Reklama

Reklama

Wybory 2020. Rafał Trzaskowski o incydencie w Starych Budach: Prezydent powinien zabrać głos

To bardzo bulwersujący incydent - ocenił kandydat KO na prezydenta Rafał Trzaskowski zdarzenie w miejscowości Stare Budy, gdzie doszło do gróźb pod adresem osoby, która wywiesiła jego plakat wyborczy. Trzaskowski zaapelował do prezydenta Andrzeja Dudy, aby zabrał w tej sprawie głos.

Policja zatrzymała mieszkańca pow. wyszkowskiego (woj. mazowieckie), który zerwał plakat kandydata KO na prezydenta Rafała Trzaskowskiego i groził m.in. podpaleniem domu, na ogrodzeniu którego ten plakat wisiał. Nagranie z tego zdarzenia krąży w sieci.

Reklama

Trzaskowski podczas konferencji w Łodzi został poproszony o komentarz do tej sprawy. "To jest incydent bardzo bulwersujący" - powiedział.

Poinformował także, że rozmawiał z kobietą, która padła ofiarą tego incydentu. "Bardzo mi imponuje jej postawa dlatego, że pani postanowiła porozmawiać z tą osobą, która zrywała te plakaty. Ta osoba była niesłychanie pobudzona kłamstwami telewizji publicznej i ten człowiek przeprosił tę panią, mówił rzeczywiście, że nerwy miał zszargane, prawdopodobnie oglądaniem tych wszystkich kłamstw i manipulacji" - dodał.

"Oczywiście takie przestępstwa są ścigane z urzędu, ale jeżeli udałoby się zakończyć to na pojednaniu, jeżeli ta osoba by przeprosiła i rzeczywiście przyznała, że te groźby nie były poważne, to myślę, że byłby to bardzo dobry przykład dla nas wszystkich, że można dalej ze sobą rozmawiać i że trzeba opanowywać nerwy, że trzeba przestać słuchać telewizji, która przez cały czas manipuluje" - powiedział kandydat Koalicji Obywatelskiej.

Apel do Andrzeja Dudy

Podkreślał, że kłamstwa i manipulacje mają swoje konsekwencje, bo podburzają ludzi. "Jeżeli telewizja, która mieni się telewizją publiczną, dalej będzie kontynuowała tego typu politykę, to musimy wszyscy myśleć o tym, że może nie każdy ochłonie na czas, że nie każdy wyciągnie konsekwencje" - dodał.

"Apeluję tutaj do telewizji PiS-owskiej i apeluję do pana prezydenta Andrzeja Dudy, który dał 2 mld zł na podburzanie i na szczucie, żeby wreszcie zabrał głos. Panie prezydencie, nie może być pan niemym prezydentem, to nie ja powinienem komentować to, co się stało, to pan powinien komentować i to pan powinien wyciągać wnioski, jasno mówić, że nie ma zgody na tego typu telewizję" - powiedział Trzaskowski.

Incydent w Starych Budach

Nagranie z incydentu, do którego doszło we wtorek w miejscowości Stare Budy w pow. wyszkowskim, pojawiło się w internecie. Mężczyzna zatrzymał na środku drogi samochód, wyszedł z niego i zerwał umieszczony na ogrodzeniu jednej z posesji baner kandydata KO na prezydenta Rafała Trzaskowskiego, wykrzykując przy tym wulgarne słowa. Agresor zwyzywał także właścicielkę domu, która zwróciła mu uwagę i groził jej m.in. podpaleniem posesji.

Jak poinformował w piątek oficer prasowy Komendy Powiatowej policji w Wyszkowie podkom. Damian Wroczyński, wyszkowska policja wszczęła z urzędu postępowanie pod kątem gróźb karalnych, które 46-latek kierował do kobiety. Chodzi o przestępstwo z art. 119 Kodeksu karnego, który mówi, że "kto stosuje przemoc lub groźbę bezprawną wobec grupy osób lub poszczególnej osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej lub z powodu jej bezwyznaniowości, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5". Mężczyzna ma być jeszcze w piątek przesłuchany. O zdarzeniu został także powiadomiony prokurator.

Komentarz wicerzecznika PiS

O incydent był też pytany w piątek na konferencji prasowej w Warszawie wicerzecznik PiS Radosław Fogiel. "Nie ma miejsca na agresję w życiu publicznym, powtarzamy to od dawna" - oświadczył Fogiel. Wyraził satysfakcję, że "policja szybko zareagowała, bo pod tym względem powinna być i jest stosowana praktyka 'zero tolerancji'".

"Z tym, że po pierwsze (...) udało się nagrać człowieka, być może - sądząc po jego wypowiedziach, sposobie zachowania się - nie w pełni trzeźwego, który wykrzykiwał wulgaryzmy pod adresem Rafała Trzaskowskiego, w związku z czym od razu jest próba przyszycia go do Prawa i Sprawiedliwości" - powiedział Fogiel.

Jak zaznaczył, nie wie, na kogo widoczny na nagraniu mężczyzna głosuje. "Niezależnie od tego, na kogo by głosował, na takie zachowanie nie ma przyzwolenia i należy je potępić, to chyba oczywiste" - powiedział Fogiel.

Dodał, że "ciekawe, czy z taką samą troską" Rafał Trzaskowski wypowiedział się na temat m.in. prezentowanego w czwartek przez PiS filmu, na którym trzy osoby wysiadają z samochodu i zrywają baner Andrzeja Dudy, lub też zareagował na sytuację, kiedy "kilka dni temu działacze PiS na Pomorzu, ich samochody, domy zostały zniszczone, zaatakowane dlatego, że popierają Andrzeja Dudę i PiS".

Podkreślił, że "oczywiście może się zdarzyć, że przypadkowe osoby zachowują się w sposób niewłaściwy, naganny; jest to kwestia do potępienia i właściwe służby powinny wykonywać swoje obowiązki". "Tylko nie można stawiać znaku równości miedzy anonimowym obywatelem a posłem na Sejm RP Platformy Obywatelskiej - partii, której Rafał Trzaskowski jest wiceprzewodniczącym - i członkiem sztabu Rafała Trzaskowskiego. Absolutnie nie można tych sytuacji ze sobą zestawiać. Udawać, że są one chociażby w najmniejszym stopniu sobie równe" - powiedział Fogiel nawiązując do Sławomira Nitrasa.

Nitras w czwartek zablokował wiceministrowi sprawiedliwości, posłowi PiS Sebastianowi Kalecie możliwość wejścia na konferencję prasową prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, zorganizowaną w oczyszczalni ścieków Czajka w Warszawie. Gdy Kaleta zaczął wchodzić po wąskich metalowych schodach prowadzących na dach zbiorników retencyjnych, gdzie umieszczono mikrofony na potrzeby konferencji, podszedł do niego Nitras i złapał go w pół. Oznajmił przy tym, że go nie wpuści. Nastąpiła przepychanka. Kaleta ocenił, że Nitras naruszył jego nietykalność cielesną.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje