Sukces Koalicji Obywatelskiej? "Schetynie spadł kamień z serca"

"Nie sprawdziły się przepowiednie, że Platforma upadnie i przegra wybory samorządowe. Koalicja Obywatelska odnotowała kilka spektakularnych sukcesów, więc na pewno Grzegorzowi Schetynie spadł kamień z serca" - mówi w rozmowie z Interią dr hab. Jarosław Flis.

Rekordowa mobilizacja

W wyborach samorządowych 2018 wygrało Prawo i Sprawiedliwość otrzymując 33 proc. głosów - wynika z danych IPSOS. Na kolejnych miejscach znaleźli się: Koalicja Obywatelska - 26,7 proc., PSL - 13,6 proc., SLD 6,6 proc., Kukiz'15 - 5,9 proc., Bezpartyjni - 5,8 proc., Wolność - 1,5 proc., Razem - 1,5 proc., Ruch Narodowy - 1,3 proc., Zieloni - 1,1 proc. Rozkład punktów procentowych daje więc PiS zwycięstwo w 9 sejmikach, a Koalicji Obywatelskiej w siedmiu. 

O tym, kto będzie rządził w poszczególnych województwach zdecydują jednak możliwości koalicyjne ugrupowań. Niezależnie od ostatecznego efektu głosowania, jedno jest pewne - Polacy tłumnie ruszyli, by zadeklarować swoje poparcie. 

Z najnowszych danych wynika, że w tym roku mamy do czynienia z rekordową frekwencją - 53,59 proc. 

- Na rekordowej frekwencji najbardziej zyskali kandydaci Koalicji Obywatelskiej w dużych miastach. Szczególnie ci, którzy do tej pory nie rządzili - Rafał Trzaskowski czy Jacek Sutryk. Udana sukcesja polityczna i to od razu w pierwszej turze to ogromna rzadkość w dużych miastach. Na tych przykładach widać, że elektorat antyPiS się zmobilizował - tłumaczy w rozmowie z Interią dr hab. Jarosław Flis. 

Zdaniem eksperta, do mobilizacji Polaków przyczyniła się głównie kampania partii rządzącej. 

- PiS samo sobie to zorganizowało, próbując wygrać te wybory nie przez siłę lokalnych kandydatów, a przez swoją siłę w skali kraju - czyli unaradawiając te wybory - dodaje. 

- Nie sprawdziły się przepowiednie, że Platforma upadnie i przegra wybory samorządowe. Koalicja Obywatelska odnotowała kilka spektakularnych sukcesów, więc na pewno Grzegorzowi Schetynie spadł kamień z serca - kontynuuje dr hab. Jarosław Flis. 

- Poprzednie wybory samorządowe też wygrało PiS, a to się nie przełożyło na realną władzę, bo ostatecznie rządzili tylko w jednym z pięciu wygranych województw. PiS zdobyło teraz lepszy wynik niż cztery lata temu, ale wciąż w skali możliwości koalicyjnych to jest wynik kiepski. Jedna trzecia głosów to nie jest niezwykłe poparcie suwerena. Próba "my" kontra "reszta świata" pokazała, że ta reszta świata jest znacznie silniejsza od PiS - dodaje.

Brawurowe zwycięstwa

Reklama

Warte odnotowania są także sukcesy kandydatów Koalicji Obywatelskiej na prezydentów dużych miast. Wygrana w pierwszej turze w Warszawie, Wrocławiu, Łodzi, czy Lublinie pokazały ogromną przewagę kandydatów popieranych przez opozycję. 

- PiS tak bardzo się nakręciło własną retoryką o całej Polsce, która ich popiera, że porwali się z motyką na słońce. Jeśli Kazimierzowi Marcinkiewiczowi w 2006 roku, czyli w apogeum jego politycznych możliwości nie udało się wygrać w Warszawie z Hanną Gronkiewicz-Waltz, która mistrzynią komunikacji społecznej nigdy nie była, to można było się spodziewać, że to się powtórzy i podczas tych wyborów - mówi ekspert. 

Bez sukcesu obyło się jednak w Gdańsku, gdzie kandydat Koalicji Jarosław Wałęsa przegrał ze swoimi rywalami i nie wszedł do drugiej tury. W ostatecznym starciu zmierzą się skłócony z PO urzędujący prezydent Paweł Adamowicz i kandydat PiS Kacper Płażyński. 

- Na Pawle Adamowiczu ciążą bardzo poważne oskarżenia, więc wystawienie kandydata, który się z nim zmierzy i jeszcze pokona kandydata PiS, nie było proste. Nie wiem, czy ktoś inny na miejscu Wałęsy zdobyłby lepszy wynik. Poza tym, PiS ma w Gdańsku bardzo dobrego kandydata. Z tych wszystkich wielkomiejskich kandydatów PiS, Kacper Płażyński jest najbardziej skierowany w stronę centrum i tworzy nową jakość - komentuje dr hab. Jarosław flis. 

- Ugrupowania zbierają teraz punkty na wybory parlamentarne. To jest ważne dla drugiego szeregu w poszczególnych partiach. Bo lider wychodzi i ogłasza zwycięstwo, ale działacze w tym czasie realnie oceniają siłę swojej partii. Dlatego wyniki wyborów samorządowych mogą podważyć przywództwo w PiS, a Koalicji Obywatelskiej pokazać, że PiS jest do ogrania. Opozycja może się też zachłysnąć sukcesem i przeszarżować. Na pewno walka w przyszłych wyborach będzie bardzo wyrównana - przewiduje ekspert.                

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje