Na Krymie znikają proukraińscy aktywiści

Na Krymie zniknął już czwarty aktywista miejscowego ruchu proukraińskiego. Z porwanymi przez nieznanych osobników działaczami nie ma kontaktu, nieznane też jest miejsce ich przetrzymywania.

Pierwszymi porwanymi byli Andrij Szczekun, koordynator krymskiego Majdanu oraz Anatolij Kowalski, członek rady jednego z symferopolskich gimnazjów. Zniknęli oni podczas proukraińskiego wiecu w Symferopolu odbywającego się pod pomnikiem Tarasa Szewczenki.

Kolejnym porwanym był Siergiej Kowalski, także jeden z koordynatorów miejscowego Majdanu. Ostatni porwany to Mychajło Wdowczenko, który zniknął przedwczoraj wczesnym popołudniem, idąc przez centrum Symferopola.

Według dostępnych informacji zatrzymań i porwań dokonali ludzie z tak zwanej samoobrony Krymu, paramilitarnej organizacji szkolonej i wspieranej przez siły rosyjskie. Ludzie z krymskiej samooobrony blokują część urzędów w Symferopolu oraz w innych miastach Krymu. Zajmują się także rewidowaniem podróżnych przybywających do Symferopola. Część z nich jest uzbrojona. Miejscowi komentatorzy twierdzą, że porwania mają uniemożliwić proukraińskim działaczom jakąkolwiek aktywność przed niedzielnym referendum. Uczestnicy głosowania mają zdecydować, jaki będzie status terytorialny Krymu.

Wspólnota tatarska wezwała do bojkotu, niezgodnego z ukraińskim prawodawstwem, referendum.

Dowiedz się więcej na temat: Krym | porwanie

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje