Kijowski Majdan znika. "To obóz dla bezdomnych"

​Znikają pozostałości kijowskiego Majdanu. Na miejscu zimowych wielomiesięcznych protestów pozostawały barykady i namioty, dyżurowali też aktywiści. Centrum miasta było przez to zablokowane, a władze apelowały o zwolnienie Placu Niepodległości. Dziś Majdan przyszły sprzątać setki kijowian.

Nie obyło się bez ostrych utarczek słownych i bójek. Pozostający tu tzw. Majdanowcy sprzeciwiali się rozbiórce namiotów i barykad, podpalili też opony. Jednak byli oni w mniejszości.

Na Plac Niepodległości przyszło wielu mieszkańców Kijowa, którzy razem ze służbami komunalnymi rozpoczęli rozbiórkę obozu. Wielu z nich uczestniczyło tu w zimowych protestach, jednak - jak argumentowali - obecnie Majdan stał się karykaturą samego siebie i obozem dla bezdomnych. 

Reklama

Na Majdanie pojawił się również mer Kijowa Witalij Kliczko, który wyjaśniał, że miasteczko namiotowe w obecnej postaci przeszkadza w normalnym funkcjonowaniu miasta. 

Majdan coraz mniej miał wspólnego z wielotysięcznymi zgromadzeniami sprzed kilku miesięcy. Na placu w namiotach pozostało kilkadziesiąt osób - w ostatnim czasie coraz częściej wchodzili oni w konflikt z prawem. Zdarzały się tu akty chuligańskie i pobicia. Część ukraińskiej prasy pisała wręcz o pseudomajdanowcach.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje