Warszawa: "Korwin-Mikke wjechał jak panisko". Interweniowała straż miejska

"Janusz Korwin-Mikke wjechał jak panisko na środek placu Narutowicza w Warszawie" - poinformowało na Twitterze stowarzyszenie "Miasto Jest Nasze". Interweniowała straż miejska.

W chwili, gdy doszło do zdarzenia, w tym samym miejscu na placu Narutowicza znajdowali się działacze Koalicji Ruchów Miejskich ze swoją kandydatką na prezydenta Justyną Glusman.

Reklama

Jak czytamy na Twitterze organizacji Miasto Jest Nasze, Korwin "wjechał jak panisko na środek placu Narutowicza w Warszawie i straż miejska założyła mu blokadę".

Pod wpisem pojawiło się zdjęcie przedstawiające zajście.

"Prawo obowiązuje wszystkich panie Januszu!" - podsumowali działacze Miasto Jest Nasze.

"Przyjechaliśmy na plac Narutowicza, żeby nagrywać klip wyborczy z tramwajami. Z samochodów był wyładowywany sprzęt potrzebny do realizacji klipu. Nasza konkurencja chciała przeszkodzić i zadzwoniła na straż miejską" - mówił w rozmowie z TVN24 Maciej Maciejowski, członek sztabu Wolność w Samorządzie.

Z kolei Jan Popławski z "Miasto jest Nasze" zapewnił, że członkowie stowarzyszenia nie zgłaszali nielegalnego parkowania na placu.

Zdjęcie z incydentu udostępniła także Justyna Glusman. 

"Dziś na placu Narutowicza - Ruchy Miejskie wybrały tramwaj, inni nielegalne parkowanie".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje