Reklama

Reklama

Zamach w Paryżu

Policja szuka partnerki terrorysty. Widziano ją w Turcji

Władze Turcji sądzą, że poszukiwana przez francuską policję Hayat Boumeddiene, partnerka terrorysty Amedy Coulibaly'ego, przyleciała do Stambułu 2 stycznia. Stamtąd udała się w rejon granicy z Syrią i "potem zniknęła" - poinformowało źródło w wywiadzie tureckim.

Źródło to, cytowane przez Associated Press, powiedziało, że kobieta, która tak samo się nazywała i z wyglądu przypominała Boumeddiene, przyleciała 2 stycznia na lotnisko Sabiha Gokcen w Stambule. Kobieta spędziła dwie noce w Stambule, następnie pojechała do miasta Sanliurfa w pobliżu granicy z Syrią, "a potem zniknęła" - dodało źródło.

Reklama

Cytowany przez Reutera przedstawiciel tureckich sił bezpieczeństwa powiedział, że telefon komórkowy Boumeddiene został namierzony w czwartek. "Sądzimy, że obecnie jest ona w Syrii" - oświadczył funkcjonariusz.

Wcześniej w sobotę AFP podała powołując się na źródło we francuskiej policji, że Boumeddiene mogła już pewien czas temu wyjechać do Turcji i prawdopodobnie była tam, gdy w piątek Coulibaly wziął zakładników w Paryżu. Jak dodał rozmówca agencji, śledczy próbują ustalić, czy Boumeddiene nie wyjechała już z Turcji do Syrii.

Dziennik "Le Figaro" również powołując się na źródło w policji podał, że Boumeddiene odleciała 2 stycznia z Madrytu do Turcji. Władze w Ankarze przekazały ze swej strony, że w czwartek widziano na granicy syryjsko-tureckiej młodą kobietę odpowiadającą rysopisowi Boumeddiene.

Właśnie w czwartek Coulibaly zastrzelił policjantkę w Montrouge na przedmieściach Paryża. Boumeddiene poszukiwano właśnie w związku z jej domniemaną rolą w strzelaninie.

W piątek Coulibaly wziął zakładników w sklepie z żywnością koszerną we wschodniej części Paryża i podejrzewano, że Boumeddiene była jego wspólniczką w tych działaniach. Jak wyjaśnia w piątek dziennik "Le Figaro", na nazwisko kobiety zarejestrowany był samochód, którym Coulibaly pojechał na miejsce, gdzie wziął zakładników.

Po szturmie policji na sklep i zabiciu Coulibaly'ego kobiety nie odnaleziono wśród zabitych ani rannych. Po policyjnej operacji w piątek wieczorem media podały, że mogła ona uciec.

O 26-letniej Boumeddiene wiadomo niewiele. Według "Metronews" od 2009 roku nosiła ona pełny kobiecy muzułmański strój religijny, czyli szatę okrywającą ciało i chustę na głowie odsłaniającą tylko oczy. Brytyjski dziennik "Daily Telegraph" podał w sobotę, że Boumeddiene odbyła około rok temu pielgrzymkę do Mekki; o Coulibalym, z którym wzięła ślub religijny nieuznawany przez państwo, mówiła jednak, że nie jest on zbyt religijny.

Zdaniem prokuratury w minionym roku Boumeddiene przeprowadziła ponad 500 rozmów telefonicznych z żoną Cherifa Kouachiego, jednego ze sprawców zamachu w redakcji tygodnika satyrycznego "Charlie Hebdo"; obaj napastnicy, którzy zaatakowali redakcję, zginęli w piątek w starciu z policją.

Początkowo służby francuskie nie łączyły czwartkowej strzelaniny w Montrouge i środowego zamachu na "Charlie Hebdo", w którym zginęło 12 osób. W piątek poinformowano jednak, że między sprawcami jest związek; według mediów bracia Said i Cherif Kouachi oraz Coulibaly należeli do tej samej komórki dżihadystów, która wysyłała do Iraku ochotników.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację
Wasze komentarze
No hate

Dodawanie komentarzy pod tym artykułem zostało wyłączone

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym, nasyconym nienawiścią komentarzom, niezależnie od wyrażanych poglądów. Jeśli widzisz komentarz w innych serwisach, który jest hejtem – wyślij nam zgłoszenie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje