"Nie zostawiajmy Ukrainy samej"

​Z apelem do władz Polski o stanowczą reakcję na łamanie praw człowieka na Ukrainie zwróciło się w poniedziałek w petycji do prezydenta i premiera wiele osobistości świata nauki, sztuki i mediów. "Nie zostawiajmy Ukrainy samej" - zaapelowali.

Sygnatariusze petycji oczekują od władz Polski "stanowczej reakcji na łamanie przez władze Ukrainy powszechnych praw człowieka, wyrażonych między innymi w ratyfikowanej przez Ukrainę Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, w tym w szczególności prawa do życia, prawa do wolności i bezpieczeństwa osobistego, prawa do rzetelnego procesu sądowego, wolności myśli, wolności słowa, wolności zrzeszania się i stowarzyszania".       

Reklama

"Domagamy się: działań dyplomatycznych, dwustronnych i za pośrednictwem UE, mających na celu natychmiastowe zaprzestanie łamania podstawowych praw człowieka oraz umożliwienie normalnej działalności ukraińskiej opozycji. Podjęcia mediacji na rzecz uwolnienia więźniów politycznych, wyjaśnienia porwań i zabójstw obywateli Ukrainy. Wywarcia nacisku na Ukrainę mającego na celu zgodę na ustanowienie misji pokojowej OBWE lub ONZ" - podkreślono w petycji do Bronisława Komorowskiego i Donalda Tuska.       

Podpisali się pod nią m.in. prof. Jerzy Szacki, Mirosław Chojecki, Michał Komar, Helena Łuczywo, Wanda Rapaczyńska, prof. Zdzisław Krasnodębski, prof. Andrzej Mencwel, prof. Andrzej Nowak, prof. Barbara Fedyszak-Radziejowska, dr Ludwika Włodek, dr hab Danuta Sosnowska, dr Adam Bodnar, Michał Lorenc, Jan Klata, Władysław Frasyniuk.       

Zaznaczyli, że w przypadku nieskuteczności tych działań domagają się wprowadzenia sankcji wobec władz ukraińskich, włączając cofnięcie wiz dyplomatycznych oraz blokadę środków zgromadzonych na kontach w europejskich bankach.       

 "Nie zostawiajmy Ukrainy samej" - wezwali.       

 W ocenie sygnatariuszy sytuacja na Ukrainie pogarsza się z dnia na dzień, a za eskalację przemocy i prowadzenia Ukrainy w kierunku "syryjskim" odpowiadają przede wszystkim władze w Kijowie.          


"Nie zgadzamy się z opinią, że dla Ukrainy jest już "za późno". Uważamy, że wciąż jest dla Ukrainy szansa, wymaga to jednak zdecydowanych działań ze strony Polski i Unii Europejskiej. Nie możemy zaakceptować łamania podstawowych praw człowieka, zabijania i porywania ludzi przez władze Ukrainy. Przyszedł czas na działania, a nie na analizy kierunku rozwoju sytuacji i "zaniepokojenie sytuacją na Ukrainie" - podkreślono w petycji.           

 "Giną ludzie. Władze porywają i torturują aktywistów. Ilu jeszcze ludzi musi zginąć, żeby Polska i Unia Europejska zareagowały? 10? 100? 1000?" - zapytano w petycji.       

Demonstracje zwolenników integracji europejskiej Ukrainy, trwające od listopada, z czasem przekształciły się w wystąpienia antyrządowe. Protesty zaostrzyły się, kiedy 16 stycznia zdominowany przez prezydencką Partię Regionów parlament znacznie ograniczył prawo obywateli do demonstracji.       

 22 stycznia, w dniu święta państwowego Jedności Ukrainy, podczas starć z milicją padły pierwsze strzały. W wyniku zamieszek w Kijowie zginęło dotychczas sześć osób - podała opozycja.       

Ukraińska opozycja odrzuciła w sobotę propozycje Wiktora Janukowycza w sprawie stanowisk rządowych dla jej liderów; chce m.in. wcześniejszych wyborów prezydenckich. Od piątku wieczorem - kiedy po dwóch dobach zerwano rozejm - w Kijowie znów jest niespokojnie. 

Dowiedz się więcej na temat: Barykada na Majdanie

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy