Reklama

Reklama

PiS i Kukiz'15 chcą nowelizacji Kodeksu wyborczego

- Klubu PiS i Kukiz'15 opowiedziały się w środę za projektem nowelizacji Kodeksu wyborczego. Ich zdaniem to zmiana techniczna i doprecyzowująca. Przeciwko projektowi są kluby PO-KO i PSL-KP, które zarzucą zmianom m.in. niekonstytucyjność.

Sejm debatował w środę nad sprawozdaniem komisji o poselskim projekcie nowelizacji Kodeksu wyborczego.

Reklama

Jedna z poprawek do projektu noweli zaakceptowana przez komisję nadzwyczajną wprowadza zapis, że o ważności wyborów prezydenta, do Sejmu, Senatu i Parlamentu Europejskiego rozstrzygać będzie cały skład "właściwej izby" Sądu Najwyższego. W pierwotnym projekcie noweli Kodeksu wyborczego - złożonym w Sejmie przez posłów PiS - było sformułowanie, że o ważności wyborów rozstrzygać ma Sąd Najwyższy w składzie całej Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych.

Do projektu wprowadzono też poprawkę nowelizująca ustawę o referendum ogólnokrajowym, zakładającą, że o ważności referendum rozstrzygać będzie cały skład "właściwej izby" Sądu Najwyższego.

Inna poprawka PiS do noweli Kodeksu wyborczego przewiduje, że do postępowania w sprawie stwierdzenia ważności wyborów do Parlamentu Europejskiego niezakończonego przed dniem wejścia w życie nowelizacji stosuje się przepisy znowelizowanego Kodeksu wyborczego, tzn. że sprawę będzie rozpatrywała właściwa izba SN.

Zgodnie z kolejną poprawką PiS, ustawa wejdzie w życie z dniem następującym po dniu ogłoszenia.

Zmiana o charakterze technicznym

Obecnie w Kodeksie wyborczym jest zapisane, że o ważności wyborów do Sejmu i o ważności wyboru posła przeciwko któremu wniesiono protest, rozstrzyga Sąd Najwyższy. Zgodnie z Kodeksem wyborczym ten przepis stosuje się także w przypadku wyborów do Parlamentu Europejskiego, a z przepisów wynika, że również ma on zastosowanie do wyborów do Senatu. W uzasadnieniu projektu zaznaczono, że obecnie w tym przepisie Kodeksu wyborczego, nie określa się składu, w jakim Sąd Najwyższy rozpoznaje te sprawy, zatem SN winien czynić to w składzie trzech sędziów, gdyż zgodnie z przepisem ustawy o SN, sąd ten orzeka w składzie trzech sędziów, chyba że ustawa stanowi inaczej.

Obecnie w Kodeksie wyborczym zapisane jest też, że o ważności wyboru prezydenta rozstrzyga Sąd Najwyższy w składzie całej Izby Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych.

Ustawa o Sądzie Najwyższym, która weszła w życie 3 kwietnia 2018 r. wprowadziła m.in. dwie nowe izby SN - Dyscyplinarną oraz Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Wśród kompetencji Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych zapisano m.in. rozpoznawanie protestów wyborczych i protestów przeciwko ważności referendum ogólnokrajowego i referendum konstytucyjnego oraz stwierdzanie ważności wyborów i referendum.

Posłanka PiS Anna Milczanowska oświadczyła, że klub PiS popiera projekt i rekomenduje go do dalszych prac. Jak podkreśliła, nowelizacja Kodeksu wyborczego to zmiana techniczna, polegająca na wskazaniu, że to "właściwa izba" SN będzie rozstrzygać o ważności wyborów. "Do tej pory tą izbą była Izba Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych, została ona ustawą o SN z 8 grudnia 2017 r. zmieniona i wprowadzona została Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych i to ona zajmuje się ewentualnymi protestami wyborczymi" - mówiła Milczanowska.

Poparcie dla projektu zapowiedział także poseł Kukiz'15 Tomasz Jaskóła. Również on ocenił, że nowelizacja Kodeksu wyborczego to zmiana o charakterze technicznym i doprecyzowującym.

Szymański: Projekt jest niekonstytucyjny

Z kolei poseł PO-KO Tomasz Szymański złożył wniosek o odrzucenie projektu. Jego zdaniem, zaproponowany przez PiS projekt jest niekonstytucyjny. Szymański powołał się na orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego, które mówi, że w prawie wyborczym nie można wprowadzać "istotnych zmian" o okresie 6 miesięcy przed pierwszą czynnością, która rozpoczyna cały proces wyborczy. Jak dodał, jesteśmy właśnie w okresie tzw. ciszy legislacyjnej przed wyborami do Sejmu i Senatu, bowiem pierwsza czynność wyborcza, czyli zarządzenie wyborów musi nastąpić do 14 sierpnia.

Polityk zwracał również uwagę, że stwierdzanie ważności wyborów jest jedną z najważniejszych spraw dla demokratycznego państwa, zaś istnieją wątpliwości, co do legalności procedury wyboru Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego, a która o ważności wyborów będzie orzekać. Jak wskazywał, Trybunał Sprawiedliwości UE może zakwestionować legalność działania Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. "Co się stanie z ważnością przeprowadzonych wyborów (...) gdy TSUE zakwestionuje wchodzenie tejże Izby w skład w sądownictwa i systemu wymiaru sprawiedliwości?" - pytał.

Zdaniem Szymańskiego Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN jest "polityczna i może być politycznie uzależniona od PiS, a co za tym idzie, może orzekać zgodnie z interesem i zapotrzebowaniem partii rządzącej". "Sędziów Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, która ma orzekać ws. ważności wyborów wybiera 25-osobawa niekonstytucyjna KRS. 15 członków KRS to sędziowie wskazani przez posłów PiS i Kukiz'15. Pozostałych członków wskazuje Sejm i Senat, a także minister sprawiedliwości i prezydent" - wskazywał.

Poseł PO-KO skrytykował także skrócenie vacatio legis.

"Otworzyć jakąś furtkę"

Także poseł PSL-KP Michał Kamiński podnosił argument tzw. ciszy legislacyjnej, w której nie można wprowadzać istotnych zmian w prawie wyborczym. Jego zdaniem, zaproponowane przez PiS zmiany w Kodeksie wyborczym są niekonstytucyjne. "Dzisiaj wydaje się, że chcecie majstrować przy ordynacji wyborczej, bo wbrew własnej propagandzie, najwyraźniej nie jesteście pewni tego, że te wybory wygracie i chcecie sobie, najwyraźniej, otworzyć jakąś furtkę" - ocenił.

Zdaniem Kamińskiego, PiS chce stwierdzanie ważności wyborów "oddać swoim ludziom".

"Całe doświadczenie tego, co mówicie i jak się zachowujecie każe stawiać pod znakiem zapytania waszą wiarygodność. Oto bowiem wy decydujecie, który komunista jest zły, a który komunista, jak zasiada w PiS jest dobry. To wy decydujecie, czy geje są źli, bo straszycie ciągle Polskę jakąś ideologią LGBT, czy geje są już dobrzy, jak się trzeba chwalić gejem we własnym rządzie w Brukseli, co zrobił premier waszego rządu" - mówił poseł PSL-KP. "Nie mamy do was zaufania także dlatego, że sprawa nad którą dzisiaj debatujemy jest echem reformy sądownictwa, która jest krytykowana i w Polsce, i w Europie" - dodał.

Głosowanie jeszcze w środę.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje