Wybory samorządowe: Co dalej z Partią Razem?

- Nasz wynik jest fatalny - mówi Interii Maciej Konieczny z zarządu krajowego Partii Razem. Ugrupowanie rozlicza wyborczą porażkę i uśmiecha się do Roberta Biedronia.

Według sondażu late poll pracowni Ipsos Partia Razem w wyborach do sejmików zdobyła 1,5 proc. głosów. Zbliżone wyniki uzyskały partie: Wolność, Ruch Narodowy i Zieloni.

Reklama

- Wynik jest fatalny. Liczyliśmy na więcej. To jest dla nas informacja, że potrzebujemy zmian - komentuje dla Interii Maciej Konieczny.

Co poszło nie tak? W Razem trwają właśnie intensywne dyskusje na ten temat.

- Na pewno istotną przyczyną było to, że imadło PO-PiS-u zaciska się nad Polską coraz mocniej. Przestrzeni dla wszelkich sił niezależnych, w tym lewicowych, jest coraz mniej. Ale na pewno są też przyczyny tkwiące w Razem i w tym, jak prowadzimy politykę - uważa nasz rozmówca.

Po wyborach samorządowych coraz głośniej słychać nawoływania do zjednoczenia środowisk lewicowych. Co na to Razem, którym zarzuca się "sekciarstwo" i niezdolność do kompromisów?

- Liczymy na kontynuację rozmów z Robertem Biedroniem i współpracę z nim, już w najbliższych wyborach. Jesteśmy przekonani, że start do PE trzech osobnych list lewicy byłby zwyczajnie głupi i szkodliwy - podkreśla Maciej Konieczny.

Biedroń Biedroniem, ale musi paść również pytanie o udział Razem w ewentualnym lewicowym bloku z SLD. Do tej pory stanowisko Razem było nieprzejednane: nigdy pod rękę z tymi, którzy wysyłali żołnierzy na wojnę w Iraku i prowadzili neoliberalną politykę. A jak jest teraz? Czy Razem wysłucha nawoływań do zakopania wojennego topora?

- Wynik wyborczy sprawia, że musimy pewne rzeczy przemyśleć. Na pewno bardzo wiele nas od Sojuszu Lewicy Demokratycznej różni i na pewno nasza krytyka SLD pozostaje w mocy. Natomiast jeśli chodzi o strategiczne decyzje - to one są jeszcze przed nami - zastrzega Konieczny.

Wydaje się, że Razem stoi przed takim oto dylematem: podjąć próbę realizacji części swoich postulatów za cenę "zgniłych" kompromisów bądź pryncypialnie bronić swoich przekonań, ryzykując jednak, że postulatów nie zrealizuje się nigdy. Ze słów Macieja Koniecznego wynika, że aktywiści Razem będą jednak rozważać "bramkę numer jeden":

- Jesteśmy politykami i należy nas rozliczać ze skuteczności naszych działań, a nie z czystości intencji. To na ile Partia Razem będzie w stanie wpływać na rzeczywistości i realizować swoje postulaty, będzie miarą naszego sukcesu i tego, czy podjęliśmy dobre decyzje.

- To że jesteśmy skazani na dwie prawicowe, konserwatywne partie, to jest dramat dla Polski. Na dłuższą metę nie ma dobrze funkcjonującej demokracji bez demokratycznej lewicy. Tym bardziej musimy przemyśleć, co zrobić, żeby tę alternatywę skutecznie stworzyć - dodaje Konieczny.

Członek zarządu krajowego Partii Razem zaznacza jednocześnie, że mandaty w istocie nie są partii niezbędne do życia.

- Wybory nie są jedyną formą aktywności politycznej. Jako Razem jesteśmy aktywni w ruchu kobiecym, towarzyszymy strajkującym, protestującym pracownikom, chociażby w LOT. To są rzeczy, które i tak będziemy robić. Będziemy stać po stronie kobiet, pracowników, lokatorów niezależnie od wyników wyborczych - zapowiada Maciej Konieczny.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje