Reklama

Reklama

Wybory prezydenckie. Jak wygrać z koronawirusem?

Kandydaci na prezydenta modyfikują plany – część z nich zmienia sposób prowadzenia kampanii, część odwołuje spotkania z wyborcami. Powód? Koronawirus. Czy wobec tego kampania przeniesie się do sieci?

Najdalej idącą deklarację złożył na razie Szymon Hołownia, który zrezygnował z wieców i dużych spotkań z wyborcami. - Rezygnujemy od dzisiaj, do odwołania, z dużych otwartych spotkań z wyborcami. Będziemy przyglądać się sytuacji - powiedział Hołownia.

Reklama

Kolejni kandydaci idą podobną drogą. Choć oficjalnie nie ulegają gorączce koronawirusa, widać w ich działaniach poszukiwania nowego sposobu komunikacji. Kampania bezpośrednia, polegająca na spotkaniach "twarzą w twarz" z wyborcami, uważana jest przez specjalistów marketingu politycznego za najbardziej tradycyjną, ale też jedną z najskuteczniejszych. Jeśli jednak epidemia będzie się rozwijać, kampania bezpośrednia będzie musiała zostać ograniczona.

Andrzej Duda

Jak się dowiadujemy, sztab Prawa i Sprawiedliwości na razie nie zmienia planów. "Dudabus" ma jeździć zgodnie z ustaleniami, prezydent również będzie pokazywał się tam, gdzie zaplanowano, ale jak słyszymy, sytuacja jest dynamiczna i może ulec zmianie.

Szef sztabu Adam Bielan odniósł się dziś w Radiu Plus do planowanej konwencji Andrzeja Dudy. Bielan powiedział: - Z całą pewnością będziemy musieli zrewidować nasze plany, trudno powiedzieć, czy cała konwencja zostanie odwołana, czy po prostu zostanie zmniejszona. Te decyzje przed nami w tym tygodniu.

Władysław Kosiniak-Kamysz

Rzecznik prasowy sztabu Władysława Kosiniaka-Kamysza Dariusz Klimczak: - Na razie nic nie zmieniamy. Jako sztab spotykamy się dwa razy dziennie i monitorujemy sytuację.

Sam Władysław Kosiniak-Kamysz powiedział z kolei, że nie wyobraża sobie, by kampania wyborcza została drastycznie ograniczona. Jeśli tak miałoby się stać, kandydat PSL proponuje przesunięcie wyborów. Na razie jednak działa zgodnie z planem.

Robert Biedroń

Zgodnie z planem działa też sztab Roberta Biedronia. W tej chwili kandydat Lewicy na prezydenta jest w Parlamencie Europejskim, a w kraju pojawi się w środę. Na razie jego sztab nie podjął żadnej decyzji, która zmieniałaby rozkład jazdy Biedronia.

Szef sztabu Tomasz Trela: - Trasa Roberta Biedronia nie ulega zmianie, ale nie wykluczam, że coś zmienimy, jeśli będzie taka potrzeba. Na razie nie podejmujemy nerwowych ruchów. Apelujemy o spokój do innych sztabów, żeby nie siać paniki. Trzeba być ostrożnym, ale nie można przesadzać.

Trela dodaje, że Lewica w kwietniu szykuje dwie duże konwencje wyborcze. Na razie te dwie imprezy wciąż są w kalendarzu sztabu Biedronia, a dopiero w przypadku wzmożonej fali zachorowań mogłyby zostać zmodyfikowane.

Małgorzata Kidawa-Błońska

Po ujawnieniu kolejnych przypadków zakażenia koronawirusem w Polsce zareagowała też Małgorzata Kidawa-Błońska. Kandydatka Koalicji Obywatelskiej na prezydenta powiedziała, że nie zamierza ograniczać aktywności, ale chce zmienić sposób prowadzenia kampanii.

- W tej sytuacji, w tym momencie kampanii, trudno o to, co najciekawsze, czyli spotkania z Polakami. Mamy jednak XXI wiek, mamy internet - powiedziała Kidawa-Błońska, czym wyraźnie pokazała, że jej kampania przeniesie się do sieci.

Kampania internetowa?

Można się spodziewać, że jeśli epidemia będzie postępować, to na podobny krok zdecydują się też inni kandydaci. Możemy mieć więc pierwszą w historii sytuację, w której polityków starających się o najwyższy urząd w państwie, będzie można zobaczyć jedynie w telewizji czy internecie. Czy w związku z koronawirusem kampania przeniesie się na stałe do sieci?

- I tak jesteśmy aktywni w internecie. Na ten moment nie odchodzimy jednoznacznie od spotkań z wyborcami. Możemy ograniczyć uściski dłoni, ale spotkania zaplanowane mają się odbyć - mówi nam Tomasz Trela z Lewicy.

- Jeżeli ta sytuacja będzie postępować to może się okazać, że nie będzie imprez masowych, a kandydaci odejdą od zwykłych spotkań wyborczych. Komunikować się z wyborcami jednak trzeba  - albo za pomocą mediów, albo internetu. Z drugiej strony myślę, że mógłby to być dobry doping dla tych, którzy unikają debat - uważa Trela.

Klimczak: - Na pewno w tej kampanii każdy będzie szukał alternatywnych sposobów dotarcia do wyborców. Spotkania bezpośrednie to oczywiście coś, czego nie da się zastąpić. To tam kandydat ma okazję do pokazania jaki jest. Może też złapać wspólny język z elektoratem. Kampania cyfrowa nawet w ułamku nie może zastąpić bezpośredniej, ale oczywiście liczymy się z tym, że być może trzeba będzie zmienić plany.

Jeżeli tak by się stało, konieczne będą zapewne przesunięcia środków przeznaczonych na kampanię. Uważa się bowiem, że kampania bezpośrednia jest nie tylko skuteczniejsza, ale też mniej kosztowna od kampanii pośredniej, czyli prowadzonej w mediach tradycyjnych i internecie.

Łukasz Szpyrka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje