Reklama

Reklama

Nie chcą być adwokatami terrorysty. Abdeslam traci obrońców

Sven Mary i Frank Berton, adwokaci Salaha Abdeslama, głównego organizatora zamachów z listopada ubiegłego roku w Paryżu, ogłosili w środę, że rezygnują z reprezentowania go przed wymiarem sprawiedliwości. Ich zdaniem podejrzany będzie korzystał z prawa do zachowania milczenia.

"Obaj zdecydowaliśmy, że nie będziemy bronić" Abdeslama; "jesteśmy przekonani, że nic nie powie, korzystając z prawa do zachowania milczenia" - tłumaczył francuski adwokat Frank Berton w wywiadzie dla francuskiej telewizji BFM TV, którego udzielał wspólnie z drugim adwokatem podejrzanego, Belgiem Svenem Mary.

"Mówiliśmy od początku, ostrzegaliśmy, że jeśli nasz klient zachowa milczenie, nie będziemy go bronić" - kontynuował Berton, a Mary dodał: "Skoro czujemy, że jesteśmy tu (jedynie) po to, żeby chadzać na wizyty do więzienia, należało podjąć decyzję" o rezygnacji.

Reklama

W maju, gdy Abdeslam podczas przesłuchania odmówił składania wyjaśnień, Berton zapewniał, że jego klient wypowie się później i że należy "dać mu czas". Wcześniej Mary w wywiadzie dla francuskiej gazety "Liberation" ocenił, że Abdeslam to "mały palant" z brukselskiej dzielnicy Molenbeek, o "inteligencji pustej popielniczki", człowiek intelektualnie niezdolny do zaplanowania i zorganizowania zamachów.

AFP podkreśla, że dokładna rola Abdeslama w atakach wciąż nie jest jasna. Wiadomo, że wiózł samochodem jednego z zamachowców samobójców, którzy 13 listopada wysadzili się w powietrze w podparyskim Saint-Denis; miał również tamtej nocy spacerować po Paryżu. Dzień po atakach dwóch kolegów z Belgii pomogło mu w ucieczce z Francji. Z materiałów belgijskiej prokuratury wynika ponadto, że podejrzany miał sam zajmować się kontaktowaniem i przewożeniem zamachowców, również z Syrii, oraz znalezieniem dla nich kryjówek pod Paryżem, z których wyruszyli do akcji.

Abdeslam, obywatel francuski marokańskiego pochodzenia, jedyny żyjący członek grupy dżihadystów z Państwa Islamskiego odpowiedzialnej za paryskie zamachy, został zatrzymany 18 marca w Brukseli. W kwietniu przekazano go Francji, gdzie usłyszał zarzuty zabójstwa o charakterze terrorystycznym, porwań i posiadania broni oraz ładunków wybuchowych. Czeka na proces we francuskim więzieniu.

W rezultacie serii ataków przeprowadzonych 13 listopada 2015 roku w różnych częściach Paryża zginęło 130 osób, a ok. 350 zostało rannych. Do zamachów przyznało się Państwo Islamskie.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje