Reklama

Reklama

Wybory samorządowe 2014

Błaszczak: Wątpię w powtórzenie wyborów

- Nie wierzę w zbieg okoliczności. To, co się wydarzyło 2 tygodnie temu, to skandal – twierdzi szef klubu PiS Mariusz Błaszczak w Kontrwywiadzie RMF FM i dodaje, że ma wątpliwości, czy „orzeczenia sądów doprowadzą do powtórzenia wyborów". - Odbyła się jakaś dziwna narada z prezesami sądów i prezydent Komorowski stwierdził, że nic się nie stało – ocenia Błaszczak.

Konrad Piasecki: Przegrana w Warszawie, przegrana w Krakowie, przegrana w Gdańsku, przegrana w Katowicach i Wrocławiu. Maska opada - przegrywacie wszystko.

Reklama

Mariusz Błaszczak: - Bardzo dobry wynik we Wrocławiu szczególnie, w Warszawie też bardzo dobry wynik Jacka Sasina.

Wszędzie dobre wyniki, ale wie pan: nigdzie nie ma zwycięstwa.

- Cztery lata temu nie było drugiej tury w Warszawie, nie było drugiej tury we Wrocławiu, nie było drugiej tury w Gdańsku - teraz była i kandydaci Prawa i Sprawiedliwości w drugiej turze.

Ale macie w którymś z 30 największych miast swojego prezydenta?

- Mamy... jesteśmy bardzo blisko związani z prezydentem Kielc, z prezydentem Lubawskim...

No jednak nie są to kandydaci Prawa i Sprawiedliwości.

- Ale to są kandydaci - dziś prezydenci - z którymi mamy koalicję. Również prezydent Krzystek, prezydent Szczecina - to także prezydent, który jest popierany przez Prawo i Sprawiedliwość.

A w dodatku tracicie Elbląg i Radom - prezydenci PiS-u przegrali.

- Ale zyskujemy Zamość, zyskujemy Łomżę, dawne miasta wojewódzkie, Biała Podlaska...

Przy całym szacunku dla Zamościa i Łomży - jednak nie są to metropolie.

- Ale są to ważne miasta, rzeczywiście wokół tych miast skupia się życie ludzi, którzy tam mieszkają.

Patrzę na wyniki tych wyborów i widzę, że w żadnym ze "stutysięczników" Prawo i Sprawiedliwość nie ma swojego prezydenta - i zastanawiam się, gdzie jest ten bardzo dobry wynik, o którym mówił wczoraj prezes.

- Jest w porównaniu z wynikami sprzed czterech lat i on pokazuje, że... może tak: może obraz mówi więcej niż słowa...

Proszę odmalować w radiu obraz.

- Nie wiem, czy pan, panie redaktorze, pamięta te zaciśnięte pięści pani Ewy Kopacz i pani Gronkiewicz-Waltz przed usłyszeniem wyniku - myślę, że bardzo się denerwowały obie panie, no i rzeczywiście miały czym się denerwować.

Może się denerwowały, ale wygrały, a wyście się denerwowali i przegraliście.

- Ja myślę, że kolejne wybory, wybory prezydenckie zakończą się niespodzianką na korzyść naszego kandydata Andrzeja Dudy.

Ale panie przewodniczący: umie pan wytłumaczyć, dlaczego największa partia opozycji - po siedmiu latach rządów Platformy Obywatelskiej, przy dużej mobilizacji własnego elektoratu i przy niskiej frekwencji - nie może złapać choćby jednego wielkomiejskiego przyczółka?

- Mobilizacja była z obu stron, mobilizacja elektoratu Platformy też...

Dobrze: z obu stron. Dlaczego nie jesteście w stanie nic uchwycić?

- "Gazeta Wyborcza" sobotnio-niedzielna na pierwszej stronie w mojej ocenie złamała ciszę wyborczą, nawoływała do tego, żeby nie głosować na Prawo i Sprawiedliwość...

Pierwsze tłumaczenie: winne media. Znamy tę przypowieść.

- Media są, jakie są. Różne są media, ale takie medium, które pokazuje w Warszawie, jak głosować pewnej grupie wiekowej, zachowało się jak się zachowało.

Dlaczego nic nie wygraliście z dużych miast?

- Proszę zwrócić uwagę chociażby na to, że w tym przedziale wiekowym najmłodszym, ludzi, który weszli w dorosłe życie, zwyciężył Jacek Sasin w Warszawie.

To jest to małe pocieszenie Prawa i Sprawiedliwości.

- To jest nadzieja na przyszłość.

Ale ci młodzi ludzie potem stają się 30-latkami i zaczynają głosować na Platformę.

- Ci 30-latkowie, 35-latkowie, czy 40-latkowie nawet, to są ci ludzie, którzy zostali ukształtowani na tym negatywnym stereotypie dotyczącym nas, a stworzonym przez Platformę Obywatelską.

A młodzi już wiedzą, że to jest inny PiS z twarzą Mariusza Błaszczaka.

- Młodzi, jeżeli mają do wybory zmywak w Londynie, bo to im funduje koalicja PO-PSL albo zmianę, to wybierają zmianę.

Myślę, że oni na tych zmywakach pracowali też, kiedy PiS rządził.

- Ci młodzi, którzy wchodzą w dorosłe życie mają bardzo złą perspektywę.

Panie przewodniczący, czy tym razem wierzycie w uczciwość wyborów?

- Jeszcze Państwowa Komisja Wyborcza nie ogłosiła wyników wyborów.

Macie jakieś sygnały o fałszerstwach, nieprawidłowościach?

- Te wybory były łatwiejsze do skontrolowania i podliczenia niż wybory sprzed dwóch tygodni.

I skontrolowaliście tym razem.

- To, co wydarzyło się dwa tygodnie temu, to był skandal.

A myśli pan, że ta teza o wielkim, wyborczym fałszerstwie pomogła wam przed II turą, tak taktycznie?

- Myślę, że z całą pewnością zmobilizowała ludzi, żeby patrzeć tym, którzy liczą, na ręce.

Z ręką na sercu, naprawdę wierzycie w wielką akcję fałszowania wyborów w I turze?

- To jest sposób dorozumiany.

Udowodniony czy dorozumiany?

- Ja nie wierzę w taki zbieg okoliczności, po prostu. Ja już żyję trochę na tym świecie i mam świadomość, że nic się nie dzieje - o tak sobie, że to nie krasnoludki liczą głosy.

Ale jak się mówi o fałszerstwie to dowody się przydają, a nie dorozumienie nawet tak szacownej postaci jak szef klubu Prawa i Sprawiedliwości.

- Zostały złożone protesty wyborcze we wszystkich województwach. Zobaczymy, jak sąd orzeknie. Mam rzeczywiście wątpliwości, czy te orzeczenia będą oznaczały powtórzenie wyborów ze względu na nacisk.

W sądy też nie wierzycie.

- Ze względu na nacisk prezydenta Komorowskiego, premier Kopacz, prezesów sądów, Trybunału Konstytucyjnego, pierwszego prezesa Sądu Najwyższego, pani prezes, czy też prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego. To jest nacisk na Sejm.

W niezawisłość sędziowską pan nie wierzy?

- No, jest ograniczona. Tak to oceniam. Bo jest taka zasada fundamentalna, sędzia orzeka, kiedy zapoznaje się z dowodami, a pierwszy prezes Sądu Najwyższego, prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego czy prezes Trybunału Konstytucyjnego już orzekli, że wszystko było w porządku.

A może pan powiedzieć, jaki była mechanizm tego wielkiego fałszerstwa?

- A mechanizm polegał na tym, że bardzo wiele osób oddało głosy, a potem okazało się, że to były głosy nieważne. Zresztą.....

Czyli oni głosowali na PiS, a potem unieważniono te głosy, tak?

- Tygodnik "W sieci" pokazuje dziś w swoim artykule możliwości, jakie są.

No tak, ale możliwości, to jest zupełnie co innego niż rzeczywistość.

- Z urny wybierano więcej kart do głosownia niż wydano. To też są metody, tego rodzaju metody.

Ale uważacie, że odpowiedzialność za to spada na działaczy PSL-u?

- Odpowiedzialność za to spada na władzę. Rządzi koalicja...

Bo wy mówicie o zielonych ludkach. Oni się czują obrażeni.

- Rządzi koalicji PO i PSL, chociażby nie zmieniła złego prawa wyborczego. Kilkakrotnie, 3 razy, Prawo i Sprawiedliwość zgłaszało....

Ale to czym innym jest prawo wyborcze, a czym innym jest fałszowanie.

- Nie, albo prawo wyborcze umożliwia nadużycia albo je ogranicza. Te propozycje składane przez Prawo i Sprawiedliwość ograniczały.

Tak, ale fakty się w tej dziedzinie bardziej liczą niż możliwości.

- No tak, ale to zawsze okazja czynie złodzieja. Zawsze tak jest.

Bo PSL mówi, że my już z PiS-em nie chcemy rządzić. My nie chcemy mieć już z nimi nic wspólnego.

- Zawsze tak jest. My uważamy, że Prawo i Sprawiedliwość chce Polskę zmieniać. Chcemy Polskę....

A z PSL-em jeszcze chcielibyście pozmieniać czy nie?

- Z PSL-em tego się nie da zrobić. Po prostu nie da się zrobić. Ja....

Czyli wy już też nie chcecie koalicji z PSL-em?

- My chcemy Polskę zmienić, a nie chcemy wejść w ten zamknięty układ, który Polską rządzi, bo ten zamknięty układ powoduje, że Polska się nie rozwija. Tak jak i Warszawa się nie rozwija. Proszę zwrócić uwagę. Metro, druga linia metra. Kiedy miała być oddana do użytku?

14 grudnia.

- W czerwcu 2012 roku, a pani Ewa Kopacz z panią Hanną Gronkiewicz Walc przejechały się metrem. Tylko tak, panie jeżdżą sobie metrem, a warszawiacy stoją w korkach.

A nie myśli pan panie przewodniczący, że warto, by najpierw poczekać na decyzje sądów, najpierw mieć w ręku twarde dowody, a dopiero potem Europę alarmować, że w Polsce są fałszowane wybory? A nie odwrotnie?

- Można by tak zrobić, a nie odwrotnie, gdyby nie to, że prezydent Komorowski zaatakował tych, którzy domagali się uczciwych wyborów. Gdyby nie to, że odbyła się jakaś dziwna narada prezydenta Komorowskiego z prezesami sądów.

Czyli to prezydent was skłonił do alarmowania Europy?

- Prezydent nie stanął po stronie tych, którzy domagają się wolnych wyborów, tylko stwierdził, że nic się nie stało, Polacy nic się nie stało. I ten nacisk - wracam do tego - prezydent zorganizował spotkanie z prezesami sądów, w którym prezesi sądów i prezydent Komorowski stwierdzili, że nic się nie stało. To był nacisk na wymiar sprawiedliwości.

Chce pan powiedzieć, że prezydent złamał konstytucję?

- Ja uważam, że zachowanie prezydenta Komorowskiego było niewłaściwe. To jest tak, że prezydent stoi na straży konstytucji, przynajmniej powinien stać. Prezydent Komorowski tego nie robi.

A mnie się wydaje, że wy tak naprawdę, gdybyście wierzyli w fałszerstwo wyborcze, to byście nie czekali z demonstracją na 13. dzień grudnia. Tylko teraz byście wezwali ludzi. Ludzie! Wyjdźcie na ulice! Zademonstrujcie sprzeciw wobec tego, co się dzieje!

- Panie redaktorze, przecież słyszymy, że wyprowadzamy ludzi na ulice, prawda?

Ale dlaczego dopiero 13 grudnia?

- To jest ta metoda strachu.

Nie, ale żadnego strachu. Naturalną reakcją jest, że opozycja wyprowadza ludzi na ulice wtedy, kiedy uważa, że doszło do zbrodni na demokracji. A wy czekacie cztery tygodnie od I tury wyborów.

- Panie redaktorze, pan nie słucha wywiadów, które pan przeprowadzał. Przecież politycy koalicji rządzącej mówią tak, w ten sposób.

Ale od kiedy wy się przejmujecie politykami koalicji rządzącej?

- Ale nie, nie, to do tego dodamy jeszcze ten...

Odwagi trzeba opozycji, a nie czterech tygodni oczekiwania.

- Panie redaktorze, my pod prąd płyniemy. Ja płynę pod prąd. Od dwudziestu kilku lat. Naprawdę.

Nie ma pan tak źle, płynąc pod ten prąd.

- Ale ja się nie skarżę. Gdybym chciał płynąć z prądem, to dawno bym się do Unii Demokratycznej zapisał, ale nie, nie chciałem. Z powodów ideowych. Dlatego, że ja uważam, że Polska nie musi być takim popychadłem na arenie międzynarodowej.

Człowiek, który od dwudziestu lat płynie pod prąd, Mariusz Błaszczak. Dziękuję bardzo.

- Dziękuję, miłego dnia.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje