Reklama

Reklama

Wybory prezydenckie 2020. Prof. Antoni Dudek: Frekwencja w I turze świadczy o skali konfliktu politycznego

- Najbardziej zaskakująca jest dla mnie frekwencja. Obstawiałem, że będzie bliżej 50 proc., a mamy ponad 60 proc. To świadczy o skali konfliktu politycznego, jaki jest w Polsce – mówi w rozmowie z Interią prof. Antoni Dudek.

- Im większy konflikt, tym większa mobilizacja - dodaje politolog. - Ale to też wskazuje, że w II turze prawdopodobnie nie da się wycisnąć dużo więcej. A przed pięcioma laty to właśnie ta zdecydowanie wyższa frekwencja w II turze przesądziła o wyniku.

Reklama

- Myślę, że większość wyborców Szymona Hołowni i Krzysztofa Bosaka pójdzie do wyborów za dwa tygodnie - i to oni rozstrzygną, kto zostanie prezydentem - zakładając, że frekwencja już tak znacząco nie wzrośnie - mówi prof. Dudek.

Zdaniem politologa, wyborcy Hołowni poprą w większości Rafała Trzaskowskiego ("w mniejszej części nie pójdą w ogóle, a w jeszcze mniejszej - oddadzą głos na Dudę"), ale to jeszcze nic nie znaczy, bo kandydat KO ma na razie ponad 10 proc. mniej od obecnego prezydenta.

- Wyborcy Bosaka są dzisiaj kluczowi. Gdyby Duda miał pewność, że może liczyć na zdecydowaną większość ich głosów, to mógłby uznać się za zwycięzcę, ale walka będzie wyrównana do końca. Teraz będą umizgi pod adresem wyborców Konfederacji i trudno przewidzieć, jak to się skończy, bo łatwo można też przeszarżować. Tak, jak Bronisław Komorowski przed pięcioma laty, gdy nieudolnie zabiegał o wyborców Kukiza, ogłaszając m.in. referendum. Więc pytanie jest takie - kto zrobi większy błąd, zabiegając o ten elektorat - mówi politolog.

Prof. Dudek zwraca jednak uwagę, że strategicznym celem dla Konfederacji nie jest wzmocnienie PiS-u. - Wybór Dudy oznacza 3,5 roku bez kolejnego głosowania, natomiast wybór Trzaskowskiego może sprawić, że przedterminowe wybory parlamentarne są prawdopodobne. A Konfederacja jest na fali wzrostowej, więc może liczyć na to, że zyska i w kolejnym Sejmie miałaby wówczas więcej posłów - mówi politolog.

Zdaniem prof. Dudka, najbardziej prawdopodobny scenariusz jest dzisiaj taki, że Bosak będzie się ostro targował, ale do końca kampanii nie poprze żadnego z kandydatów.

- Ważna może być również debata prezydencka, choć zakładam, że obaj kandydaci będą przede wszystkim ostrożni i będą bali się powiedzieć o jedno zdanie za dużo. Natomiast poza debatą walka będzie bardzo ostra. Istotą kampanii przed II turą zawsze były bardzo duże emocje. Będzie z pewnością wiele oskarżeń, mniej lub bardziej absurdalnych - mówi prof. Dudek.

- Worek z obietnicami, które są specjalnością prezydenta Dudy, jest już rozpruty do maksimum, dlatego teraz niezwykle istotne będzie to, aby nie popełnić błędu - mówi. - Z kolei Trzaskowski mało obiecuje, koncentrując się na tym, że jest "kandydatem zmiany". I tak pewnie zostanie.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje