​Francja: Rewolucjonista Jean-Luc Mélenchon

Skrajnie lewicowy kandydat na prezydenta Francji Jean-Luc Mélenchon z dnia na dzień notuje coraz większe poparcie. Przegonił socjalistę Benoit Hamona i już tylko trzy punkty procentowe dzielą go od byłego premiera Francois Fillona, kandydata republikanów.

65-letni Jean-Luc Mélenchon najpierw zgromadził na wiecu w Paryżu 130 tys. zwolenników, a później błyszczał w telewizyjnej debacie "wielkiej piątki".

Reklama

Okazuje się, że wizja Mélenchona w drugiej turze nie jest już tak surrealistyczna, jak była jeszcze kilka tygodni temu.

Umieśćmy jednak ten rajd w kontekście notowań innych kandydatów, bo przecież Marine Le Pen i Emmanuel Macron pozostają zdecydowanymi faworytami wyborów.

Według najnowszego sondażu szefową Frontu Narodowego popiera 24 proc. Francuzów, lidera ruchu En Marche! - 25,5 proc., Francois Fillona - 18 proc., Jean-Luca Mélenchona - 15 proc., Benoit Hamona - 10 proc.

Jeden wniosek nasuwa się od razu - ewidentnym jest, że elektorat Partii Socjalistycznej, wobec nieporadności Hamona, coraz życzliwiej spogląda na Mélenchona. Każdy punkt, który Hamon traci, zasila konto starszego konkurenta.

Przy okazji to, że Fillona i Mélenchona dzielą ledwie trzy punkty pokazuje, jak nieprzewidywalne są kampanie wyborcze. Fillon miał zostać wybrany prezydentem niemal przez aklamację, miał spokojnie wejść do drugiej tury i rozprawić się tam z Le Pen. Jednak afera z zatrudnianiem rodziny na fikcyjnych stanowiskach sprawiła, że zaczął tonąć, a w debacie był tylko tłem dla dynamiczniejszych konkurentów.

O Mélenchonie w polskich mediach nie mówi się właściwie nic, przyjrzyjmy się więc bliżej tej kandydaturze.

Urodzony w marokańskim Tangerze Mélenchon - syn naczelnika poczty i pochodzącej z Hiszpanii nauczycielki - od 2009 roku jest europarlamentarzystą. Jego ruch "Nieuległa Francja" (La France insoumise) zrzesza ponad 320 tys. członków.

Wcześniej, przez 35 lat był członkiem Partii Socjalistycznej. Dziś uważa, że zdradziła swoje ideały i jest "skończona".

Mélenchon dorastał w Maroku. Jego rodzina przeniosła się do Francji w 1962 roku, a więc gdy miał 11 lat. Osobiste doświadczenie sprawia, że jest on zwolennikiem imigracji, a przyjmowanie uchodźców uważa za moralną powinność.

Z wykształcenia jest filozofem. Zanim wszedł do polityki jako radny w Massy, pracował jako nauczyciel.

A co to właściwie znaczy, że Mélenchon jest "skrajnie lewicowy"?

Lider "Nieuległej Francji" opowiada się na przykład za 100-procentowym podatkiem dla osób zarabiających więcej niż 20-krotność średniego wynagrodzenia.

Wyjaśnijmy: Mélenchon chce, by podatki były progresywne - niskie dochody mają być opodatkowane według niskich stawek, a zarobki powyżej kolejnych progów wpadałyby w coraz wyższe stawki podatkowe. O co chodzi ze 100-procentowym podatkiem? Byłby to po prostu zakaz zarabiania więcej niż 20-krotność średniej pensji. Innymi słowy: dopóki wszyscy nie będą zarabiać więcej, dopóty najbogatsi nie mogą zwiększać swoich dochodów.

W dzisiejszych warunkach podatek dotyczyłby osób zarabiających więcej niż 360 tys. euro rocznie, a więc 15 tys. najbogatszych Francuzów.

Kandydat uważa niesprawiedliwy podział dóbr za problem numer jeden współczesnej cywilizacji.

Oprócz 100-procentowego podatku Mélenchon domaga się podniesienia płacy minimalnej i w pełni darmowej opieki zdrowotnej; chce, by każdy obywatel miał zagwarantowane "prawo do pracy"; wprost zapowiada redystrybucję majątku; wielokrotnie postulował wyjście z NATO, które, jego zdaniem, narusza francuską suwerenność; chce renegocjacji traktatów europejskich tak, by UE "wyrzekła się ekonomicznego liberalizmu"; opowiada się za legalizacją eutanazji. 

Widać więc wyraźnie, że etykietowanie Mélenchona skrajnie lewicowym nie jest bynajmniej na wyrost i że sytuuje się on na lewo nawet w stosunku do Partii Socjalistycznej i jej kandydata.

Jean-Luc Mélenchon, podobnie jak Marine Le Pen, chce uchodzić za kandydata ludowego. Wzywa do "bezkrwawej rewolucji obywatelskiej". Podczas wieców apeluje, by nie skandować jego imienia i nie traktować go jak gwiazdę rocka. Najważniejsze jest dobro sprawy - wyjaśnia.

Czytaj teksty o pozostałych kandydatach:

Emmanuel Macron, czyli establishment kontratakuje

Kompromisy Marine Le Pen

Benoit Hamon, czyli 750 euro dla każdego

-----

Interia nad Sekwaną: Od 21 kwietnia będziemy relacjonować wybory prezydenckie we Francji prosto z Paryża (i nie tylko). Wypatrujcie naszych korespondencji, zdjęć, materiałów wideo. Zapraszamy!

Dowiedz się więcej na temat: Jean-Luc Mélenchon

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje