Reklama

Reklama

Wybuch w zakładach nawozów w Teksasie

USA: 14 ofiar śmiertelnych wybuchu w Teksasie

Bilans ofiar śmiertelnych wybuchu w fabryce nawozów sztucznych w West, w Teksasie, wynosi 14 osób. Ponad 160 osób zostało rannych - poinformował w czwartek Tommy Muska, burmistrz tej miejscowości.

Wśród ofiar śmiertelnych znajduje się 4 ratowników medycznych.

Reklama

Muska poinformował też, że 5 strażaków-ochotników uważanych jest za zaginionych, ale najprawdopodobniej również nie żyją. Dodał, że sytuacja w rejonie fabryki pozostaje "wybuchowa" bowiem w powietrzu nadal znajdują się opary niebezpiecznych związków amoniaku. - To było jak wybuch bomby atomowej - powiedział burmistrz.

Bilans ofiar może się zmienić bowiem ekipy ratowników nadal przeszukują zgliszcza domów, które znajdowały się w pobliżu fabryki. Zniszczeniu uległ m. in. budynek, w którym mieścił się dom spokojnej starości.

Wcześniej władze podawały, że zginęło od 5 do 15 osób.

Eksplozja nastąpiła w środę ok. godz. 20 czasu lokalnego (ok. godz. 3 nad ranem w czwartek czasu polskiego) w fabryce nawozów sztucznych West Fertilizer Co. W wyniku wybuchu doszło do wstrząsu podziemnego o sile 2,1 w skali Richtera.

Władze West poinformowały, że miejsce wybuchu jest traktowane jako miejsce przestępstwa, choć nie ma na tym etapie dowodów, że doszło tam do aktu morderstwa. Funkcjonariusz policji w West W. Patrick Swanton wyjaśnił, że śledczy zbadają, czy ogień i wybuch były efektem działalności kryminalnej, czy raczej reakcji chemicznej. Dodał, że trzy miejscowe szpitale przyjęły ponad 160 osób z różnymi obrażeniami.

Dyrektor szpitala w pobliskim mieście Waco, do którego trafiło ok. 60 rannych, powiedział, że pacjenci mają urazy ortopedyczne, znaczne zranienia, a także wiele ran ciętych i mniejszych skaleczeń; wielu ludzi straciło dużo krwi.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację
Dowiedz się więcej na temat: wybuch w fabryce w Teksasie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy