Reklama

Reklama

Wybory parlamentarne 2011

Konsultacje u prezydenta w sprawie wyborów

Prezydent Bronisław Komorowski rozmawiał z przedstawicielami partii politycznych o terminie wyborów parlamentarnych. PO, PJN i SLD chcą, by odbyły się one 23 października. PSL mówi też o16 października, PiS opowiada się za ostatnim możliwym terminem, czyli 30 października.

Prezydent rozmawiał już o terminie wyborów z premierem, Państwową Komisją Wyborczą, politykami, a w piątek spotka się z przedstawicielami organizacji pozarządowych.

Reklama

W czwartek pierwszym gościem Komorowskiego był szef klubu PO Tomasz Tomczykiewicz, który powiedział po spotkaniu, że Platforma uważa, iż optymalnym terminem wyborów jest 23 października. Przekonywał też prezydenta do wyborów dwudniowych. - Uważamy, że warto sprzyjać zwiększonej frekwencji w wyborach. Uważamy, że dwudniowe wybory są najlepsze - po to też zmienialiśmy prawo wyborcze - powiedział Tomczykiewicz.

Także PJN opowiada się za wyborami 23 października i dwudniowym głosowaniem. Klub ten ma ponadto przedstawić prezydentowi listę tematów do ewentualnego referendum ws. OFE, które - zdaniem PJN - powinno odbyć się wraz z wyborami. Szefowa klubu PJN Joanna Kluzik-Rostkowska nie chciała zdradzić, jak prezydent zareagował na tę propozycję. Powiedziała jedynie, że umówiła się z Komorowskim na kolejne spotkanie, na którym przedstawi mu listę tematów, które mogłyby być rozstrzygnięte w referendum.

Wybory 23 października odpowiadają także SLD, ale zdaniem tej partii z powodu trudnej sytuacji gospodarczej powinny być one jednodniowe. Według Napieralskiego, również Komorowski w trakcie rozmowy przyznał, że kwestie finansowe związane z przeprowadzeniem wyborów są bardzo ważne. Jak informowała w ubiegłym tygodniu Kancelaria Prezydenta, według PKW koszt wyborów jednodniowych to około 90 mln zł, zaś dwudniowych - około 130-140 mln zł.

Z kolei koalicyjny PSL opowiada się za wyborami parlamentarnymi 16 lub 23 października i uważa, że głosowanie powinno trwać raczej jeden dzień - takie stanowisko przekazali Komorowskiemu: wicemarszałek Sejmu Ewa Kierzkowska i szef klubu PSL Stanisław Żelichowski. Szef ludowców Waldemar Pawlak spotkał się z prezydentem rano, bo później musiał wyjechać.

Żelichowski powiedział po spotkaniu, że prezydent będzie rozstrzygał dylemat, czy zdecydować się na dwudniowe wybory. - My uszanujemy każdą decyzję - oświadczył.

Termin 23 października nie podoba się PiS. Zdaniem tego ugrupowania wybory powinny się odbyć w najpóźniejszym możliwym konstytucyjnym terminie i nie mogą być dwudniowe. PiS przygotował wniosek do Trybunału Konstytucyjnego ws. Kodeksu Wyborczego, gdyż za niezgodną z konstytucją uznaje m.in. zapisaną w nim możliwość dwudniowego głosowania.

M.in. o wątpliwościach jego partii co do dwudniowego głosowania rozmawiał z prezydentem szef klubu PiS Mariusz Błaszczak. - Jednoznacznie dwudniowy sposób przeprowadzania wyborów jest sprzeczny z konstytucją. Uważamy, że dwudniowe wybory są droższe o 50 mln zł, przyznał to prezydent Komorowski. To kwota ważna przy dramatycznej sytuacji w naszym kraju. Uważamy, że nie ma przekonujących dowodów na to, że dwudniowy termin wyborów stworzy większą frekwencję - powiedział Błaszczak.

Szef klubu PiS stwierdził też, że w przypadku dwudniowych wyborów istnieje zagrożenie dla ciszy wyborczej. Jak dodał, prezydent nie zgodził się z tymi argumentami i nie powiedział, jaką decyzję podejmie. - Jesteśmy przekonani, że w tej sprawie powinien wypowiedzieć się TK - powiedział Błaszczak. Do Belwederu nie przybył zaproszony imiennie prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Inni politycy sceptycznie odnosili się do zapowiedzi PiS zaskarżenia Kodeksu wyborczego do TK. Tomczykiewicz powiedział, że nikt w czasie prac legislacyjnych nad Kodeksem "nie podważał dwudniowych terminów" i przypominał, że referendum akcesyjne do UE było dwudniowe i "nikt wtedy nie kwestionował ani ważności, ani tego, że chcemy zwiększyć frekwencję". - Widocznie PiS czyta konstytucję w zależności od własnych potrzeb - skomentował Tomczykiewicz.

Także Napieralski podkreślał, że on woli "konsultować, rozmawiać i wyciągać z tego wnioski niż pisać jakiś dokument do Trybunału Konstytucyjnego". - Bo uważam, że możliwe jest tutaj porozumienie i nikt na pewno nie będzie szedł na zwarcie - stwierdził szef SLD. Żelichowski oświadczył zaś, że według niego 80 proc. konstytucjonalistów uważa, że dwudniowe głosowanie jest zgodne z ustawą zasadniczą. - W związku z tym pan prezydent robi jeszcze dalsze analizy w tym zakresie i mam nadzieję - tak ustaliliśmy - że jeśli analizy te będą gotowe, spotkamy się jeszcze w gronie wszystkich partii parlamentarnych i zastanowimy się, jaka to jest skala problemu - powiedział.

Bogdan Lis reprezentujący Demokratyczne Koło Poselskie Stronnictwa Demokratycznego powiedział po spotkaniu z prezydentem, że opowiada się za jednodniowymi wyborami 23 października.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne