Reklama

Reklama

Wybory prezydenckie 2020. Łukasz Szumowski chce zmian w lokalach wyborczych

"Chcemy zaproponować rozwiązanie, które osobom po 60. roku życia, osobom w ciąży, które mają małe dziecko czy są niepełnosprawni pozwoli wejść do lokali wyborczych bez kolejki" - poinformował w środę (1 lipca) minister zdrowia Łukasz Szumowski w TVP Info.

Za niespełna dwa tygodnie (12 lipca) odbędzie się druga tura wyborów prezydenckich. Możliwe, że tego dnia przed lokalami wyborczymi także ustawią się długie kolejki wyborców, chcących oddać głos na swojego kandydata.

Reklama

Minister zdrowia Łukasz Szumowski właśnie o tej sytuacji mówił w "Gościu Wiadomości" w TVP Info. 

"Patrząc na zachowania się Polaków w lokalach wyborczych, patrząc na ten reżim sanitarny, te oczekiwanie na wejście do lokalu, jestem przekonany, że pójście do wyborów jest bezpieczniejsze niż pójście do sklepu i myślę, że naprawdę można z pełnym przekonaniem pójść do tych wyborów" - powiedział. Dodał jednak, że w przypadku drugiej tury resort chce zaproponować zmianę dla pewnej grupy osób.

"Wiemy, że jest temperatura wysoka, często jest duszno, wilgotno, są burze, są deszcze. Chcemy, żeby osoby starsze, osoby po 60. roku życia, kobiety w ciąży czy osoby z małymi dziećmi do lat trzech, a także osoby niepełnosprawne miały prawo wejść poza kolejnością, żeby nie musiały stać, narażać się na różne warunki atmosferyczne" - powiedział Szumowski.

"Polacy chcą decydować o tym najważniejszym akcie, jakim jest akt wyborczy, więc chcemy im to ułatwić, szczególnie tym starszym osobom, które potrzebują pomocy czy nie bardzo mogą stać w kolejce" - dodał.

Na pytanie, czy pozostałe warunki reżimu sanitarnego zmienią się, przekazał, że "są takie same". Jak mówił, "widać, że one się sprawdzają".

Przypomnijmy, że w trakcie głosowania 28 czerwca odnotowywano przypadki zasłabnięć w lokalach i pod lokalami wyborczymi.

Pandemia nie zbliża się do końca?

Minister zdrowia odnosząc się do wypowiedzi szefa WHO o tym, że pandemia koronawirusa nie zbliża się nawet do końca, powiedział, że "w Polsce mamy średnie tygodniowe już znacznie mniejsze". "Spadły te ilości tak, jak zresztą prognozowaliśmy, że jak skończymy wymazywać te duże ogniska, to ilość tych nowych zachorowań będzie znacznie mniejsza. Dzięki temu tak naprawdę już uregulowana została kwestia wyjeżdżania osób ze Śląska do Czech. Dzięki temu mamy coraz to niższe wskaźniki i tak naprawdę, trzymając ten reżim, trzymając te rygory oczywiście, bo to jest ważne, widać, że w Polsce tej transmisji poziomej nie jest tak dużo" - mówił szef resortu zdrowia.

Szumowski pytany o to, co musiałoby się wydarzyć, żeby można było ogłosić koniec epidemii, odpowiedział: "Myślę, że tak naprawdę, żeby ogłosić koniec epidemii to faktycznie musiałoby być zero zachorowań przez dłuższy czas, ale jednocześnie działająca skutecznie i bardzo bezpieczna szczepionka jest też takim narzędziem, które pozwala taką epidemię zakończyć".

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy