Reklama

Reklama

Władysław Kosiniak-Kamysz: To jest już dzisiaj konflikt i wojna. Nie spór

Sytuacja w Polsce to już nie wpisany w demokrację spór, lecz konflikt i wojna - ocenił kandydat PSL na prezydenta Władysław Kosiniak-Kamysz. Odnosząc się do słów prezydenta Andrzeja Dudy zaznaczył, że to prezydent powinien dawać przykład dobrych standardów.

Podczas sobotniej konwencji inaugurującej kampanię wyborczą Andrzeja Dudy prezydent apelował o wzajemny szacunek mimo sporów politycznych. Jak podkreślał, podczas spotkań ludzie często mówią mu o tym, że w Polsce jest wiele podziałów. Uznał, że spór polityczny jest naturą demokracji. "Ale przecież wszyscy stajemy i śpiewamy 'Jeszcze Polska nie zginęła, kiedy my żyjemy'. My, nie ja" - mówił.

Pytany w sobotę wieczorem w Częstochowie o możliwość zmiany sytuacji związanej z polskim sporem politycznym prezes PSL ocenił, że "jeżeli pójdziemy w kierunku, w którym pan prezydent Duda prowadzi Polskę od pięciu lat, czyli pogłębiającego się konfliktu polsko-polskiego, wojny polsko-polskiej, to nie będzie nic dobrego".

"Konflikt i wojna. Nie spór"

Reklama

"Przestaniemy ze sobą przy stołach świątecznych normalnie rozmawiać - i już w wielu rodzinach nie ma takiej komunikacji. I pan prezydent Duda dzisiaj to zauważył, że jest ten konflikt, sytuacja jest trudna, niedobra, zła, tylko mówi, że to jest spór i on jest wpisany w demokrację" - mówił Kosiniak-Kamysz.

"Ja uważam inaczej, że to jest już dzisiaj konflikt i wojna - nie spór. Jak to by był tylko spór, to tak - w demokracji spór jest potrzebny, bo są różnice poglądów; my nie możemy być tacy sami, bo nic dobrego z tego nie wynika. Ale dzisiaj jest narastający konflikt polsko-polski; jest polityczna wojna domowa, która przecięła stoły świąteczne piłą mechaniczną nienawiści na pół" - zdiagnozował.

"Z tym trzeba coś zrobić, z tym trzeba skończyć. Ja mam na to pomysł - nie tylko na to, jak zakończyć tę wojnę, ale jak prowadzić normalne relacje. Trzeba dawać przykład. Prezydent, który jest podporządkowany pod jedną partią polityczną, tego nie zrobi. Prezydent musi kontrolować rząd, ale musi też z nim współpracować" - obrazował prezes PSL.

Jak zadeklarował, jeżeli z rządu przyjdą do niego - jako prezydenta - dobre ustawy, będzie je podpisywał; jeżeli głupie - będzie je wetował.

"To zasada, której się trzymam w polityce od lat - i można zachowywać standardy. Można się różnic, ale trzeba to robić w sposób elegancki. Możemy się pięknie różnić i taka będzie Polska, w której będzie dyskusja i będzie też merytoryczny, czasem ostry spór, ale z pełnym szacunkiem do poglądów drugiej strony" - zastrzegł Kosiniak-Kamysz.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje