Za dużo turystów w Krakowie? Kandydaci odpowiadają

Mieszkańcy centrum Krakowa narzekają na uciążliwych turystów. Zwracają uwagę na zakłócanie ciszy nocnej i blokowanie miejsc parkingowych. Czują się bezsilni wobec coraz popularniejszego przeznaczania mieszkań na krótkoterminowy wynajem. Jednocześnie wiele osób w mieście żyje z turystyki. Jak sprawić, by jedni i drudzy byli zadowoleni?

Z danych Małopolskiej Organizacji Turystycznej wynika, że w 2017 r. Kraków odwiedziło 12 mln 900 tys. osób. To rekord. W porównaniu z 2016 r. zanotowano wzrost o 750 tys. W sumie, w ciągu roku, goście wydali w mieście 5 mld 480 mln zł. 

Ponad 72 proc. przybyszów deklaruje, że jeszcze kiedyś wróci do Krakowa, a 96 proc. poleci miasto swoim znajomym.

Reklama

Ogromne zainteresowanie Krakowem wśród turystów generuje też problemy. Mieszkańcy skarżą się na zakłócenia ciszy nocnej, "turystykę alkoholową" czy blokowanie miejsc parkingowych. 

Powszechnym zjawiskiem stało się przerabianie mieszkań w centrum na apartamenty przeznaczone na krótkoterminowy wynajem. Są kamienice, w których lokalsi stanowią mniejszość. Centrum się wyludnia. 

"Z coraz większym niepokojem obserwuje się narastające zjawisko wynajmowania mieszkań dla turystów na krótkie okresy. Zdesperowani mieszkańcy centrum czują się bezsilni wobec faktu, że ich dom jest zamieniany w hotel przez grupę osób, dla których świadczenie tego typu usług stanowi biznes. Ludziom zależy na spokojnym i niezakłóconym korzystaniu z własnych mieszkań. Niestety, obcy z walizkami notorycznie blokują miejsca postojowe mieszkańców, urządzają głośne imprezy i nie szanują części wspólnych budynk,u zamieniając codzienne życie stałych mieszkańców w wielu miejscach w koszmar" - to fragment rezolucji przygotowanej przez Komisję Promocji i Turystyki Rady Miasta Krakowa w sprawie ustanowienia przepisów, które dałyby samorządom możliwość regulowania kwestii działalności apartamentów, potocznie określanych AirBNB. 

Zdaniem dr. Pawła Kubickiego, socjologa z UJ, Krakowowi zagraża tzw. turystyfikacja, czyli niszczenie miasta poprzez nadmierny ruch turystyczny.

W ramach akcji #WybieramŚwiadomie zapytaliśmy kandydatów na prezydenta, czy uważają, że Kraków ma problem z nadmiarem turystów przybywających do miasta, a jeśli tak, to jak zamierzają sobie z tym poradzić.

Jacek Majchrowski (Obywatelski Kraków): Kraków rocznie odwiedza ok. 13 mln turystów. Specjaliści twierdzą, że "pojemność" miasta skończy się, gdy będzie do nas przyjeżdżać ok. 15 mln gości rocznie. Warto też zwrócić uwagę, że mimo pojawiających się głosów o turystyfikacji, większość krakowian w badaniach podkreśla rolę turystyki w rozwoju miasta i chce nadal ją rozwijać. Twarde dane są takie, iż w ubiegłym roku turyści będący w Krakowie wydali podczas pobytu 5 miliardów 480 mln złotych, generując ponad 40 tysięcy miejsc pracy. Nie oznacza to, że nie widzę problemów, z jakimi borykają się mieszkańcy ścisłego centrum miasta. Ważnym elementem "odciążającym" centrum miasta jest różnicowanie oferty, tak, by zachęcić turystów do odwiedzania innych rejonów miasta - Nowej Huty, czy Podgórza.  

W połowie września odbyła się z inicjatywy Krakowa debata miast polskich poświęcona najmowi krótkoterminowemu. Ponieważ miasta nie mają narzędzi prawnych i finansowych pozwalających na jakiekolwiek zarządzanie zjawiskiem, w debacie brały udział zarówno Komisja Europejska jak i Ministerstwo Sportu i Turystyki oraz Ministerstwo Finansów. Kraków jest także w grupie 15 miast europejskich, które prowadzą dialog z Komisją Europejską w obszarze regulacji najmu krótkoterminowego. W ramach projektu Związku Miast Polskich, Kraków opracował propozycję nowelizacji ustawy pozwalającej na pobieranie przez miasta opłaty turystycznej, co pozwoli na zmniejszenie wydatków ze środków publicznych.  

Miasto ma w planach także opracowanie systemu identyfikacji wizualnej adresowanej do turystów, uczulającej ich na kulturę zachowania, respektowanie praw mieszkańców. Po trwającej, pilotażowej kampanii tego typu zorganizowanej w lokalach gastronomicznych Dzielnicy I i Starego Miasta, zamierzamy poszerzyć ją o kamienice, obiekty noclegowe w innych "strefach wrażliwych". 

Małgorzata Wassermann (Prawo i Sprawiedliwość): To wyjątkowo złożona kwestia. Biorąc pod uwagę fakt, że Kraków jest ogromnie ważnym ośrodkiem kulturalnym, miastem historycznym i miejscem wielu wspaniałych zabytków - cieszę się, że jego urok jest znany daleko poza granicami. Jako Krakowianka jestem dumna, że corocznie rośnie liczba osób chcących odwiedzić stolicę Małopolski, uczestniczyć w naszej ofercie kulturalnej, przechadzać się uliczkami Rynku i odpoczywać w najpiękniejszym polskim mieście. Z pewnością przyczynia się też do tego nasza wrodzona gościnność. 

Jednak z przykrością zauważam, że wzrost zainteresowania Krakowem, jako miejscem weekendowych wypadów, budzi wiele negatywnych emocji wśród mieszkańców Krakowa. Zgubiono balans między tym, co turystyczne, a tym, co dedykowane mieszkańcom. Krakowianie narzekają na hałas, boją się nieprzewidywalnych zachowań ze strony osób poszukujących tutaj tanich rozrywek, skarżą się na tłok w ścisłym centrum miasta. Często spotykam się z głosami rozczarowania, że Kraków przestaje być domem krakowian, a staje hostelem dla turystów, a przecież wszyscy mieszkańcy powinni czuć się w Krakowie jak u siebie. 

Trzeba znaleźć złoty środek i tworząc politykę miejską należy w pierwszej kolejności zadbać o krakowian i ich potrzeby. To mieszkańcom ma się w rodzimym mieście żyć bezpiecznie wygodnie, dobrze - ja będę o tym pamiętać. Zadowoleni mieszkańcy, którym nie dokucza tłok czy hałas z pewnością przyjaźniej spojrzą także na turystów, których wizyty (czego nie można pominąć) przekładają się pozytywnie na stan miejskiego budżetu. Także centrum kongresowe, które powstanie przy ulicy Kopernika zmieni profil turysty z imprezowego i weekendowego na turystę biznesowego, który być może zostanie w Krakowie na dłużej. 

Łukasz Gibała ("Kraków dla Mieszkańców"): Z opisanym problemem od lat mierzy się wiele turystycznych miast w Europie, jak Wenecja, Barcelona czy Amsterdam. Mądrze jest korzystać z doświadczenia tych miast, których problemy z turystyfikacją są dużo większe niż u nas, ale trzeba też pamiętać o pewnej specyfice Krakowa, czyli o dużej koncentracji usług i zabytków w Dzielnicy I, jak również o braku centrów lokalnych (dzielnicowych). 

Trzeba także jasno powiedzieć - nie ograniczymy ruchu turystycznego (i nie powinniśmy do tego dążyć), jesteśmy za to w stanie ograniczyć negatywne skutki, które ten proces ze sobą niesie. Dyskusja musi dotyczyć wprowadzenia pewnych regulacji dotyczących platformy Airbnb, ograniczenia hałasu oraz poprawy jakości życia w centrum miasta, tak aby jak najwięcej mieszkańców chciało w nim pozostać. Bez mieszkańców, centrum, które jest obecnie zdominowane przez turystów, staje się swoistą wydmuszką, parkiem tematycznym. W efekcie może stracić to, co w nim najważniejsze, czyli swój niepowtarzalny klimat, który tworzą właśnie jego mieszkańcy. A na to nie możemy pozwolić. 

Planuję powołać instytucję tzw. "nocnego burmistrza", którego zadaniem będzie wypracowywanie kompromisu między interesem branży turystycznej, a mieszkańcami; ograniczyć budowę w centrum kolejnych hoteli; nastawić się w większym stopniu na pozyskiwanie zamożnych turystów biznesowych; oraz przekierować część ruchu turystycznego z centrum do Nowej Huty, która jest dzielnicą przepiękną o unikalnych walorach urbanistycznych i architektonicznych.

Konrad Berkowicz ("Nowoczesny Kraków"): Takie absurdalne tezy stawiają moi kontrkandydaci. Z jednej strony są za przyjmowaniem kwot imigrantów do specjalnych ośrodków, z drugiej strony są przeciwni "napływowi turystów do Kraków". Różnica między przybywającymi jest taka, że tzw. uchodźcy pojawiają na stałe i pobierają zasiłki z naszych podatków, natomiast turyści przyjeżdżają na chwilę i zostawiają w Krakowie 5,5 mld złotych rocznie. Dlatego jestem odmiennego zdania, niż moi kontrkandydaci i nie chcę w żaden sposób hamować turystyki. 

Co do pomysłów na promowanie miasta - najlepszą reklamą dla Krakowa są zadowoleni turyści, którzy po powrocie do swoich krajów i miast opowiadają znajomym jak przyjemnie i niedrogo spędzili czas w naszym mieście. 

Moi konkurenci wskazują też, że przez turystów na Starym Mieście dochodzi do burd i awantur w godzinach nocnych. Rozwiązaniem tego problemu nie jest jednak zamykanie się na turystów czy zakaz sprzedaży alkoholu po godzinie 22:00, ponieważ to problemu nie rozwiąże. Awanturnicy z Rynku nie kupują przecież alkoholu w sklepach, żeby wypić go na Rynku. Piją go w pubach, klubach, knajpach i restauracjach lub na domowych imprezach po których następuje "wypad na miasto". Realnym i racjonalnym rozwiązaniem tego problemu, jest przekierowanie sił i środków Straży Miejskiej - zamiast czyhać na osoby przechodzące na czerwonym świetle lub w inny sposób spełniać normy mandatowe, powinni pilnować porządku w centrum i surowo karać tych, którzy nie potrafią dostosować się do panujących norm i zasad prawa. Prewencyjne karanie wszystkich mieszkańców i turystów to niemoralne traktowanie wszystkich jako pijaków i awanturników, pomimo iż winnymi jest nieduża grupa osób nad którą można zapanować - trzeba tylko chcieć to zrobić! 

Jolanta Gajęcka (Kukiz'15): Nie używałabym terminu "turystyfikacja", ponieważ mi osobiście kojarzy się z "rusyfikacją", która dla Polaków była procesem wyniszczającym. Kraków jest pięknym, atrakcyjnym turystycznie miastem, które stało się na świecie rozpoznawalne. Nie możemy "obrażać się" na turystów, którzy chcą do nas przyjeżdżać. Dzięki nim wielu z mieszkańców Krakowa ma zatrudnienie - spora grupa utrzymuje własne rodziny z turystyki, inna część, np., młodzież, studenci, ma możliwość zarobienia na własne potrzeby. Pomyślmy przez chwilę, jak czulibyśmy się, gdyby w jednej chwili mieszkańcy Pragi, Rzymu, Paryża, Barcelony i innych atrakcyjnych turystycznie miast powiedzieli: "Nie przyjeżdżajcie!". Jeżeli nie chcemy, aby zamknięto przed nami drzwi światowego dziedzictwa, nie możemy zatrzymać turystów u bram Krakowa. 

Problemem nie są turyści, a jedynie to, że w ciągu ostatnich lat inwestowano w centrum Krakowa, przygotowywano infrastrukturę do przyjmowania gości, a w dalszej kolejności realizowano potrzeby mieszkańców. To wywołało trudne emocje, które zostały skierowane w kierunku turystów. Nie zgadzam się z twierdzeniem, że "miasto jest niszczone przez nadmierny ruch turystyczny". Zniszczeń dokonują konkretni nieodpowiedzialni ludzie - raz będą to mieszkańcy Krakowa, a w innym przypadku turyści. Poza tym Kraków to ogromne miasto, a turyści najczęściej odwiedzają Stare Miasto i Kazimierz, niektórzy Łagiewniki. Jestem przekonana, że mądry gospodarz jest w stanie zrealizować wizję "gościnnego miasta zadowolonych mieszkańców".

Daria Gosek-Popiołek (Razem dla Krakowa): Doceniamy jak wiele środków turyści zostawiają w Krakowie, ale nie jest to nadal fundament wpływów do budżetu miasta. Wymaga natomiast pogodzenia często sprzecznych interesów i potrzeb odwiedzających i mieszkańców. W ostatnich latach z dzielnicy I wyprowadziło się kilkanaście tysięcy osób, bo miejsce to przestaje nadawać się do spokojnego, normalnego życia. Potrzebujemy zrównoważonej turystyki. 

Musimy przede wszystkim uregulować rynek airbnb. Nasze kamienice muszą służyć mieszkańcom, to oni są gospodarzami w tych miejscach i w ich potrzeby musimy się wsłuchiwać. Potrzebne jest też wsparcie dla drobnych przedsiębiorców, żeby w warunkach rosnących cel najmu nie musieli zamykać swoich firm, od lat świadczących usługi mieszkańcom okolicznych kamienic.   

Wreszcie wszystkie decyzje dotyczące dzielnic odwiedzanych przez turystów muszą być podejmowane tak, aby priorytetowo traktować potrzeby mieszkańców. Będziemy ich słuchać i odpowiadać na ich inicjatywy.


***

Każdy z kandydatów odpowiadał na takich samych zasadach. Wypowiedzi, które były dłuższe niż narzucony przez Interię limit, zostały przez nas skrócone. 

***

Problemom największych polskich miast przyglądamy się w ramach wspólnej akcji Interii i RMF FM na wybory samorządowe 2018. O szczegółach akcji czytaj tutaj

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje