Reklama

Reklama

Patryk Jaki: Kwiaty i czekoladki dla Wałęsy? Świetny pomysł

- Z naszego punktu widzenia zaproszenie Lecha Wałęsy na konwencję KO było genialnym pomysłem. Od razu jednak przecinam spekulacje - Wałęsa nie pracuje dla nas - mówi Interii Patryk Jaki, europoseł PiS.

Łukasz Szpyrka, Interia: Przetłumaczył pan już nagrania Sławomira Neumanna na wszystkie języki w UE?

Reklama

Patryk Jaki: - Tłumaczę je, ten proces trwa. Wszystko będzie gotowe za dwa tygodnie, kiedy to każdemu będę mógł rozdać taką specjalną paczkę.

Obiecywał pan, że Fransowi Timmermansowi przygotuje coś specjalnego.

- Oczywiście. Dla niego szykuję ekstrapaczkę. Będę też próbował umówić się z nim, by osobiście powiedzieć mu, jakiego sądownictwa bronił. Twierdził, że dotychczasowa elita sądownicza w Polsce gwarantuje niezależność. A tu się okazuje, że jest zupełnie inaczej. Neumann mówi, że gwarantuje, że sądy postąpią tak, jak on chce. Warto, by elity europejskie zrozumiały, dlaczego Polska potrzebuje reformy wymiaru sprawiedliwości.

A czy coś specjalnego przygotuje pan dla prezydenta Lecha Wałęsy?

- To świetny pomysł. Można mu wręczyć kwiaty i czekoladki. Boję się tylko, że jeszcze mu się to spodoba i poprze PiS. Tego wolałbym uniknąć, dlatego podziękuję mu po kampanii wyborczej.

Pomógł Zjednoczonej Prawicy w tej kampanii?

- Nie da się ukryć, że jego wsparcie jest cenne dla nas. Pytanie tylko, kogo wspiera. Koalicję Obywatelską, ale też PSL i Kukiza. Gdyby jeszcze raz wystąpił na jakiejś konwencji Platformy, to nikt z nas nie miałby nic przeciwko.

Koalicja Obywatelska strzeliła sobie w stopę zaproszeniem Wałęsy na konwencję?

- Z naszego punktu widzenia to był genialny pomysł. Od razu jednak przecinam spekulacje - Lech Wałęsa nie pracuje dla nas.

W kampanię zaangażował się Lech Wałęsa, ale także pan. Aktywnie pan w niej uczestniczy, popierając działaczy Solidarnej Polski. Dlaczego tylko ich?

- Popieram ludzi prawicy, którzy zdecydowali się podpisać "Deklarację Młodego Pokolenia". Uważam, że jest ona bardzo ważna. Jeżeli osobiście mam się angażować w kampanię, to chcę, by byli to ludzie, którzy w sprawach ważnych również dla mnie, dawali gwarancję, że będą głosować tak, jak mi na tym zależy. Jeżeli chodzi o ideologię LGBT, zaostrzanie kar dla przestępców - to są spory, które pojawiały się w parlamencie. Mam pewne doświadczenie i nie będę popierał nikogo, kto nie daje gwarancji, że nie skrewi w tak ważnych głosowaniach. W mojej ocenie polskie państwo potrzebuje zaostrzenia kar za najcięższe przestępstwa, zwalczania ideologii LGBT, zwalczania wczesnej seksualizacji dzieci. W przyszłej kadencji parlamentu będziemy mieli zderzenie cywilizacji. To całe LGBT napiera na Polskę, idą na to pieniądze europejskie. Dlatego dla mnie bardzo ważne jest to, żeby w przyszłym Sejmie mieć młodych, odważnych ludzi, młodego pokolenia, którzy potrafią walczyć z lewackim mainstreamem.

Tak będzie przebiegać oś podziału w przyszłym Sejmie?

- Widać, że będzie w nim Lewica. Sejm będzie więc pełen wzmożonych dyskusji ideologicznych. Będzie się próbowała dokonać w Polsce rewolucja świata wartości, która dokonała się w wielu krajach europejskich. Będzie zwalczane to, co znamy jako starą polskość. Zresztą widać to już dziś w postępowaniu niejakiej Klaudii Jachiry, która zbezcześciła pomnik AK czy PPP. Do tej pory, po 1989 roku, nikt się na to nie odważył. Będą więc przekraczane kolejne granice. 

- Popieram ludzi, którzy dają gwarancję, że będą walczyli o Polskę dumną, niewstydzącą się swojej historii, z dumą opowiadającą o czynach Armii Krajowej czy Polskiego Państwa Podziemnego. Popieram tych, którzy dają mi gwarancję obrony Polski chrześcijańskiej. Taki też będzie przyszły Sejm - pełen sporów. Wielu ludziom, również za granicą, zależy na tym, by Polska była słaba. A będzie słaba wtedy, kiedy zabije się w niej ducha patriotyzmu, chrześcijaństwa i wolności. A wtedy będzie się ją łatwo kolonizowało, np. gospodarczo. A o to toczy się bitwa w Europie i na świecie. Taki będzie przyszły Sejm.

Będzie podzielony na dwa obozy, czy będzie ich więcej?

- Rzeczywiście. Są politolodzy, którzy zauważają, że to będzie koniec Platformy, a zastąpi ją Lewica. PO to typowa partia, w której władza jest celem samym w sobie. Lewica jest po prostu ideową lewicą. Nie wykluczam, że PO będzie powoli wygaszana, a na to miejsce wskoczy Lewica.

Lewica będzie dla was trudniejszym rywalem od PO?

- Trudno powiedzieć. Dla mnie PO i Lewica to partie III RP, które reprezentują wszystkie patologie powstałe po 1989 roku. Czyli różne układy, które kolonizowały polskie państwo i kolonizują do dzisiaj. Lewica jest natomiast dużo bardziej agresywna i ideowa, a Platforma jest po prostu bezideowa. To fundamentalna różnica między nimi.

Widzi pan Konfederację w Sejmie?

- Sondaże wskazują, że Konfederacji nie będzie. Nie ukrywam, że odradzam głosowanie na nią z jednego powodu - to Janusz Korwin-Mikke. Jest jednym z tych, którzy najwięcej szkodzą w życiu publicznym. To, jak wyraża się o kobietach i osobach niepełnosprawnych, jest nie do zaakceptowania. Korwin mówi, że mógłby wejść w koalicję z PO. Partia antysystemowa ma wchodzić w koalicję z największą partią systemową? Wiem, że Konfederacja ma ideowych wyborców, ale nie mogę tak powiedzieć o ich przywódcy.

Na jaki wynik liczycie w tych wyborach?

- Na samodzielną większość. Sondaże są dobre, ale życie nauczyło mnie, że trzeba walczyć do ostatniego dnia. Dla nas planem minimum jest zdobycie większości. Nawet minimalnej, ale większości.

Większość konstytucyjna wchodzi w grę?

- Wydaje się, że nie mamy na to szans. Gdyby jednak tak się stało, to bardzo bym się cieszył.

Wciąż chcecie zmienić konstytucję?

- Prezes Kaczyński deklarował, że warto byłoby porozmawiać o ustawie zasadniczej. Do dyskusji będzie można wrócić jak uzyskamy większość konstytucyjną, ale na razie się na to nie zanosi.

Buduje pan własne zaplecze polityczne?

- Nie, jestem lojalnym człowiekiem Zjednoczonej Prawicy. Jestem lojalny wobec Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry, któremu bardzo dużo zawdzięczam w polityce. To tylko spekulacje prasowe. Ciężko pracuję, mam wiele spotkań w Polsce i rzeczywiście tak to może z boku wyglądać. Gdybym jednak nie pracował, zaraz powstałby zarzut, że "Jaki pojechał do Brukseli i wcina mule". Co nie zrobię, to źle. Jestem już przyzwyczajony.

Pytam też dlatego, że w jednym z sondaży zaufania, którym zresztą pochwalił się pan na Twitterze, wyprzedza pan swojego przełożonego Zbigniewa Ziobrę.

- Cieszę się, że ludzie mi ufają. Moim szefem jest natomiast Zbigniew Ziobro i nic się w tym zakresie nie zmieniło.

Jest pan członkiem Solidarnej Polski?

- Tak.

Kiedy i jak się pan zapisał?

- Wypełniłem deklarację i się zapisałem.

Gdzie można znaleźć taką deklarację? Nasz redakcyjny kolega Michał Michalak sprawdzał, jak można zapisać się do SP. Na stronie internetowej nie ma żadnego formularza, telefon milczy. Jest pan prawdopodobnie ostatnim człowiekiem, któremu udało się zapisać do Solidarnej Polski.

- Nie każdy może się zapisać do Solidarnej Polski. To decyzja liderów ugrupowania. Tworzymy partię, która jest dość wąska, ale są tu ludzie, którzy mają do siebie zaufanie. Tworzymy mniejszą, ale bardzo zgraną armię. Rzeczywiście nie jest tak, że każdy może się do nas zapisać. Potrzebne są rekomendacje ludzi, którzy potwierdzą, że dany kandydat jest człowiekiem godnym zaufania. Ten proces jest rzeczywiście trudniejszy, ale to nasza przemyślana polityka, bo gdyby każdy mógł do nas dołączyć, za chwilę mielibyśmy pewnie artykuły, że zapisał się do nas np. były agent UB. Chcemy mieć nad tym kontrolę.

Takie elitarne grono.

- Nie chciałem użyć tego słowa, bo źle brzmi, ale rzeczywiście chcemy mieć ludzi sprawdzonych.

Spodobało się panu w Brukseli?

- Jest bardzo deszczowo. Jest też przewaga lewicowego myślenia. Z drugiej strony pierwsze tygodnie pokazały, że nie jesteśmy bez szans. Konsekwentnie walczę, by pokazać, na czym polega reforma wymiaru sprawiedliwości w Polsce. Są posłowie, którzy zaczęli tego słuchać. Zmienia się atmosfera. Kamień drąży skałę.

Rozmawiał Łukasz Szpyrka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje