Reklama

Reklama

Szczecin: Niekwestionowany lider, Koalicja Obywatelska i PiS łeb w łeb

- W wyborach w Szczecinie liczy się tylko trójka kandydatów: Piotr Krzystek, Sławomir Nitras i Bartłomiej Sochański. To między nimi rozegra się bój o prezydenturę - mówi w rozmowie z Interią dr Piotr Chrobak z Instytutu Politologii i Europeistyki Uniwersytetu Szczecińskiego. Jak podkreśla, w pierwszym głosowaniu główna walka rozegra się między kandydatami Koalicji Obywatelskiej i PiS, a druga tura - zgodnie z ostatnimi sondażami - jest już niemal przesądzona.

Kampania w Szczecinie nabiera tempa, a wyborczą "temperaturę" podgrzewają wyniki ostatnich sondaży.  

Reklama

- Dotychczas prezydent Piotr Krzystek (Bezpartyjni) był niekwestionowanym liderem, któremu część sondaży dawała zwycięstwo już w pierwszej turze. Natomiast ostatnie wyniki badań opinii publicznej wykazały spadek poparcia dla obecnego prezydenta. Mimo iż nadal pozostaje na miejscu lidera, to druga tura jest już pewna - prognozuje dr Piotr Chrobak. 

PiS i Koalicja Obywatelska łeb w łeb

Według sondażu przeprowadzonego pod koniec września dla Polska Press Grupy we współpracy z Ośrodkiem Badawczym Dobra Opinia, starający się po raz czwarty o reelekcję Piotr Krzystek może liczyć na 39,6 proc. głosów. Na drugim miejscu plasuje się kandydat PiS Bartłomiej Sochański (23,4 proc.), ale po piętach depcze mu kandydat Koalicji Obywatelskiej Sławomir Nitras, który może liczyć na 21,6 proc. poparcia. 

Politolog z Uniwersytetu Szczecińskiego podkreśla, że najważniejszą informacją płynącą z ostatnich sondaży jest niemal identyczny wynik Nitrasa i Sochańskiego.

- Ze względu na podobne poparcie obaj panowie mają realną szansę na wejście do drugiej tury. W tej sytuacji główna walka w pierwszym głosowaniu rozegra się między kandydatem Koalicji Obywatelskiej i PiS - zaznacza dr Chrobak. 

Powtórka brutalnej kampanii z 2006 roku?

Politolog z Uniwersytetu Szczecińskiego zwraca uwagę, że początkowy sposób prowadzenia kampanii wyborczej 2018 w Szczecinie był "miłym zaskoczeniem".  

- Była to kampania pozytywna, w przeciwieństwie m.in. do wyborów samorządowych w 2006 roku, kiedy w Szczecinie mieliśmy do czynienia z najbardziej brutalną formą kampanii negatywnej - zaznacza ekspert. 

- Wówczas pojawiły się m.in. insynuacje wobec Jacka Piechoty (SLD) odnośnie mafii paliwowej czy nieprzejmowania się losem Stoczni Szczecińskiej. Piotrowi Krzystkowi wypominano wtedy przyznanie mieszkania, kiedy zajmował stanowisko dyrektora Urzędu Wojewódzkiego. Krytycznie odnoszono się też do jego stowarzyszenia "Dumny Szczecin". Ówczesnej kandydatce Teresie Lubińskiej zarzucano z kolei, że w jej komitecie honorowym były osoby mające konflikt z prawem. Pomówiono ją też o rzekome umorzenie długów byłego posła Samoobrony RP, kiedy pełniła funkcję ministra finansów, co okazało się nieprawdą - wspomina politolog. 

Dr Chrobak zaznacza, że tegoroczna kampania niemal do samego końca była pozytywna, jednak na finiszu wysunięto zarzuty wobec czołowych kandydatów Koalicji Obywatelskiej.  

- Chodzi o krytykę wobec lidera listy KO do sejmiku, czyli marszałka województwa zachodniopomorskiego Olgierda Geblewicza. W związku z pojawieniem się pana Geblewicza na nagraniach dokonanych w restauracji "Sowa i Przyjaciele", politycy PiS domagali się jego dymisji z funkcji marszałka i skreślenia go z listy wyborczej - wyjaśnia politolog. 

W ostatnich dniach kampanii pod ostrzałem znalazł się też kandydat PO i Nowoczesnej na prezydenta Szczecina Sławomir Nitras.  

- W niektórych lokalnych mediach pojawiły się krytyczne informacje dotyczące kolizji drogowej z jego udziałem z lipca. Przy okazji przypomniano jego wcześniejsze problemy na drogach, które miały miejsce w Niemczech i Szczecinie. 

Pojawienie się tych informacji na finiszu wyborów to forma kampanii negatywnej wymierzona wobec kandydatów Koalicji Obywatelskiej - ocenia ekspert. 

Emocjonalny przekaz, brak konkretnych deklaracji

Dr Chrobak zwraca jednocześnie uwagę, że w kampanii dominuje przekaz emocjonalny, a rywalizujący o fotel prezydenta przedstawiają nieprecyzyjne programy wyborcze. 

- Brakuje konkretów. Brakuje merytorycznej debaty. Część kandydatów ma program zbyt ogólnikowy albo skupia się tylko na jakimś konkretnym wycinku działalności miasta - podkreśla ekspert. 

- Mówienie przez Piotra Czypickiego o zrównoważonym rozwoju miasta, bez prezentowania konkretnych rozwiązań, to zdecydowanie za mało. Także Bartłomiej Sochański powinien przedstawić więcej konkretów. Jego zapowiedź zlikwidowania korków na ulicach, czy zwiększenia liczby połączeń lotniczych między Szczecinem a Warszawą oraz krytykowanie, że podróż pociągiem ze Szczecina do Warszawy trwa za długo, też jest niewystarczająca. Z kolei kampania Dawida Krystka (SLD Lewica Razem) jest praktycznie niewidoczna - ocenia politolog.  

W drugiej połowie kampanii w Szczecinie odbyło się łącznie pięć debat z kandydatami. Jednak nie wszyscy walczący o fotel prezydenta miasta wzięli w nich udział. - Prezydent Krzystek był tylko na jednej, a na drugą wysłał swojego zastępcę. Bartłomiej Sochański wziął udział w dwóch. Natomiast pozostali kandydaci pojawili się na wszystkich - wylicza ekspert. 

Najbardziej wyrazisty kandydat

Zdaniem dr. Chrobaka, najbardziej wyrazistym kandydatem tegorocznej kampanii w Szczecinie jest Sławomir Nitras. 

- W czasie debat zaprezentował się dynamicznie i opracował najbardziej szczegółowy i merytoryczny program wyborczy, w formie obszernej książki - wskazuje politolog. Zaznacza też, że Nitras przykuł uwagę mieszkańców i lokalnych mediów jeszcze zanim doszło do ogłoszenia oficjalnego rozpoczęcia kampanii. 

- W swojej słynnej już zamiatarce sprzątał ulice miasta, żeby zwrócić uwagę na - jego zdaniem - brudne ulice w Szczecinie - przypomina politolog.  

Jak dodaje, dużo emocji wywołała także budowa pomnika Lecha Kaczyńskiego. - Tu również Nitras zwracał m.in. uwagę, że pomnik powstał na prywatnej posesji należącej do NSZZ "Solidarność", bez pytania mieszkańców o zgodę. Podkreślał też, że nie otrzymał informacji, kto pokrył koszty oświetlania wspomnianego pomnika - mówi dr Chrobak. 

12 lat rządów Piotra Krzystka

Sondaże z maja dawały nadzieję rządzącemu od 12 lat Piotrowi Krzystkowi, że i tym razem wygra wybory samorządowe i to już w pierwszej turze. Najnowsze badania opinii publicznej pokazują jednak, że bez drugiej tury się nie obędzie. 

O to, co stolica Pomorza Zachodniego zyskała dzięki trzem kadencjom Krzystka, zapytaliśmy politologa z Uniwersytetu Szczecińskiego. 

- Piotr Krzystek przejął sprawowanie władzy po Marianie Jurczyku, którego prezydentura była dla Szczecina - mówiąc bardzo delikatnie - zmarnowaniem czterech lat. Niestety, ale Szczecin nie miał szczęścia do większości prezydentów. Rozpoczynając program modernizacji miasta, stanął więc przed bardzo trudnym zadaniem. Musiał nadrobić kilkunastoletnie opóźnienia, jakich dopuścili się jego poprzednicy - uważa dr Chrobak. 

Politolog wśród 12-letnich osiągnięć Krzystka na stanowisku prezydenta miasta wylicza m.in. budowę nowoczesnych biurowców, filharmonii, hali widowiskowo-sportowej, Teatru Lalek Pleciuga, szybkiego tramwaju, liczne remonty ulic, stworzenie bulwarów wokół Odry, które stały się popularnym miejscem na spędzanie czasu przez szczecinian, zwłaszcza młodzieży.   

- Za prezydentury Krzystka odbyły się też wszystkie trzy finały regat The Tall Ships Races, które zostały bardzo dobrze ocenione nie tylko przez mieszkańców Szczecina, ale również przez organizatorów oraz gości z kraju i zagranicy. Zaowocowało to przyznaniem Szczecinowi organizacji kolejnego finału regat tym razem w 2021 r. Tym samym Szczecin stał się pierwszym miastem w historii, które po raz czwarty zorganizuje finał tej imprezy - dodaje dr Chrobak. 

Podkreśla też, że na plus Krzystka działa jego bezpartyjność. - Jako członek partii nie posiadałby pełnej samodzielności, bo interesy danego ugrupowania nie zawsze pokrywają się z interesem miasta. Krzystek, jako kandydat bezpartyjny, może więc próbować porozumieć się z różnymi środowiskami, żeby jak najlepiej działać w interesie Szczecina. Oczywiście minusem jest to, że nie będąc członkiem partii, jest pozbawiony całej partyjnej machiny organizacyjno-finansowej - dodaje.  

Ekspert zaznacza jednak, że po skonfliktowaniu się z PO i wystąpieniu z partii, Krzystek nie ma silnego zaplecza w radzie miasta, które gwarantowałoby mu samodzielne sprawowanie władzy. 

- W tej sytuacji w mijającej kadencji musiał szukać porozumienia z PiS, a w poprzedniej kadencji z PiS i SLD. Przez to nie był w pełni samodzielny i nie wszystkie plany mógł realizować według swojego pomysłu - mówi dr Chrobak. 

"Szczecin cierpi na brak politycznych liderów"

Zdaniem politologa, po 12 latach rządów Krzystka w Szczecinie, w mieście wciąż nie wyrósł inny lider, który mógłby go pokonać w zbliżających się wyborach. Szczecin cierpi na brak politycznych liderów. Na chwilę obecną nie sądzę, aby którykolwiek z pozostałych kandydatów był lepiej przygotowany do sprawowania władzy w mieście niż obecny prezydent - mówi dr Chrobak.   

Politolog podkreśla, że Sławomir Nitras ma duży elektorat negatywny, co działa na jego niekorzyść.  

- Ludzie pamiętają, że kiedy był przewodniczącym Platformy w Szczecinie, w czasach, kiedy PO miała większość nie tylko w szczecińskiej Radzie Miasta, ale także w sejmiku województwa oraz w Sejmie i Senacie, to nie zawsze potrafił podejmować właściwe decyzje, o czym szeroko pisała szczecińska prasa. Z drugiej strony widać jednak, że czas zadziałał na korzyść Nitrasa, bo obecnie staje się coraz bardziej dojrzałym i doświadczonym politykiem - ocenia dr Chrobak. 

Dodaje, że kandydat PiS Bartłomiej Sochański ma z kolei doświadczenie samorządowe, ale na jego niekorzyść może zadziałać... wiek.  - Zdaniem części wyborców, 63 lata to czas, kiedy należy przechodzić na polityczną emeryturę, a nie podejmować walkę o fotel prezydenta miasta. Trzeba jednak pamiętać, że Sochański, gdy był prezydentem Szczecina w latach 1994-1998, został zapamiętany jako dobry gospodarz miasta - przypomina politolog. 

Niefortunna wypowiedź kandydata PiS

Ekspert przypomina, że w ostatnich dniach kampanii szerokim echem odbiła się też niefortunna wypowiedź Bartłomieja Sochańskiego na temat Unii Europejskiej. - Podczas jednej z debat, gdy mówił o stratach i zyskach dla Szczecina w związku z wejściem Polski do Unii Europejskiej, Sochański stwierdził, że miasto na tym straciło. Po fali krytyki ze strony Platformy i Nowoczesnej próbował sprostować te słowa, zapewniając, że nie jest przeciwnikiem UE. Ta wypowiedź może go jednak wiele kosztować - na przykład odejście tych wyborców, którzy pozytywnie oceniają rozwój Szczecina dzięki unijnemu wsparciu - prognozuje politolog. 

Pozostali kandydaci bez szans?

Dr Chrobak twierdzi również, że pozostali kandydaci nie mają najmniejszej szansy, aby odegrać jakąkolwiek rolę w tegorocznych wyborach. 

- W latach 1994-2006 lewica w postaci SLD posiadała w Szczecinie bardzo mocną pozycję, ale w tej chwili jest w głębokim kryzysie. Co więcej, kandydat Dawid Krystek nie jest charyzmatycznym politykiem, który potrafiłby pociągnąć za sobą tłumy. Z kolei Jakub Kozieł (kandydat Kukiz'15 i Partii Wolność Janusza Korwin-Mikkego) i Piotr Czypicki (Szczeciński Ruch Miejski) stawiają dopiero pierwsze kroki w miejskiej polityce, a brak rozpoznawalności na pewno nie ułatwi im zdobycia przyzwoitego wyniku - podsumowuje politolog.

Przeczytaj również: 

W Szczecinie teatr jednego aktora

Wyścig do "Szpinakowego Pałacu". Męska walka o fotel prezydenta

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje