Reklama

Reklama

Wybory prezydenckie 2020. "Antykatolicka polityka" Trzaskowskiego? Nitras: TVP uprawia bandyterkę

Kampania wyborcza rozpoczęła się na dobre. Do wyborów zostały niecałe trzy tygodnie. Od kilku dni bohaterem "Wiadomości" jest Rafał Trzaskowski. Flagowy serwis informacyjny TVP zarzuca kandydatowi Koalicji Obywatelskiej na prezydenta i głównemu rywalowi Andrzeja Dudy prowadzenie "antykatolickiej polityki" i próbuje udowodnić, że jest przeciwnikiem chrześcijaństwa. - To jest chyba ostatnia reduta obrony prezydentury pana Dudy. To się wszystko powinno zakwalifikowywać w koszty kampanii pana Dudy, bo to jest element działań jego sztabu wyborczego – komentuje w rozmowie z Interią Sławomir Nitras z PO.

W piątek (5 czerwca) widzowie TVP mogli usłyszeć między innymi, że "Kandydat Koalicji Obywatelskiej na prezydenta zafascynowany jest nauką żydowskiego filozofa", a chwilę później na pasku pojawiło się hasło: "Trzaskowski przeciwko katolikom".

Reklama

"Kandydat KO na prezydenta chętnie deklaruje swoją religijność i związek z Kościołem, choć w świetle jego własnych słów powstaje pytanie, czy na pewno chodzi o Kościół katolicki" - mówił autor materiału.

Następnie przytoczono lapidarny fragment wypowiedzi Trzaskowskiego z wywiadu dla "Gazety Wyborczej" z 2018 r., w którym powiedział: "Wierzę w boga Spinozy".

Baruch Spinoza to XVII-wieczny niderlandzki filozof, zaliczany do grona najwybitniejszych zachodnich myślicieli.

"To poglądy nie do pogodzenia z chrześcijaństwem ani też z judaizmem" - oświadczył twórca materiału.

Do materiału "Wiadomości" Trzaskowski odniósł się podczas spotkania z wyborcami w Krakowie.

- Kiedyś zapytano mnie, bo z tego próbują mnie teraz rozliczać, czy jestem katolikiem. Powiedziałem: "Tak, jestem katolikiem". No i niestety chciałem się popisać i powiedziałem, że bardzo mi się podoba to, jak Spinoza mówił o tym, że Pan Bóg jest naturą. Wiecie, co wczoraj obejrzałem w "Wiadomościach"? Okazało się, że jestem perfidnym wyznawcą Barucha Spinozy. Oczywiście, żeby było jasne, telewizja nawiązała również do jego pochodzenia, no bo jakże by inaczej - stwierdził.

Podkreślił, że "przede wszystkim Spinoza był niepokorny i niezależny". - Jeżeli ktoś mnie będzie oskarżał, że jestem niepokorny, niezależny, to mu odpowiem: "Tak, jak większość Polek i Polaków" - oświadczył kandydat KO.

Wizyta Trzaskowskiego jak... pielgrzymka Jana Pawła II?

Z kolei w niedzielę (7 czerwca), "Wiadomości" zarzuciły sztabowi Trzaskowskiego, że jego wizyta w Zakopanem zbiegła się z rocznicą wizyty w tym mieście Jana Pawła II... i porównały oba wydarzenia.

Pretekstem do powstania materiału była wypowiedź posłanki PO Jagny Marczułajtis podczas powitania kandydata w stolicy Tatr. "Dla nas górali jest dziś symboliczny dzień - 6 czerwca przypada 23. rocznica wizyty Jana Pawła II w Zakopanem. Mamy nadzieję, że dzisiaj wizyta pana Rafała Trzaskowskiego będzie dla nas symboliczna i również będzie dla nas szczęśliwa" - powiedziała. 

"Zachowaniem kandydata na prezydenta zniesmaczeni są wierni w całej Polsce" - stwierdził autor materiału. "Wiele osób mówi wprost: swoim zachowaniem Trzaskowski obraził katolików" - słyszymy dalej.

Następnie można było usłyszeć, że "takie zachowanie jest nie tylko obrazoburcze, ale wręcz może być potraktowane przez niektórych Polaków jako parodiowanie wizyty papieża". Autor przekonywał też, że "działania Trzaskowskiego stoją w sprzeczności z nauczaniem Jana Pawła II".

"Wyborcy zastanawiają się, jakie jest źródło antykatolickiej polityki Trzaskowskiego" - pyta dalej. "Wiele wskazuje na to, że polityka konfrontacji z chrześcijańskimi wartościami wynika bezpośrednio z niechęci, jaką rodzina Trzaskowskich żywi do Kościoła katolickiego" - odpowiada autor.



Reporterzy TVP i TVP Info dopytywali też kilkukrotnie Trzaskowskiego o to, dlaczego jego syn nie przystąpił do pierwszej komunii i dlaczego nie chodzi na lekcje religii. - Moja córka była u I komunii świętej, ale syn rzeczywiście nie był. Proszę, żebyśmy traktowali się poważnie. Darzę Kościół oraz tradycję wielkim szacunkiem i prosiłbym, by nie sugerować czegokolwiek innego - odparł kandydat.

Nitras: Ostatnia reduta obrony prezydentury Dudy

- TVP uprawia bandyterkę, kłamie i jeszcze raz kłamie - komentuje zarzuty wysuwane przez TVP w rozmowie z Interią poseł PO Sławomir Nitras.

- To jest chyba ostatnia reduta obrony prezydentury pana Dudy. To się wszystko powinno zakwalifikowywać w koszty kampanii pana Dudy, bo to jest element działań jego sztabu wyborczego. Te historie dotyczące Barucha Spinozy i tego, jakim niebezpiecznym człowiekiem jest Rafał Trzaskowski to jest taki brudny przykład kampanii wyborczej, jaki można sobie tylko wyobrazić - mówi.

"Utwardzanie już utwardzonego materiału"

Czy przekaz płynący z TVP może zaszkodzić kandydatowi PO i zniechęcić do niego część wyborców, zwłaszcza tych z mniejszych miejscowości?

- Myślę, że to jest utwardzanie już utwardzonego materiału. W skali makro nie sądzę, żeby to miało jakiekolwiek znaczenie, ponieważ wyborcy, dla których tego typu negatywna motywacja jest najważniejsza i tak głosują na kandydata drugiej strony - komentuje w rozmowie z Interią prof. Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

Ekspert przypomina, że jedyny raz w ostatnich latach w polskiej polityce kwestie światopoglądowe odegrały pewną rolę przed wyborami do Parlamentu Europejskiego w 2019 r.

 - Ale prawica wygrała je w zupełnie inny sposób niż miało to miejsce niegdyś. PiS przez całe lata borykał się ze stereotypem nosiciela katolickiej kontrrewolucji, co w sposób oczywisty mobilizowało między innymi młodszych wyborców przeciwko niemu. Natomiast wówczas kwestia adopcji dzieci przez pary jednopłciowe spowodowała odwrócenie relacji, to znaczy PiS stał się nagle obrońcą statusu quo, dotychczasowych norm a nie nosicielem gwałtownej zmiany. Taki kontekst mógłby być dla prezydenta Warszawy niekorzystny, ponieważ większość wyborców, także ugrupowań bardzo odległych od prawicy, jest raczej sceptyczna przy dopuszczeniu takiej adopcji - wyjaśnia prof. Chwedoruk.

- Natomiast same kwestie związane z posyłaniem dziecka do komunii i tak dalej, myślę, że nie wywołują żadnego zainteresowania wyborców i same w sobie nie mają już znaczenia, bo jako społeczeństwo się laicyzujemy, traktujemy kwestię wiary w kategoriach bardziej prywatnych, indywidualnych, a nie w kategoriach zbiorowej tożsamości - dodaje prof. Chwedoruk.

Zdaniem eksperta każda ze stron będzie w tej kampanii unikała skrajności w przekazie.

- Wyrazistymi tekstami można zrobić wynik w pierwszej turze, ale przegrywa się wtedy drugą turę - zwraca uwagę politolog.


Trzaskowski: Nie jestem żadnym antyklerykałem

Trzaskowski nie pierwszy raz musi się zmierzyć z próbami wtłoczenia go w antyklerykalne buty. PiS atakowało go już w podobnym tonie w ubiegłym roku, gdy pojawił się temat warszawskiej karty LGBT+ i edukacji seksualnej w szkołach.

"Nie jestem żadnym antyklerykałem. To PiS próbuje mnie obsadzić w tej roli" - zapewniał wówczas w wywiadzie dla Onetu. Deklarował "duży szacunek dla tradycji i dla Kościoła".

Znane są też poglądy Trzaskowskiego na relacje urzędu i Kościoła. Jego zdaniem "urząd powinien być neutralny światopoglądowo". Wyjaśniał w rozmowie z TVN24, że jest katolikiem, nie chce walczyć z Kościołem ale "nie jest osobą, która uważa, że urząd powinien zapraszać księdza gdziekolwiek". "Ja nie będę zapraszał księdza" - zapowiadał.

Jednocześnie dodał, że "nie ma żadnego problemu" z tym, że w czasie świąt i śpiewania kolęd "gdzieś zaproszony jest ksiądz".

Całowanie ziemi kaliskiej i ślub Tuska

To nie pierwszy raz, gdy w polskich kampaniach prezydenckich przewija się temat związków kandydatów z Kościołem.

W 2000 roku, na finiszu kampanii, sztab Mariana Krzaklewskiego ujawnił film z całowania ziemi kaliskiej przez Marka Siwca, ówczesnego ministra w kancelarii Aleksandra Kwaśniewskiego, czyli parodii gestu Jana Pawła II. Materiał jednak nie zaszkodził zbytnio ubiegającemu się o reelekcję prezydenta, który wybory wygrał.

Z kolei Donald Tusk w 2005 r. wziął ślub kościelny, gdy szykował się do startu w wyborach prezydenckich. Pojawiły się wówczas głosy, że to chęć przypodobania się wyborcom, choć sam zapewniał, że nie miało to związku z jego planami politycznymi. 

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje