Zamach w Tunezji

Zamach w Tunezji. Politycy podzieleni w ocenie reakcji władz

Politycy są podzieleni w ocenie reakcji państwa polskiego na zamach w Tunisie. Przestawiciele koalicji chwalą działanie naszej dyplomacji, a opozycji mówią, że nie stanęła ona na wysokości zadania i w zbyt małym stopniu pomogła poszkodowanym Polakom.

Jerzy Wenderlich z SLD na działania polskich władz patrzy krytycznie, oceniając, że były one spóźnione. Zwraca uwagę, że turyści skarżyli się na wiele niedogodności - między innymi na opóźnienia, chaos, brak telefonów kontaktowych czy alarmowych. - To wszystko, po tej traumie, którą przeżyli, powinno być uruchomione - dodaje.

"Polskie władze zrobiły wszystko, by pomóc"

Reklama


Henryk Wujec mówi natomiast, że negatywne oceny turystów mogły wynikać z szoku po zamachu. - W takiej sytuacji człowiek gotów jest powiedzieć, że służby działają niedobrze, bo przecież on najbardziej odczuwa to, że jest zaatakowany, ranny, czy że ktoś bliski zginął - podkreśla. Prezydencki doradca jest przekonany, że polskie władze, a także służby dyplomatyczne w Tunisie, mimo niewielkiej liczebności, zrobiły wszystko, by pomóc poszkodowanym i ich rodzinom.
Jarosław Gowin z Polski Razem reakcję polskiego państwa na atak ocenia krytycznie, wskazując, że wielu turystów przez długie godziny było pozbawionych jakichkolwiek informacji. Polityk zwraca uwagę, że obecnie nie ma już na świecie bezpiecznych zakątków, a Polacy mogą być zaatakowani w każdym miejscu i czasie. Z tego powodu, według Gowina, polskie władze powinny wyciągnąć daleko idące wnioski z tego zamachu.

"Lansowali się na zamachu. Skandal"


Rafał Grupiński z PO przekonuje z kolei, że państwo polskie "zdało egzamin" i sprawdziło się w tej trudnej sytuacji, reagując dostatecznie szybko. Dodaje, że rozumie turystów, którzy w tamtych chwilach mogli odczuwać strach i przerażenie. Polityk PO zwraca uwagę, że większość rannych wróciła już do Polski specjalnymi samolotami.
Przeciwnego zdania jest Mariusz Błaszczak z PiS, który również przytacza opinie niektórych polskich turystów. Polityk ostro krytykuje władze, zarzucając ich przedstawicielom, że "lansowali się na zamachu", organizując spotkania i pojawiając się w telewizjach. Surowo ocenia też Radosława Sikorskiego, który wyszedł przed szereg i podał zawyżoną liczbę ofiar wśród Polaków. - Ta wypowiedź, to był skandal - podkreśla Błaszczak.
Działania polskich władz chwali Jarosław Kalinowski z PSL, mówiąc, że "zrobiono wszystko, co było możliwe". Odnosząc się do słów Sikorskiego, Kalinowski mówi, że PO podjęła dobrą decyzję, nie wystawiając go 5 lat temu w wyborach prezydenckich.
Ośmiu z dziesięciu Polaków rannych w zamachu w Muzeum Bardo w Tunisie jest już w Polsce. Wczoraj wieczorem wylądowały w Warszawie dwa specjalne samoloty, które zabrały ich z Tunezji.
W ataku zginęło dwudziestu zagranicznych turystów, w tym troje Polaków.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje