Reklama

Reklama

Wybory prezydenckie 2020. Czy Rafał Trzaskowski zdąży zebrać podpisy?

100 tys. podpisów potrzeba do zarejestrowania kandydata na prezydenta. Jedynym nowym człowiekiem w tym wyścigu jest Rafał Trzaskowski z Koalicji Obywatelskiej, który ma niespełna siedem dni na wywiązanie się ze zobowiązań. – Zrobimy wszystko, żeby zdążyć – zapewniają połowie KO.

W Koalicji Obywatelskiej rozpoczyna się nowy wyścig z czasem. By zarejestrować Rafała Trzaskowskiego jako kandydata na prezydenta partia musi zebrać przynajmniej 100 tys. podpisów poparcia. Przynajmniej, bo standardowo składa się ich dużo więcej, na wypadek nieprawidłowości formalnych.

Reklama

Czy Koalicja Obywatelska zdąży zebrać podpisy? Zgodnie z kalendarzem wyborczym musi to zrobić do 10 czerwca, ma więc siedem dni na dopełnienie formalności.

- Bez problemu zdążymy. Moje biuro poselskie już jest zarzucone telefonami, mailami, z pytaniem jak odebrać formularz, gdzie można podpisy zostawić i złożyć. Nieprawdopodobna mobilizacja - mówi nam Joanna Mucha, posłanka PO.

- Zrobimy wszystko, żeby zdążyć. Widzę dużą mobilizację, bo tak samo duża jest wola zmiany prezydenta - dodaje Robert Kropiwnicki z PO.

Nowe formularze

Jak podaje RMF, podpisy mają być zbierane na nowych formularzach. To efekt doniesień, jakoby jeszcze przed startem kampanii działacze PO mieli zbierać podpisy na Rafała Trzaskowskiego.

- Tego się spodziewaliśmy. Pan poseł Przemysław Czarnek zresztą to zapowiedział, więc wszystkie zarzuty, że zbieraliśmy podpisy wcześniej, można tylko obśmiać. Mamy zorganizowaną grupę ludzi, którzy chcą pomóc - przekonuje Mucha.

- Zmiana formularza to żaden kłopot. Jakiekolwiek sztuczki wyborcze PiS się nie udadzą - podkreśla Kropiwnicki.

Posłowie przekonują, że w trakcie tych siedmiu dni będą chcieli zebrać podpisy "z górką", czyli najlepiej 130-140 tys. podpisów.

Ludowcy pomogą?

Nie wiadomo natomiast, czy poproszą o pomoc PSL. Lider tego ugrupowania Władysław Kosiniak-Kamysz zadeklarował, że jeśli KO będzie miała kłopot z zebraniem odpowiedniej liczby podpisów, to jego działacze pomogą w zbiórce. Jak przekonuje, liczy bowiem na wzięcie udziału w uczciwym wyścigu.

- Nie sądzę, żebyśmy potrzebowali tej pomocy. Jeśli jednak wciąż będą chcieli pomóc, to oczywiście skorzystamy. Mam wrażenie, że wypowiedź Władysława Kosiniaka-Kamysza wskazywała, że głosy się inaczej rozłożą. Dziś może tej propozycji nie podtrzymać - mówi nam Mucha.

Kropiwnicki dodaje: Wszystkich ludzi dobrej woli prosimy o pomocy, każdego zapraszamy do współpracy, również działaczy PSL.

Przypomnijmy, że zgodnie z przyjętą wczoraj ustawą o wyborach prezydenckich, zarejestrowani przed 10 maja kandydaci nie muszą ponownie zbierać podpisów. Kwestia ta dotyczy więc Rafała Trzaskowskiego, a także ewentualnego nowego kandydata.

Łukasz Szpyrka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne