Reklama

Reklama

Wybory prezydenckie 2020. Rafał Trzaskowski przypomina rządowi PiS obietnice złożone rolnikom

"Rząd PiS obiecywał zrównanie dopłat bezpośrednich dla rolników i nic takiego się nie stało" - mówił we wtorek (7 lipca) w Radziczu koło Nakła nad Notecią kandydat Koalicji Obywatelskiej na prezydenta Rafał Trzaskowski. Dodał jednak, że chce w tych staraniach wspierać rząd Zjednoczonej Prawicy.

"Obiecuję, że będę w tej sprawie z rządem współpracował i będę walczył, żeby te dopłaty były jak największe. Tutaj trzeba mieć sojuszników i umieć budować sojusze w ramach Unii Europejskiej" - mówił Trzaskowski podczas spotkania z rolnikami w gospodarstwie jednego z nich.

Reklama

Prezydent Warszawy podkreślił, że PiS lubi fotografować się z rolnikami i dużo mówić o wsparciu dla wsi, ale w jego ocenie niewiele z tego wynika.

"Wiem, jak wyglądały wyniki głosowania na wsi w pierwszej turze. Rozumiem, ile pracy muszę wykonać, żeby odzyskać wiarygodność po tych wszystkich, którzy się wsią za mało zajmowali, żeby zarobić na zaufanie" - stwierdził.

Dodał jednak, że na pewno dla każdego Polaka lepiej będzie, gdy prezydent będzie mógł mówić "sprawdzam" rządowi.

O niezrealizowanych obietnicach

Trzaskowski mówił, że gdy ludzie się zwracają do rządu w sprawie melioracji, gdy wszystko stoi w wodzie, to niestety prezydent Andrzej Duda opowiada o oczkach wodnych, zamiast zobowiązać rządzących, żeby zajęli się melioracją. "Wszyscy wiemy, jak wyglądają te problemy. Zamiast zająć się kwestią cen i zagwarantować rolnikom godziwe pieniądze za ich trudną pracę, to rząd opowiada o narodowym holdingu, a potem się okazuje, że przez dwa lata w tej sprawie nic się kompletnie nie stało" - powiedział.

Dodał, że rząd obiecywał pomoc w sytuacjach trudnych, a okazuje się, że "suszowe" za ubiegły rok nadal nie zostało wypłacone bardzo wielu rolnikom.

Podkreślił, że Unia Europejska nie jest "wyimaginowaną wspólnotą", ale rynkiem zbytu.

"Nasi rolnicy to są po prostu przedsiębiorcy, którzy mają takie same prawa i trzeba im po prostu pomóc. Dzisiaj trzeba pomóc tysiącom polskich rolników, którzy są przedsiębiorcami i mają polskie firmy, dbając o to, żeby Polska kwitła i mogła się rozwijać" - mówił.

"Udają, że rozumieją polską wieś"

Trzaskowski wskazywał, że Polska nie potrzebuje niemego prezydenta, który lubi się tylko fotografować na dożynkach, ale w jego ocenie konieczne są rozwiązania systemowe.

"Ten rząd cały czas udaje, że najlepiej rozumie polską wieś. (...) Warto mieć prezydenta, który będzie w stanie powiedzieć 'sprawdzam', patrzeć władzy na ręce, rozmawiać, konsultować, żeby móc ocenić skutki reform czy przymusić rząd do działania, gdy to działanie jest spóźnione" - podkreślił Trzaskowski.

Z poparciem Mojzesowicza i syna Andrzeja Leppera

Poparcia Trzaskowskiemu udzieli w trakcie spotkania w Radziczu były minister rolnictwa Wojciech Mojzesowicz oraz syn byłego wicepremiera i ministra rolnictwa Andrzeja Leppera - Tomasz.

Mojzesowicz podkreślił, że Polska potrzebuje prezydenta, który zatrzyma "walec Zjednoczonej Prawicy", gdyż w jego ocenie Polska zmierza się w bardzo złym kierunku. 

Mojzesowicz w 2019 roku kandydował do Parlamentu Europejskiego, a później do Sejmu RP z list Konfederacji.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje