiedy doszłoby do jakichś wewnętrznych tarć, w wyniku których mogłoby dojść do osobnego startów tych ugrupowań, to każde z tych ugrupowań wizerunkowo by straciło - ocenia w rozmowie z Interią dr hab. Maciej Drzonek.

Nieobecność na listach zjednoczonej prawicy Pawła Kowala to nie jedyna niespodzianka. Zabrakło na nich także miejsca dla byłego rzecznika partii, a obecnie rzecznika sztabu PiS Marcina Mastalerka. 

Oficjalnie listy wyborcze PiS mają zostać zaprezentowane w środę. 


Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje