Reklama

Reklama

Lewica zaprezentowała swój program

Legalna aborcja do 12. tygodnia ciąży, świeckie państwo, odejście od religii w szkołach, podwyższenie płacy minimalnej, obywatelska emerytura, leki za 5 zł i czyste powietrze znalazły się w programie lewicy (KW SLD), który został ogłoszony podczas sobotniej konwencji.

W sobotę lewica zaprezentowała swój program podczas konwencji w Warszawie.

Reklama

Konwencję rozpoczęło wystąpienie trzech kobiet reprezentujących trzy partie tworzące lewicowy komitet - Marceliny Zawiszy z Razem, Anny Marii Żukowskiej i Beaty Maciejewskiej z Wiosny.

Liderka opolskiej listy KW SLD Marcelina Zawisza, mówiąc o swoim programie, zapewniła, że będzie "głośno mówić" o braku lekarzy ginekologów w Polsce. Podkreśliła, że państwo powinno "natychmiast" zwiększyć finasowanie ochrony zdrowia do 6,8 proc. PKB, "dla naszego dobra".

Kierując swoje słowa do kobiet, zapewniła: "Będę walczyć o nas wszystkie i osobiście zgłoszę projekt legalizujący aborcje do 12. tygodnia (ciąży - PAP) na żądanie kobiety". Dodała, że będzie też walczyć o zlikwidowanie klauzuli sumienia.

Darmowy dojazd do szkół i darmowe posiłki

Anna Maria Żukowska, która będzie dwójką na warszawskiej liście "Lewicy", mówiła o edukacji. Zapowiedziała, że lewica będzie chciała wprowadzić do szkół "zajęcia antydyskryminacyjne, by każde dziecko czuło się w swojej szkole bezpiecznie".

Zapowiedziała również darmowe dojazdy do szkół dla dzieci, darmowe posiłki oraz przywrócenie opieki stomatologicznej i pielęgniarskiej w szkołach. Opowiedziała się też za Kartą nauczyciela i godnymi zarobkami dla nich.

Mówiła także, że religia powinna być nauczana poza systemem szklonym, "w salach katechetycznych". W szkole natomiast - jak przekonywała - powinna być prowadzona rzetelna edukacja, w tym edukacja seksualna.

Renegocjacja konkordatu

Beata Maciejewska, jedynka na liście gdańskiej, podkreśliła, że formacje lewicowe startujące ze wspólnej listy chcą świeckiego państwa, renegocjacji konkordatu czy ukarania winnych pedofilii w Kościele. "Tylko lewica gwarantuje dziś świeckie państwo" - mówiła.

Podkreśliła także znaczenie rozwijania "zielonej energetyki", "czerpanie energii ze źródeł odnawialnych", a także ochronę czystości powietrza.

Następnie głos zabrali szefowie trzech ugrupowań lewicowych.

Zandberg: Podniesiemy płacę minimalną do 2700 zł

Lider Lewicy Razem Adrian Zandberg przekonywał, że można wyobrazić sobie lepszą Polskę jutra - bez nienawiści, bez pogardy, w której ludzie nie muszą się bać o jutro, w której najważniejszy jest człowiek, a nie tylko pieniądze. "Polskę, w której każdy z nas i każda z nas czuje się bezpiecznie, Polskę, w której się różnimy, ale się szanujemy, Polskę, która jest normalnym europejskim nowoczesnym państwem dobrobytu" - mówił Zandberg.

Zapewnił, że zbudowanie takiej Polski jest możliwe i możliwe jest odsunięcie PiS od władzy. "To zależy tylko od nas, od tego, czy będziemy działać wspólnie" - podkreślił.

"Nie będziemy wracać do przeszłości, nie będziemy wracać do czasów, w których kilometry autostrad były ważniejsze od ludzi. Czas nędznych płac, czas śmieciówek, czas zwijania się państwa na prowincji - naprawdę zostawmy to za sobą, to już było, to się nie sprawdziło i nie warto do tego wracać" - ocenił.

Lewica - mówił Zandberg - zadba o ciężko pracujących ludzi, którzy mają prawo do bezpieczeństwa. "Dlatego w przyszłym roku podniesiemy płacę minimalną do 2700 zł i wprowadzimy mechanizm, który zagwarantuje, że te niższe płacę będą rosnąć szybciej" - zadeklarował.

Zapewnił, że nie będzie umów śmieciowych w budżetówce i skończy się "zaciskanie pasa na brzuchach pracowników budżetówki". Lewica - zapowiadał - zainwestuje w przyszłość, w naukę i nowe technologie. "Pieniądze trafią na odnawialne źródła energii, na robotyzację, ale także na nowe technologie, które ułatwią życie seniorom" - mówił.

"Lewica wybuduje milion mieszkań w Polsce"

Podkreślał, że lewica idzie do wyborów również po to, by rozwiązać najważniejsze obecnie problemy: ochrony zdrowia i mieszkalnictwa. Zapowiedział zmianę systemu refundacji leków i wprowadzenie zasady, że za leki, które wykupujemy na receptę, płaci się 5 zł. "Już nikt nigdy nie odejdzie bez leku, od którego zależy jego zdrowie i życie" - powiedział. Ocenił, że PiS zawiodło w sprawie mieszkań. Zadeklarował, że wspólnie z deweloperami lewica wybuduje milion mieszkań w Polsce i doprowadzi do tego, by młoda rodzina mogła wynająć mieszkanie za tysiąc złotych. Lewica chce też przyjęcia ustawy, "która raz na zawsze zakończy reprywatyzację".

"Ludzie mają prawo spokojnie żyć, bez obaw, że jakiś oszust wyrzuci ich z ich domów" - mówił Zandberg. "Lewica, to jest życie bez lęku o jutro. I to jest prawdziwa wolność" - podkreślił.

Renta i emerytura minimalna na poziomie 1600 zł

Podczas swego wystąpienia przewodniczący SLD Włodzimierz Czarzasty podkreślał, że każdy, bez względu na to, jaką ma formę zatrudnienia, powinien mieć prawo do urlopu, a także do ubezpieczenia czy zrzeszenia się w związku zawodowym. "Wynagrodzenie za czas niezdolności do pracy ze względu na chorobę będzie płacone w wysokości 100 proc. wynagrodzenia" - mówił.

Lider SLD mówił również, że lewica zwróci prawa nabyte służbom mundurowym, a także zapewni godne wynagrodzenie w sektorze publicznym w wysokości 3,5 tys. zł.

"Będziemy dążyli do tego, żeby minimalna pensja w pewnej perspektywie czasowej wynosiła tak jak w Europie na poziomie 1000 euro. Chcemy, aby emerytura i aby renta, była minimalna na poziomie 1600 zł i żeby to było gwarantowane, żeby była to renta i emerytura obywatelska" - mówił. "Chcemy, aby funkcjonowała i rozwijała się emerytura wdowia, czyli jeżeli jeden z partnerów umrze - drugi ma prawo do 85 proc. emerytury partnera lub partnera, który umarł, bądź do swojej emerytury i 50 proc. (emerytury) zmarłej osoby" - podkreślał.

Jak zaznaczył, lewica chce także równych płac kobiet i mężczyzn.

Incydent w trakcie wystąpienia Roberta Biedronia 

Ostatni zabrał głos lider Wiosny Robert Biedroń, którego wystąpienie przerwał na chwilę alarm przeciwpożarowy. W tym momencie zarządzono ewakuację całej sali, ale zanim wszyscy ją opuścili, alarm odwołano. Biedroń zaczął swoje wystąpienie od początku.

Mówił, że "dzisiejsza Polska to ludzie oddychający trującym powietrzem". "Każdego roku aż 45 tys. z nas umiera tylko dlatego, że politycy nie mieli przez ostatnie lata odwagi podjąć trudnej, ale koniecznej decyzji. My tę decyzję podejmiemy, bo my mamy odwagę. Oczyścimy powietrze. Do 2035 r. większość energii pochodzić będzie z odnawialnych źródeł energii. Zakażemy importu fatalnej jakości trującego węgla i uniezależnimy się od gazu z importu" - zapowiedział.

Lider Wiosny zwrócił uwagę, że obecnie głos kobiet w Polsce jest ograniczony. "Przerwiemy piekło kobiet, o którym pisał ponad sto lat temu Tadeusz Boy-Żeleński, i w końcu, nareszcie, zagwarantujemy wszystkim kobietom prawo do bezpiecznego, legalnego przerywania ciąży na żądanie do 12 tygodnia" - powtórzył. Dodał, że lewica zlikwiduje klauzulę sumienia, wprowadzi europejskie standardy opieki okołoporodowej i zagwarantuje Polkom dostęp do pigułki dzień po.

Biedroń podkreślał, że państwo "nie może budować publicznych instytucji, które indoktrynują, mówią nam, co mamy myśleć i utrzymują farmy trolli". "Zamiast Ministerstwa Sprawiedliwości mamy dzisiaj ministerstwo nienawiści. Musimy to zmienić i my to zmienimy. Odpartyjnijmy państwo, spółki publiczne, media publiczne, instytucje kultury oraz spółki Skarbu Państwa. Zlikwidujemy (...) Instytut Pamięci Narodowej, Radę Mediów Narodowych i Polską Fundację Narodową" - mówił.

Związki partnerskie, opodatkowany Kościół

Zapowiedział także wprowadzenie związków partnerskich i ustawowej równości małżeńskiej. "Nie ma czegoś takiego jak tęczowa zaraza. Jest tylko zaraza nienawiści, która opanowała niektórych polityków i księży. Jeśli czymkolwiek jednak możemy się zarazić - to dzisiaj to pokazujemy - możemy zarażać miłością. I tym będzie zarażała Lewica. I tym powinni Polki i Polacy zarażać się nawzajem - miłością. Gdy oni chcą tworzyć strefy wykluczające innych, obiecujemy, my będziemy bronić jednej strefy - strefy wolności, która nazywa się Polska. Państwa, w którym każdy i każda będzie czuł się bezpiecznie jak u siebie w domu" - zaznaczył Biedroń.

Jak przekonywał, Kościół katolicki w Polsce "ma więcej ziemi niż ktokolwiek poza Skarbem Państwa, więc nie ma powodu, żeby wypłacano mu jakiekolwiek zapomogi i wsparcie". 

"Ksiądz w przeciętnej parafii w Polsce płaci ok. 240 zł podatku. To jest kilkakrotnie mniej niż w tej samej parafii jego parafianin prowadzący zakład fryzjerski albo warsztat samochodowy. Koniec z przywilejami podatkowymi. Sprawiedliwie opodatkujemy Kościół, wprowadzimy w kościołach i parafiach kasy fiskalne dla księży, zlikwidujemy Fundusz Kościelny i opodatkujemy tacę. Wycofamy też nareszcie, bo zbyt długo na to czekamy, nauczanie lekcji religii ze szkół i przestaniemy je finansować" - obiecywał lider Wiosny.

Kwaśniewski: To wielkie wydarzenie

Elementami urozmaicającymi konwencję był występ piosenkarki Natalii Smagackiej oraz wystąpienie byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, którego przemówienie odtworzono na początku z telebimu.

Były prezydent podkreślał, że zjednoczenie lewicy "to wielkie wydarzenie", które - według niego - "stwarza nadzieję - nadzieję na lepszą Polskę, na Polskę, która będzie demokratyczna, będzie tolerancyjna, będzie sprawiedliwa, będzie w pełni europejska. Będzie potrafiła rozwiązywać problemy ludzi - wszystkich ludzi - nie będzie dzieliła, a będzie starała się łączyć".

"Chciałbym, abyśmy po wyborach 13 października mogli powiedzieć: 'Tak, lewica wróciła, lewica wróciła dla dobra Polski, dla dobra polskiej demokracji, dla naszego wspólnego dobra" - podkreślił. "Tego z całego serca życzę i jestem pewny, że tak może się stać" - dodał były prezydent.

Według organizatorów w konwencji uczestniczyło ok. 1,5 tys. osób.

Po zakończeniu konwencji liderzy lewicy rozmawiali jeszcze z dziennikarzami. Biedroń, na pytanie o finansowanie przedstawionego programu, odpowiedział, że wyliczenia będą prezentowane sukcesywnie.

Lider Wiosny na sugestie, że podczas konwencji zabrakło kwestii europejskich, powiedział, że lewica nie musi mówić o UE, bo to rząd Leszka Millera i prezydent Aleksander Kwaśniewski wprowadzali Polskę do Unii. "Lewica w Europie już jest dawno i nie musi tego podkreślać" - zaznaczył.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje