Reklama

Reklama

Konwencja w Lublinie. PiS przedstawia program na wybory

W Lublinie po godz. 12 rozpoczęła się konwencja wyborcza PiS pod hasłem "Dobry czas dla Polski". Jarosław Kaczyński przedstawił "system wartości", na którym opiera się program partii. oraz "hattrick" wyborczy: wzrost płacy minimalnej do 4 tys. zł na koniec 2023 r., podwójną trzynastą emeryturę i równe dopłaty dla rolników. Przekonywał, że celem PiS jest budowa "polskiej wersji państwa dobrobytu".

Od hymnu państwowego i przypomnienia fragmentów wystąpień byłej premier Beaty Szydło i szefa rządu Mateusza Morawieckiego rozpoczęła się sobotnia konwencja programowa PiS w Lublinie. Głos zabrała także rodzina z Otwocka, która mówiła m.in. o wsparciu z programu 500 plus.

Reklama

Zebrani na sali wspólnie z dziecięcym zespołem "Leszczyniacy" odśpiewali hymn. Następnie w krótkim filmie przypomnieli fragmenty wystąpień m.in. byłej premier Beaty Szydło z czasu kampanii wyborczej z 2015 roku; zaprezentowano również fragmenty wystąpień premiera Mateusza Morawieckiego podczas spotkań z mieszkańcami.

W przywołanych fragmentach Szydło mówiła m.in.: "musimy przywrócić sens słowom 'godność' i 'służba'", a Morawiecki: "nie ma Polski 'A', nie ma Polski 'B', Polska jest jedna".

Na konwencji wystąpiła rodzina, która przyjechała z Otwocka. Pan Robert mówił, że on i jego rodzina są dumni, że są Polakami, a Polska od kilku lat pozytywnie się zmienia. Mówił, że dzięki programowi 500 plus mają gwarancję bezpieczeństwa finansowego i dodatkowe środki przeznaczają m.in. na wspólne wyjazdy i poprawę jakości życia.

"Będą jeszcze nowe pomysły"

Kaczyński poinformował, że program PiS będzie przedstawiany w trakcie konwencji tematycznych. "On już jest, chociaż będzie jeszcze skorygowany i będą pewne nowe pomysły" - mówił.

Prezes PiS podkreślił, że partia ma plan i system wartości, który był już przedstawiany. "Pozwólcie państwo, że najpierw powiem kilka słów w ogromnym skrócie o podstawach tego naszego systemu wartości - jest on skonstruowany wokół tego, co wszyscy, jak sądzę, traktujemy jako najważniejsze - wokół przyrodzonej godności człowieka, godności człowieka i jego życia, bo człowiek, żeby być godny, musi żyć i ta ochrona życia jest przez nas traktowana bardzo szeroko" - dodał.

Kaczyński o eutanazji i aborcji

Kaczyński zaznaczył w trakcie konwencji, że PiS opiera się na systemie wartości, który jest skonstruowany wokół "przyrodzonej godności człowieka".

"Człowiek, żeby być godnym, musi żyć. Ochrona życia jest przez nas traktowana bardzo szeroko. To jest ochrona przed różnego rodzaju opresjami, także ze strony własnego państwa. Ale to jest także ochrona przed eutanazją, przed aborcją na życzenie, przed całą tą ideologią, która dzisiaj wartość ludzkiego życia podważa" - mówił lider PiS.

"Chcemy sprawiedliwego świata"

"Solidarność to nie tylko wolność, to także gotowość służenia innym, gotowość niesienia pomocy w potrzebie, w zagrożeniu, to solidarność między ludźmi, w rodzinach, między rodzinami, między grupami społecznymi - to jest spoiwo wspólnoty i dlatego tak bardzo ją cenimy i dlatego, że wpisała się ta nazwa, to słowo, tak pięknie w naszą historię i w historię wolności na całym świecie, ale także dlatego, że bez tego nie ma wspólnoty" - mówił w swoim wystąpieniu prezes PiS.

Kaczyński podkreślił, że solidarność wymaga spełnienia dwóch warunków: równości i sprawiedliwości, które są ze sobą ściśle związane. "Równość traktujemy jako równość praw, brak przywilejów, jako równość możliwości, równość szans. Nie przeczymy oczywiście naturalnym różnicom między ludźmi, różnicom talentów i możliwości, które wynikają z cech indywidualnych - cenimy te talenty, cenimy przedsiębiorczość, ale naszym dążeniem, dążeniem w życiu społecznym, jest właśnie dążenie do zwiększania poziomu równości i to uzyskujemy" - powiedział.

Lider PiS mówił także, że sprawiedliwość "to jest mechanizm życia społecznego, który zapewnia równość, wolność i solidarność". "Taki mechanizm życia społecznego to mechanizm, który tworzy sprawiedliwość i to jest nasz cel. My chcemy sprawiedliwości, my chcemy Polski sprawiedliwej, ale chcemy także sprawiedliwego świata, chcemy, by zasady sprawiedliwości obowiązywały także w relacjach międzynarodowych" - podkreślił Kaczyński.

"Rodzina to mężczyzna, kobieta i ich dzieci"

Kaczyński podkreślił na konwencji swej partii w Lublinie, że człowiek jest istotą społeczną, która żyje wśród innych i tworzy wspólnoty. Jak dodał, "dwie z nich uważamy za fundamentalne, najważniejsze".

"Pierwsza z nich to rodzina, o której była już tutaj mowa. Tak, rodzinę uważamy za komórkę społeczną o zupełnie fundamentalnym znaczeniu dla ciągłości pokoleń, dla przekazywania kultury cywilizacji, dla trwałości większych wspólnot" - podkreślił prezes PiS. Ale - dodał - "rodzinę widzimy tak, jak tutaj, jedna kobieta, jeden mężczyzna w stałym związku i ich dzieci". "To jest rodzina" - zaznaczył.

Według niego, "rodzina tak rozumiana jest atakowana, atakowane są naturalne różnice między ludźmi, między kobietami a mężczyznami". "Oczywiście między kobietami, a mężczyznami - chce to bardzo mocno podkreślić - musi być pełna równość. To mówię z całą mocą" - podkreślił Kaczyński. "W miażdżącej większości przypadków ludzie rodzą się kobietami lub mężczyznami i niech tak zostanie" - dodał.

"To Kościół głosi polski system wartości"

"Chrześcijaństwo jest częścią naszej tożsamości narodowej, Kościół był i jest głosicielem i dzierżycielem jedynego, powszechnie znanego w Polsce systemu wartości" - powiedział prezes PiS.

Jak mówił, "poza nim, poza może jakimiś bardzo niewielkimi partykularnie funkcjonującymi systemami, mamy tyko nihilizm". Stwierdził, że dlatego Kościół jest ważny dla Polaków i polskich patriotów niezależnie od tego, czy ktoś jest wierzący, jest agnostykiem lub jest zupełnie niewierzący.

"Każdy dobry Polak musi wiedzieć, jaka jest rola Kościoła, musi wiedzieć, że poza nim jest - jeszcze raz to powtarzam - nihilizm. I ten nihilizm my odrzucamy, bo nihilizm niczego nie buduje, nihilizm wszystko niszczy" - powiedział Kaczyński.

"Cenimy wartości heroiczne"

"Pamiętamy także o komplikacjach życia społecznego, narodowego, międzynarodowego i dlatego cenimy także wartości heroiczne. Wiemy, że funkcjonariusze służb mundurowych, żołnierze, a także wielu innych musi w pewnych sytuacjach narażać swoje życie i zdarza się, że je traci. Szanujemy to, w najwyższym stopniu szanujemy" - powiedział prezes PiS.

Bez tych heroicznych wartości, jak mówił, nie mogłaby być realizowana inna wartość, która jest bardzo wysoko ceniona i która jest w centrum myślenia PiS - wolność.

"Człowiek, by być godny, musi być wolny, musi być wolny i to na dwa sposoby. Musi być wolny od różnego rodzaju niepotrzebnych zakazów, opresji, ale także musi mieć prawo do innej wolności - wolności do działania, do uczestnictwa, do współdecydowania" - akcentował.

Jarosław Kaczyński mówił, że "ta wolność jest w dziejach Polski niezwykle ważna". "Można powiedzieć, że ona konstruowała nasze dzieje, ta właśnie wolność pozytywna. Oczywiście obok tej drugiej. Ta wolność była kiedyś przypisana tylko jednej grupie społecznej, jednemu stanowi. Potem w długim skomplikowanym procesie to się zmieniało, rozszerzało" - wskazał.

"Nie ma czasu, by ten proces opisać, ale wydaje się, że mogę zaryzykować twierdzenie, że finałem tego procesu, wielkim, wspaniałym finałem była nasza 'Solidarność', największy ruch społeczny w dziejach świata, wielki ruch wolnościowy, który ostatecznie ukształtował nasz naród, który uczynił go narodem wolnym i równym, chociaż do wolności musieliśmy jeszcze iść" - dodał lider PiS zaznaczając, że "tej wolności trzeba bronić".

"Jesteśmy pełnoprawnymi Europejczykami"

Kaczyński podkreślił, że pojęcie i byt narodu polskiego "bywał i bywa kwestionowany". "I to nie tylko przez naszych zewnętrznych wrogów, także przez naszych wewnętrznych przeciwników" - powiedział prezes PiS.

Według niego, dzisiaj najczęstszym sposobem tego kwestionowania jest przeciwstawianie narodowi polskiemu europejskości. "Europejskość to jest wielka kultura i cywilizacja oparta o chrześcijaństwo, grecką filozofię i prawo rzymskie. I my w tej europejskości od wielu wieków coraz mocniej uczestniczymy, jesteśmy pełnoprawnymi Europejczykami, także w sensie kulturowym, w każdym sensie" - oświadczył Kaczyński.

Jak mówił, "Europa jest bogata różnorodnością, jest bogata tym, że składa się z wielu narodów, odmiennych, o różnych kulturach". "Jednym z tych narodów, dużych narodów, jest naród polski. I nie ma żadnych racjonalnych powodów, żeby przeciwstawiać europejskość polskości. Polskość jest po prostu jedną z wersji, jednym z wariantów europejskości i to szczególnie związaną z wolnością" - powiedział prezes PiS.

Według niego wolność jest dziś w świecie i w Europie kwestionowana pod różnymi hasłami. "W gruncie rzeczy chodzi o to, żeby wolność ograniczyć, albo zgoła wyeliminować. Chociaż hasła są szczytne, to cel jest paskudny i my go odrzucamy, zdecydowanie. Polska pozostanie wyspą wolności" - podkreślił Kaczyński.

"Sądy muszą być neutralne wobec każdego"

"Władza sądownicza jest niezawisła i powoływana na różne sposoby, po to, by zabezpieczyć jej neutralność. Neutralność wobec wszystkich obywateli" - mówił Kaczyński. Tłumaczył, że neutralnością jest gotowość do w pełni równego traktowania obywateli.

"Władza sądowa ma wykonywać ustawy, w tym tą najważniejszą, zasadniczą. Wszystkie inne muszą być z nią zgodne, ale ustalenie tej zgodności musi być z kolei zgodne z odpowiednią procedurą" - mówił prezes PiS.

"Proponowany przez niektórych ustrój - oni tego słowa nie używają, ale trzeba go użyć - ustrój trybunalski, w istocie władza sądów, z demokracją nie ma nic wspólnego" - powiedział. Dodał, że jest to system, który "najlepiej służy oligarchii".

"Chcemy polską demokrację wzmacniać" - przekonywał w Lublinie Jarosław Kaczyński.

"Naród potrzebuje państwa"

"Naród potrzebuje państwa. Oczywiście są narody, które państwa nie mają, ale duże narody europejskie mają swoje państwo, także średnie narody. My przez dłuższy czas, przez 123 lata tego państwa nie mieliśmy i dlatego cenimy je niezwykle wysoko" - powiedział prezes PiS.

"Ale nie tylko ta strata, nie tylko te straszne 50 lat od 1939 do 1989 r., z tym, że ten najstraszniejszy okres to były lata 1939-1945, a później był okres bardzo zły, a później po 1956 r. już znacznie, znacznie łagodniejszy, ale nie byliśmy wolni. To wszystko oczywiście wiąże nas mocno z ideą suwerennego państwa" - zaznaczył Kaczyński.

"Ale my musimy przede wszystkim pamiętać o tym, że państwo jest niezastąpioną instytucją bezpieczeństwa, tego najszerzej rozumianego bezpieczeństwa wobec zewnętrznych wrogów, bezpieczeństwa indywidualnego, bezpieczeństwa szeroko rozumianego społecznego, bezpieczeństwa własności, bezpieczeństwa w obrocie gospodarczym. To jest proszę państwa instytucja pod tym względem niezastąpiona" - wskazał.

"Państwo jest potrzebne, ale państwo jest potrzebne także dlatego, że tylko ono może być terenem, może być - można powiedzieć - sferą wolności w tych obydwu rozumieniach: i tej wolności od i wolności do, także tej wolności uczestnictwa, może być demokratyczne. Tylko państwo narodowe może być demokratyczne, może być demokracją, a my chcemy demokracji i to jest nasza kolejna wartość" - podkreślił prezes PiS.

"My jesteśmy przeciwieństwem postkomunizmu"

Prezes PiS mówił, że poprzednia władza "czyniła z władzy, z życia społecznego widowisko, za którym toczyło się prawdziwe życie, które kosztowało Polaków setki miliardów złotych". "Kosztowało stracone lata rozwoju, kosztowali różnego rodzaju decyzje, podejmowane tylko po to, żeby ktoś został dużym misiem - to cytat z rozmów, które zostały nagrane w pewnej restauracji" - mówił.

"Tak ten system wyglądał, tak wyglądał późny postkomunizm, który jeszcze przy końcu swego istnienia gwałtownie skręcił na lewo, w stronę obyczajowego lewactwa. To była jego ostatnia faza. Okazało się, że przegrali (...). Przyszły nowe rządy" - powiedział prezes PiS.

"Jeżeli chodzi o ten późny postkomunizm i te jego specyficzne, ale jednak powierzchowne cechy, to my jesteśmy jego przeciwieństwem pod każdym względem. Tamta władza była zaprzeczeniem zasady pro publico bono. My jesteśmy realizatorami tej zasady" - powiedział Kaczyński.

"Tamten system nie może wrócić"

"Musimy uchylić możliwość powrotu niedemokratycznego i antyrozwojowego systemu. (...) Tamten system nie może wrócić" - powiedział prezes PiS.

"Co musimy zrobić? Musimy przede wszystkim kontynuować politykę, której fundamentem jest wiarygodność. Musimy dotrzymywać słowa, bo jest podstawą realnej demokracji. Tam, gdzie nie ma wiarygodności, gdzie się różne rzeczy opowiada, a później tego nie robi, tam akt wyboru nic nie znaczy, jest fikcją, pustą procedurą" - podkreślił Jarosław Kaczyński.

"I to najbardziej umacnia nas, umacnia siły dobrej zmiany, jednocześnie osłabia tamtych" - zaznaczył. "Ale musimy także czynić inne rzeczy, podjąć inne przedsięwzięcia" - dodał.

Zapowiedź wyższej płacy minimalnej

"Na koniec 2020 roku - czyli za kilkanaście miesięcy - minimalna pensja będzie wynosiła 3 tys. zł. (...). Na koniec 2023 roku minimalna pensja będzie wynosiła 4 tys. zł" - zapowiedział prezes PiS.

Przekazał, że w roku 2021 ogromna większość emerytów otrzyma dwie trzynastki.

"Wreszcie rolnicy otrzymają w końcu pełne dopłaty do hektara, na pełnym europejskim poziomie" - powiedział Kaczyński.

"Musimy postawić na wzrost dochodów"

Kaczyński powiedział w sobotę na konwencji programowej w Lublinie, że celem PiS jest budowa polskiej wersji państwa dobrobytu. "Jeżeli ktoś wie coś więcej na temat tego pojęcia, to wie także, że ono było stosowane, nie w stosunku do pewnego stanu odnoszącego się do poziomu życia ludzi, a w stosunku do pewnej struktury polityczno-społecznej i redystrybucyjnej w państwie" - mówił prezes PiS.

Podkreślił, że chodzi "o dobrobyt zupełnie realny". "My musimy w tej kadencji i daj Boże w następnych - jeżeli społeczeństwo nas poprze - postawić przede wszystkim na wzrost płac i wzrost dochodów społeczeństwa" - oświadczył Kaczyński.

Dodał, że ten wzrost płac "musi, tak jak poprzednio, być powodowany zarówno przez politykę gospodarczą, obniżającą bezrobocie, tworzącą rynek pracownika", ale "musi być wspierany także poprzez decyzje o charakterze państwowym".

Kaczyński o rządach PO-PSL

Prezes PiS mówił o poprzednich rządach PO-PSL, przekonywał, że wówczas państwo było traktowane jako "zespół instytucji niezależnych od siebie i w gruncie rzeczy niezależnych także od społeczeństwa".

Zdaniem Kaczyńskiego, dochodziło także do ujednolicania władzy na wszystkich szczeblach, z czym łączyły się "ogromne możliwości różnego rodzaju korupcji, ale także tej korupcji rozdawniczej".

Prezes PiS mówił, że mieliśmy do czynienia ze "swoistą prywatyzacją państwa i jego funkcji" oraz prywatyzacją polityki, co - jak stwierdził - było bardzo widoczne w polityce zagranicznej. "Ten klientyzm uprawiany z niezwykła intensywnością został podporządkowany personalnym oczekiwaniom premiera, to dziś jest zupełnie oczywiste i to było wyjątkowo wręcz dla Polski szkodliwe" - powiedział Kaczyński.

"Wreszcie były pewne cechy związane z osobistymi cechami samego przywódcy, tzn. z cechami Donalda Tuska, ta władza to była w niemałej mierze po prostu zabawa. To była zabawa we władzę, zabawa w rządzenie - dobre wina, cygara, jak to oni mówili, 'haratanie w gałę', to wszystko bardzo miło robić, tyle tyko, że do tego trzeba jeszcze umieć dobrze rządzić, a to jest to, czego oni kompletnie nie potrafili" - ocenił prezes PiS.

Mówił też, że za rządów PO-PSL widoczna była tendencja do "zwijania państwa" przejawiająca się m.in. w likwidacji komisariatów, szkół i połączeń autobusowych.

"Zaniechano dwóch ważnych działań"

Kaczyński podczas swojego przemówienia mówił, że ostatnie cztery lata rządów PiS, to było "odrzucanie późnego postkomunizmu". "Po upadku komunizmu w Polsce wprowadzono instytucje demokratyczne i zdjęto wszelkie ograniczenia wolności obywatelskiej, wprowadzono pewne gwarancje tych wolności, nie zawsze skuteczne, ale jednak istniejące i stworzono podstawy funkcjonowania rynku" - mówił zaznaczając, że "oba zabiegi były pod wieloma względami ułomne, ale były".

"Zaniechano dwóch dalszych operacji, które były niezbędne, żeby rzeczywiście w Polsce budować prawdziwą gospodarkę rynkową i prawdziwą demokrację tzn. nie zbudowano nowego aparatu państwowego i nie zbudowano nowej hierarchii społecznej" - powiedział.

"Ten system był trwały i jednocześnie coraz bardziej się ukorzeniał, uzyskiwał coraz mocniejsze podstawy poprzez tworzenie ludzi najbardziej bogatych, miliarderów o ogromnych możliwościach, poprzez wejście kapitału zewnętrznego, który był powiązany z tym systemem, korzystał z różnych możliwości, które ten system daje, poprzez związki elit tego systemu z różnego rodzaju czynnikami zewnętrznymi, co dawało z resztą charakterystyczną cechę tzn. pełną nieodporność na zewnętrzne wpływy" - mówił.

Prezes PiS przypomniał też, że na początku lat 2000 wybuchła tzw. afera Rywina. "Ona wyniknęła z konfliktu wewnątrz tego systemu, ale go rozszczelniła, ukazała społeczeństwu znaczną część kulis tego systemu i doprowadziła do szoku, do oburzenia, do repulsji, do skandalu, do oczekiwania, że ten system się zmieni" - mówił.

"Postulat IV Rzeczypospolitej, który myśmy też stawiali, a który był formułowany przez niektórych nawet na początku lat 90., był wtedy przedstawiany przez ludzi, którzy dzisiaj są po tamtej stronie. Wydawało się, że jest szansa na zmianę. Wydawało się, że ten system się rzeczywiście nie utrzyma" - mówił.

Przypomniał również, że wówczas powstała Platforma Obywatelska, która często bardziej radykalnie niż PiS żądała zmiany. "Później okazało się, że to było złudzenie. Okazało się, że Platforma Obywatelska nie chciała zmiany systemu, chciała tylko tego, co historycy nazywają restauracją tzn. powierzchowne zmiany dla utrzymania istoty rzeczy i po krótkiej walce o zmianę w latach 2005-2007 ta restauracja pod wodzą Platformy Obywatelskiej wspieranej przez PSL się dokonała" - powiedział.

Przyznał, że wówczas dla społeczeństwa była polityka wizerunkowa, na którą składał się atak na siły, domagające się zmian. "Nas, którzy chcieli zmian, przedstawiano jako złoczyńców" - powiedział Kaczyński.

"Musimy zwyciężyć, a nie zwyciężają sondaże"

Prezes PiS mówił w Lublinie, że trzeba w Polsce skruszyć "szklane sufity", które - jak wskazywał - "dotyczą ludzi bardzo przedsiębiorczych, którzy dzisiaj wiele zdziałali, ale natrafili na pewne bariery, które nie mają nic wspólnego z jakimiś obiektywnymi prawami ekonomicznymi, czy innymi względami społecznymi".

"Otóż musimy te sufity skruszyć, tylko wtedy będziemy mogli pójść do przodu, tylko wtedy ogromny potencjał naszego narodu będzie mógł być wykorzystany" - podkreślił.

Kaczyński przekonywał, że Prawo i Sprawiedliwość musi zwyciężyć. "Musimy zwyciężyć, a nie zwyciężają sondaże" - zastrzegł. "Ja bardzo dawno interesuję się polityką, nie chce się przechwalać, ale to już na pewno przeszło 60 lat (...), różne rzeczy widziałem i czytałem" - przestrzegł Kaczyński.

"Cieszę się, że tutaj jest państwa tak dużo, ale tak dużo i jeszcze dużo więcej musi być w pracy, codziennej pracy w tej kampanii. Tylko wtedy zwyciężymy i zmienimy Polskę jeszcze bardziej, niż dotychczas" - podkreślił prezes PiS. "Zwyciężymy, ale pracą" - tymi słowami zakończył swoje przemówienie podczas konwencji PiS. 


Co obiecał Mateusz Morawiecki na konwencji PiS?

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje