Lublin: Kontrowersyjna decyzja prezydenta zmieni oblicze kampanii?

Krzysztof Żuk wydał we wtorek decyzję o zakazie Marszu Równości i kontrmanifestacji narodowców. W jego ocenie lublinianie są podzieleni, a ruch prezydenta może odwrócić losy kampanii wyborczej w tym mieście.

Marsz Równości w Lublinie zaplanowany był na 13 października, czyli zaledwie tydzień przed wyborami samorządowymi. Prezydent miasta Krzysztof Żuk, po zasięgnięciu opinii policji, zdecydował o odwołaniu zarówno tego marszu, jak i zapowiadanej równoległej kontrmanifestacji. Decyzję tłumaczył względami bezpieczeństwa i zapowiedziami, że w trakcie obu wydarzeń może dojść do sytuacji nieprzewidzianych.

Reklama

Ruch prezydenta zaskoczył nie tylko działaczy miejskich, ale też mieszkańców. Otóż Żuk jest członkiem Platformy Obywatelskiej, która z założenia jest przychylna podobnym inicjatywom. Czy wobec tego kontrowersyjna decyzja zmieni oblicze kampanii wyborczej? Do tej pory Żuk był głównym faworytem do reelekcji, sondaże dawały mu ok. 50 proc. poparcia, a lublinianie zastanawiali się tylko, czy wygra już w pierwszej turze.

Zapytaliśmy pięciu parlamentarzystów o decyzję prezydenta i dla każdego z nich była ona zaskoczeniem.

Pierwszy, krótko po wydaniu przez Żuka decyzji, głos zabrał Michał Szczerba z PO, który na Twitterze przyznał, że jest "oburzony". W rozmowie z nami podtrzymał to stanowisko.

- Zawsze jestem zaniepokojony, gdy ogranicza się obywatelkom i obywatelom prawo do manifestowania. W związku z tym ta decyzja pozostaje dla mnie kontrowersyjna. Nie utożsamiam się z nią - utrzymuje Szczerba.

Tak jednoznaczne stanowisko może dziwić, bo przecież Żuk ubiega się o reelekcję z szerokim poparciem PO, Nowoczesnej, SLD, PSL i działaczy miejskich.

Rada na przyszłość

- Oceny kandydata dokonają mieszkańcy Lublina kierując się jego wieloletnim zaangażowaniem na rzecz rozwoju miasta. Mam nadzieję, że to wydarzenie nie zagrozi jego szansom prezydenckim, a w przyszłości będzie podejmował decyzje, które jednoznacznie wspierają konstytucyjne prawa obywateli do demonstrowania swoich poglądów i postaw - dodaje Szczerba.

- Jestem mieszkańcem Warszawy, a moim kandydatem jest Rafał Trzaskowski. Jestem przekonany, że takiej decyzji by nie podjął. Jeśli zostanie prezydentem, to miasto obejmie patronatem takie wydarzenia - zapowiada Szczerba.

Decyzji prezydenta broni natomiast poseł Włodzimierz Karpiński, który był poprzednikiem Żuka na stanowisku przewodniczącego wojewódzkich struktur PO.

"Pełne zaufanie" i "decyzja trudna do przyjęcia"

- Jeśli prezydent ma przesłanki od służb porządkowych, że może dojść do zdarzeń niebezpiecznych, to jego podstawowym zadaniem jest dbanie o bezpieczeństwo mieszkańców Lublina. Wiem, że prezydent poprosił policję o opinię i, jak rozumiem, na tej podstawie podjął decyzję - tłumaczy Interii Karpiński.

- Mam pełne zaufanie do prezydenta Żuka jeśli chodzi o jego roztropność i oddanie się lublinianom. Nie znam szczegółowo dokumentów, na jakich się opierał, ale ufam, że decyzję podjął bardzo rozważnie - podkreśla poseł z Puław.

Poseł Joanna Mucha decyzję prezydenta określa jako "trudną do przyjęcia".

- Pan prezydent podjął decyzję na podstawie informacji, które posiadał. Ja tak czy inaczej będę uczestniczyła w tym marszu, bo on się prawdopodobnie i tak odbędzie. Żałuję, że taka decyzja zapadła, ale rozumiem, że pan prezydent musiał mieć konkretne przesłanki, by ją podjąć - mówi Interii Mucha.

- Generalnie w PO z tego typu decyzjami nie mamy problemu. Uczestniczymy w marszach równości i je popieramy, więc dla nas jest to trudne do przyjęcia. Na pewno jednak prezydent ma większą wiedzę, a na podstawie pewnych wiadomości być może musiał podjąć taką decyzję - dodaje.

PiS: Sytuacja z marszem wprowadza chaos

Inaczej postanowienie prezydenta komentują posłowie Prawa i Sprawiedliwości - Jerzy Bielecki i Lech Sprawka. W ich opinii dzięki temu wzrosną szanse Sylwestra Tułajewa, kandydata PiS na prezydenta Lublina.

Bielecki: - To decyzja pana prezydenta i tyle. Widać nie utożsamia się z tym środowiskiem, nie wspiera go. Wydaje mi się, że Krzysztof Żuk, jako przewodniczący regionalnych struktur Platformy Obywatelskiej, na tej decyzji dużo straci, bo przecież środowisko PO liczy na głosy różnych ruchów mniejszościowych.

Lech Sprawka był natomiast kontrkandydatem Żuka w wyborach na prezydenta Lublina w 2010 roku. Jak mówi, rozumie tę decyzję, bo zapewne została podjęta po przeanalizowaniu sytuacji i zgodnie z prawem. Dodaje jednak:

- Sytuacja z marszem wprowadziła pewien chaos wśród wyborców dotychczasowego prezydenta. Dzięki temu jest duża szansa na dwie tury wyborów. Widać po komentarzach dotychczasowych zwolenników, że ta decyzja ich oburza. Może to oznaczać duże niespodzianki - przekonuje w rozmowie z Interią Sprawka i zwraca uwagę na inną, ważną rzecz, która prawdopodobnie zapobiegłaby dzisiejszemu zamieszaniu.

- Pomysł organizatorów tego marszu to brak szacunku dla demokracji, bo wybory to święto demokracji. W tym czasie, nawet jeśli prawo na to pozwala, tego typu manifestacje nie są potrzebne ze względu na ten właśnie gorący okres. Te słowa adresuję nie do prezydenta Lublina, ale do autorów tego pomysłu. Mamy 365 dni w roku, więc można ustalić inny termin niż na tydzień przed wyborami. Przedziwna sytuacja - kręci głową Sprawka.

Organizatorzy obydwu wydarzeń odwołali się od tej decyzji do Sądu Okręgowego w Lublinie. Sąd podzielił argumentację prezydenta Lublina. Sędzia Zofia Homa, która rozpatrywała oba odwołania, powiedziała, że spotkanie uczestników Marszu Równości z kontrmanifestacją mogłoby doprowadzić do konfliktu, którego eskalacja mogłaby stanowić realne zagrożenie dla mieszkańców, postronnych osób, a, co najważniejsze, dla samych uczestników marszu.

Organizator Marszu Równości zapowiedział, że złoży zażalenie do sądu apelacyjnego. Ma na to 24 godziny.

Wybory Samorządowe 2018. Śledź najnowsze informacje w raporcie specjalnym Interii

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje